środa, 25 lipca 2018

Opowiastka jakich wiele

07.09.2014


Nabuchodonozor wzywa wszystkie ludy ziemi do walki z Arfaksadem królem Medów. Jego wezwanie pozostaje jednak bez odpowiedzi. Po wygranej wojnie władca decyduje się zemścić na opornych wasalach. Najlepszy jego wódz Holofernes, na czele potężnej armii wyrusza na wojnę. Lud Izraela, który niedawno wrócił z niewoli, pod dowództwem najwyższego kapłana Joakima, decyduje się odeprzeć wroga. Zajmują miasto Betulię. Holofernes tymczasem dotarł już w okolice i niebawem rozpoczął oblężenie miasta, jednak po 34 dniach oblężenia Betulia nie mogła się dłużej bronić. W tym momencie pojawia się Judyta, młoda i piękna wdowa, zdecydowana sama obronić miasto. Po modlitwie wieczornej, pięknie odziana, udaje się do obozu Asyryjczyków, każe się zaprowadzić do Holofernesa i uwodzi go w ciągu trzech dni. Czwartego dnia w czasie wspólnej wieczerzy, gdy Holofernes się upija, Judyta odcina mu głowę. Wkłada do kosza i powraca do Betulii. O świcie wywieszono głowę na murach miasta. Gdy ją ujrzało wojsko asyryjskie, uciekło w popłochu. Izraelici rzucili się w pogoni za nimi i ich rozgromili.
To streszczenie księgi Judyty. Niestety, opowieść ta nie znajduje żadnego potwierdzenia w faktach historycznych a Nabuchodonozor w żadnym wypadku nie może być identyfikowany z którymś z historycznych władców. Czyli po prostu opowiastka jakich wiele, która powstała najprawdopodobniej w okresie machabejskim II w. p.n.e i nie wiedzieć czemu została włączona do Biblii i się tam dobrze zadomowiła. Sobór trydencki potwierdził jej kanoniczność w Kościele katolickim. Należy do tzw. ksiąg wtórno kanonicznych, deuterokanonicznych, przez kościoły protestanckie uważana za apokryficzną.

Tradycja katolicka i prawosławna widzi w Judycie, bohaterskiej niewieście, typ Maryi, Matki Jezusa. Z tego powodu bardzo często czytania liturgiczne świąt maryjnych zaczerpnięte są z tej księgi. Często spotykana jest też w sztuce, jako kobiecy odpowiednik biblijnego Dawida. Znany jest cykl obrazów Lukasa Cranacha starszego przedstawiających Judytę z odciętą głową Holofernesa. W sztuce włoskiej najsłynniejszy obraz autorstwa Botticellego przedstawia filigranową postać Judyty niosącą na wpół przykrytą, odciętą głowę wroga. Betulijka jest również bohaterką obrazów Andrei Mantegni, Michała Anioła, Donatella, Giorgiona. W 1840 r. motyw ten wykorzystał Friedrich Hebbel w tragedii "Judyta". Przedstawił tam niezgodną z biblijnym przekazem wizję zwycięstwa Judyty. Nie była już cnotliwą wdową działającą zgodnie z Boską wolą, ale została ukazana jako kobieta niespełniona, swoista femme fatale. Zamiast, jak w opowieści biblijnej, być waleczną wdową zabijającą Holofernesa, jest ofiarą gwałtu i urażonej ambicji zabijającą w poczuciu krzywdy i bezsilności.

poniedziałek, 23 lipca 2018

Niepewność

26.10.2014


i co zrobić
z tą miłością
jeszcze nierozkwitłą
jeszcze nienazwaną
która
tylko w moich oczach
i we śnie

