Życzę Wam spokojnych, ciepłych Świąt i szczęśliwego Nowego Roku!
„Men are like gum – after you chew they lose their flavour”
„Faceci są jak guma do żucia – trochę żujesz i tracą cały
smak”
Cytat z serialu „Ally McBeal”
„Zima zdawała się nie mieć końca…. a potem jak królik z
kapelusza wyskoczyło z kalendarza święto zakochanych…”
” – To twoje pismo?
– Moje.
– Czy ty masz jakąś
emocjonalną dysfunkcję, kobieto? Najpierw wciskasz wszystkim róże, a teraz
Walentynki? [...] Albo zacznij brać hormony, albo rzuć te, które bierzesz!”
” – W czym mogę ci pomóc?
– Pomóc? Chyba
podziękować.
– A za co?
– Za wyciągnięcie z
jej krwiożerczych pazurów. Taki mój prezent na Walentynki”
„- Co to jest?
– No kwiaty.
– Ja widzę, że nie
frytki, ale po co?
– Dla twojej mamy.
– Odbiło ci?
Kupujesz mojej matce kwiaty na Walentynki? [...] Trzeba było kupić hurtowo i oblecieć
jeszcze sąsiadów.”
” – Dżizus… ale co to?
– Serce konia.
– Ale po co?
– Pomyślałem, że
mojego i tak pani nie zechce, a to największe jakie było. Kocham panią. ”
” – Artur? Co ty tu robisz?
– Dziś są
Walentynki.
– Co są?
– Walentynki. Święto
zakochanych.
– Ty się zjawiasz po
pół roku w środku nocy i mówisz mi o święcie zakochanych? Odbiło ci?”
Od wina wszędzie łysina.
Od samogonu utrata pionu.
Od whiskey iloraz niski.
Od żytniówki dzieci półgłówki.
Od koniaku finał na haku.
Od likieru równyś zeru.
Od Bourbona straszna śledziona.
Od martini potencja mini.
Od sznapsa wezmą cię za psa.
Od rumu pomruki tłumu.
Od drinka czarna godzinka.
Od cinzano konwulsje rano.
Od sherry nogi cztery.
Od brandy swędzenie wszędy.
Od palinki wstrętne uczynki.
Od calvadosu wartyś donosu.
Od maraskino spadaj rodzino.
Od pejsachówki pogrzeb bez mówki.
Od borygo uschniesz łodygo.
Od alaszu byt w rozgardiaszu.
Od siwuchy w brzuchu rozruchy.
Od węgrzyna dziwna uryna.
Od porto powrót z eskortą.
Od xeresu bieg do sedesu.
Od żywca wyje spożywca.
Od śliwowicy torsje w piwnicy.
Od absyntu zanik talyntu.
Weszli!!!!
(Sobota to dziś, 16.01.2021)
Artykuł : K2: Szerpowie zdobyli szczyt! Przeszli do historii - Sport (onet.pl)
Zdjęcie : k2 - Szukaj w Google
Pierzaste kłębki
Brązowe, szare, żółto czarne
Pstrokate
Czarne oczy patrzą nieufnie
Gdy próbuję je podglądać
Zarzucają na siebie krople wody
A potem suszą się w słońcu
I układają piórka w wymyślne fryzury
Ptasie radio
Przechodzi czasem w wojnę światów
To znów leniwie przymykają oczy
Szła bardzo powoli, bo wiedziała, że jest stanowczo za wcześnie. Na swoje usprawiedliwienie miała, że zawsze lubiła być wcześniej. I że się bardzo ekscytowała tym spotkaniem.
Facet wydawał się naprawdę ideałem. Długo poznawali się
wirtualnie, była ostrożna, a on nie naciskał na przedwczesne spotkanie. Z każdą
rozmową okazywało się jednak, że pasują do siebie, zgadzają się w
najważniejszych rzeczach i potrafią dyskutować, jeśli się nie zgadzają.
Nie wymienili się zdjęciami, ale z grubsza opisali sobie
nawzajem swój wygląd. Nie była nawet specjalnie zaskoczona, kiedy wymienił
wszystkie cechy, które chciałaby, żeby miał jej idealny facet. Mieli duży ubaw
planując jak rozpoznają się na tym pierwszym spotkaniu. W końcu ustalili, że
ona będzie miała czerwoną apaszkę, a on czerwoną różę.
Dotarła do kawiarni. A może on pokaże kolejną swoją
wymarzoną cechę i już tam na nią czeka? Uśmiechnęła się lekko i postanowiła
przespacerować wzdłuż okna i może coś zobaczy. Znaczy kogoś. Z różą.
Niestety, przez okno kawiarni nie było za dużo widać. Zdjęła
apaszkę, żeby na razie nie rzucać się nikomu w oczy i weszła do środka.
Zrobiła kilka kroków i zobaczyła Jego. Aż ją zakuło serce.
Minęły dwa lata, a ona wciąż pamiętała ten okropny moment, kiedy ją odrzucił.
Bo uznał, że nie jest dla niego odpowiednią osobą. Za wysokie progi. A ona nie
dorasta mu do pięt. Bardzo długo zajęło jej poradzenie sobie z poczuciem
niższości, które jej wtedy wbił do głowy. I jak widać choć umysł się oczyścił,
to serce jeszcze pamięta.
I wtedy zauważyła na jego stoliku piękną czerwoną różę.
Podniósł głowę i ją zauważył.
Popatrzył obojętnie, a potem przeniósł wzrok na drzwi.
A ona poczuła, jak rośnie w swoich oczach, jak teraz już
naprawdę pozbywa się wszelkich kompleksów, jak to przykre wspomnienie odchodzi
w niebyt. Jeszcze przez moment przepłynęło jej przez myśl, że traci idealnego
faceta, ale zaraz potem uświadomiła sobie, że teraz już naprawdę wie, że
zasługuje na taki ideał. Nie ten, ale taki. Bo ten nie jest ideałem. Jej ideał
nie będzie nikogo traktował jak gorszego rodzaju.
Pod jego zniecierpliwionym już spojrzeniem podeszła do
stolika. Wyjęła z kieszeni czerwona apaszkę i położyła na róży.
A potem wyszła.
Miało być coś innego, ale jak wcisnęłam "utwórz post" to zobaczyłam, że jest to ...
tysięczny wpis
!!!!!
Więc nic więcej nie napiszę, bo się delektuję tą liczbą. ;)
Spod mojej ręki
Wychodzą
Kolorowe plamy
Linie
Kropki
Kreski
Zawijasy
Tworzy się wzór
Dziś w zieleni wiosny
Jutro w błękicie nieba
Wczoraj w jesiennych brązach, czerwieniach i żółci
Potem przyjdzie czas na róże i fiolety
Cała paleta uczuć
Zamknięta w pudełku kredek
W deszczu
W jesiennych liściach
W przebłysku słońca
W ciemnych chmurach
W wietrze wyjącym w kominie
W śpiewie zimowych ptaków
Chowam wspomnienie o tobie
Niech zima je zamrozi
W wieczną zmarzlinę