poniedziałek, 9 lipca 2018

Świnie na skrzydłach (1)

15.08.2014


Gdybyś nie dbał o to, co dzieje się ze mną,
A ja nie dbałbym o ciebie,
Poruszalibyśmy się zygzakiem od nudy do bólu,
Od czasu do czasu wyglądając zza kurtyny deszczu,
Zastanawiając się, na których frajerów zrzucić winę
I uważając na świnie na skrzydłach

Tytuł oryginału: „Pigs on the wing”
Autor: Pink Floyd

sobota, 7 lipca 2018

Matki zaginionych

20.07.2014


Północ, nasi synowie i córki
Ścięci jak drzewa i zabrani od nas
Posłuchaj bicia ich serc
Słyszymy bicie ich serc

W wietrze słyszymy ich śmiech
W deszczu widzimy ich łzy
Posłuchaj bicia ich serc
Słyszymy bicie ich serc

Noc wisi jak więzień
I rozciąga się czarno-niebieska
Posłuchaj bicia ich serc
Słyszymy bicie ich serc

Pośród drzew nasi synowie stoją nadzy
Przez mury słychać jak nasze córki płaczą
Zobacz ich łzy w strugach deszczu.

Tytuł oryginału: „Mothers of the disappeared”
Autor: U2

(ostatni utwór z płyty „The Joshua Tree”, 1987)

czwartek, 5 lipca 2018

Trochę dydaktyki

26.07.2014


Księga Tobiasza opowiada o dziejach ojca i syna (aram. Tobi i Tobijah, lub gr. Tobit i Tobias - obydwa imiona tłumaczone wg Biblii Tysiąclecia na Tobiasz) z pokolenia Neftalego. Początek księgi zawiera opis sprawiedliwego życia Tobiasza-ojca i uprowadzenie rodziny Tobiasza do Asyrii (734 p.n.e.), gdzie naraża się on królowi Sennacherybowi przez potajemne grzebanie pomordowanych Izraelitów. Wskutek wypadku Tobiasz traci wzrok i zaczyna prosić Boga o śmierć. Wkrótce potem przypomina sobie, iż jeden z mieszkańców Medii jest mu winien 10 talentów srebra. Wysyła więc swego syna, Tobiasza w podróż do Medii, aby przed śmiercią ojca odebrał dług. W podróży towarzyszy mu Azariasz, który namawia Tobiasza-syna do ślubu z Sarą, pomaga w uwolnieniu jej od złego ducha, Asmodeusza i przekazuje mu sposób, w jaki może uzdrowić ślepotę ojca. Po powrocie do Niniwy, Azariasz okazuje się zesłanym przez Boga aniołem Rafałem, przekazuje Tobiaszom rady i polecenia, m.in. aby spisali to co ich spotkało. Księga kończy się hymnem dziękczynnym Tobita o charakterze psalmu. Następnie przedstawiona jest ostatnia wola Tobita oraz losy Tobiasza i jego rodziny.

Przesłanie księgi ma charakter dydaktyczny i porusza problem odpłaty Bożej za ludzką wierność. Mówi, że cierpienie nie stanowi kary, ale próbę, a za wierność Bóg nagradza szczęśliwym życiem. Księga wychwala cnoty rodzinne: pokazuje przykłady trzech udanych małżeństw a modlitwa Sary i Tobiasza wykorzystywana jest przez Kościół Katolicki w liturgii sakramentu małżeństwa.

Księga Tobiasza nie została włączona do kanonu hebrajskiego, a tym samym do protestanckiego. Katolicy uznają ją za jedną z ksiąg deuterokanonicznych. Św. Hieronim ze Strydonu uznawał księgę Tobiasza za niekanoniczną, jednak na prośbę jednego z przyjaciół włączył ją do Wulgaty. Św. Augustyn i Ambroży uznawali księgę za kanoniczną, co potwierdził synod w Hipponie (393 r.). Jako argument przeciwko kanoniczności księgi protestanci przywołują m.in. obecność w Księdze Tobiasza elementów, które uznają za magiczne, czyli np. fragment, w którym Azariasz (anioł Rafał) nakazuje w celu odpędzenia złego ducha spalić rybią wątrobę i serce. Księga określana jest też jako  romans hebrajski, o fikcyjnym charakterze, który podkreślają nieścisłości historyczne. W księdze też pojawiają się dwa motywy ludowe: "wdzięczni zmarli" oraz "potwór w komnacie panny młodej.

wtorek, 3 lipca 2018

Wiara

20.09.2014


wierzę w ciebie
jak we wschód słońca
na nieboskłonie twego czoła
ciepły jak twe ręce

wierzę w ciebie
jak w północ i południe
kompas
pokazujący drogę

wierzę w ciebie
jak w lato i w zimę
i w to, że przyjdzie wiosna
wrócą ptaki  

niedziela, 1 lipca 2018

Zamyśliłam się nad brakiem konsekwencji


20 stycznia 2013

Ludzie potrafią być bardzo niekonsekwentni, zapewne każdy z Was, moi czytelnicy, się spotkał z jakimś objawem tej cechy. Najczęściej chyba przydarza się to rodzicom, bo kochają tak te swoje dzieciaki, że często trudno jest im konsekwentnie utrzymać karę jaka się dzieciakowi należy. Zauważyłam też, że łatwiej niektórym być konsekwentnym w stosunku do innych (wymagać), niż do siebie (stosować).
Koleżanka, która współpracuje ze mną przy pewnym projekcie, namawia mnie od pół roku, żeby tego projektu nie zamykać. Wydawałoby się, że jej zależy, że czuje się za niego WSPÓŁODPOWIEDZIALNA. Nic bardziej mylącego. Mówię jej, że zgłosiła się taka-i-taka-firma i chcą od nas tego-i-tamtego. Cała szczęśliwa, ale nic w kierunku realizacji nie zrobiła.
Rozmawiam z nią o ciągu dalszym projektu, mówię, ze w takim razie może ona się zajmie następnym przypadkiem, kiedy będziemy miały cos zrealizować. Zgadza się. Zakańczając „mam nadzieję, że się nikt nie odezwie”.
Ale zakończyć projekt – nie. Przejąć projekt – nie.
Nadchodzi dzień realizacji, miała być obecna i dostarczyć jedną rzecz. Na dwa dni przed okazuje się, że nie dostarczy. Załatwiam sprzęt z innym współpracownikiem.
Dzień przed zaczyna marudzić, czy ona jest tam potrzebna. Mówię, żeby sama zdecydowała.
W dzień realizacji nie pojawia się w pracy, biorąc zwolnienie.
Czyli w gruncie rzeczy, nie wzięła w niczym udziału, ale cały czas mówi „nie kończyć”. A dla mnie ten projekt już powinien zostać zamknięty. Choćby po to, żeby nie umarł w cierpieniach. „Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść niepokonanym”.
Decyzja podjęta – zamykam. I tak potrwa to jeszcze wiele miesięcy, zanim zamknę. A konsekwencji dorosłej kobiety uczyć nie będę, po prostu będę ją omijać szerokim łukiem przy wszystkich okolicznościach.