tak pięknie
tak niemożliwie
i nierealnie

za krótki czas dałeś mi
teraz
wiszę na drzewie niepewności

walczyć czy czekać
uchylona furtka

kiedy obrosnę igłami smutku
trudno będzie
wrócić do twojego serca

sobota, 21 lipca 2018

Zamyśliłam się nad powtarzalnością ludzkich wyborów

8 marca 2013

Słyszałam kiedyś, że człowiek zawsze wybiera to samo, bo się z tym dobrze czuje. Chyba to prawda. Ilu z nas idąc do restauracji przejrzy całe menu, a potem i tak zamówi rybę w pięciu smakach, bo to najbardziej mu smakuje? Ja przynajmniej mam takie tendencje.
Może to się zmienia z wiekiem, kiedyś byłam bardziej chętna do eksperymentów i próbowałam różnych rzeczy.
A może po prostu tak się objawia dorosłość? Że wiemy, co lubimy i nie szukamy lepszego, skoro coś jest dobre?
Psycholodzy, terapeuci itp. mówią jednak, że to się też tyczy związków międzyludzkich, czyli ile razy byśmy się nie żenili/wychodzili za mąż, zawsze wybierzemy i tak tego samego faceta/tą sama kobietę. Może będzie miał wąsy, albo będzie miała dłuższe nogi, ale to będzie ta sama osoba. Ci specjaliści od ludzkiej psychiki twierdzą ponadto, że wybieramy zawsze matkę/ojca.
I to już może być problem, bo (zadam kolejne pytanie) ilu z nas ma idealnego ojca/idealną matkę? Gratulacje i wyrazy zazdrości dla tych, którzy podnieśli rękę!
Co nie zmienia faktu, że jak się zastanawiam nad swoim życiem, to stwierdzam, że to jest racja. Zawsze wybierałam sobie facetów, którzy byli niedostępni , nieuchwytni, egocentryczni, skupieni na sobie. Jak mój ojciec.
Z przyzwyczajenia. Wybierałam coś, co znałam. Ale nie byłam z tym szczęśliwa. Bo chciałam czegoś innego.
A jak można dostać cos innego od kogoś takiego samego?
Nie można.
Zaakceptowałam, że dokonuje takich właśnie wyborów. I nie spodziewam się od swoich wybranych czegoś, czego nie mogą mi dać, bo tego nie mają.
Poza tym – przecież ja zawsze chcę tego, czego nie chcę.  Więc w czym problem?

czwartek, 19 lipca 2018

Marzec 2015


1 marca 2015
usiłowałam pomóc M w kompie. za dużo nie pomogłam
szkoda, że już koniec weekendu…. a może by tak iść na zwolnienie?



2 marca 2015
no i się okazuje, że mam zapalenie oskrzeli…bombowo, nie? a poszłam tylko po recepty…



3 marca 2015
no to siedzę w domu… na razie nie mogę się przyzwyczaić do myśli, że nie muszę nigdzie iść, niczego robić, że mam odpoczywać, łykać leki i zdrowieć.
tęsknię. bardzo tęsknię.



4 marca 2015
trochę się już przyzwyczaiłam do tego, że jestem w domu i mam sobie chorować.
gorzej z tęsknotą, która mnie po prostu zjada…


5 marca 2015
kolejna przyjemność mnie ominie przez to choróbsko.
tęsknię.


6 marca 2015
jest źle. u E. J okazał się takim samym sk…em jak większość facetów. dobrze, że się otworzyła i coś mówi. chcę jej pomóc. na razie kazałam jej głęboko oddychać i się panemmężem nie przejmować.


7 marca 2015
jakaś zmęczona jestem, nic mi się nie chce…

humor lepszy.

8 marca 2015

jakiś kryzys mam… może dlatego, że on top of everything mnie ząb dziś boli… 

 9 marca 2015
mam jakiś płaczliwy czas. wszystko mnie rozkłada.
potrzebna mi jest jakaś iskra. wiadomo skąd.
tęsknota we mnie siedzi. jak drucik z miedzi.
 pozytywna wiadomośc jest taka, że rozliczyłam się ze skarbówką.

10 marca 2015
trochę się wreszcie ruszyłam z fotela. ogarnęłam wreszcie drukowanie zdjęć na moim nowym sprzęcie i .. wydrukowałam sobie zdjęcia M. co było do przewidzenia  wyniosłam resztę pudeł do piwnicy. ugotowałam grzybową, zrobiłam kotlety z soczewicy, surówkę z czerwonej kapusty, a na koniec udusiłam te grzyby z zupy z cebulką. 
niestety znów bardziej chrząkam i kaszlę. szlag by trafił. 
dziś zamierzam poćwiczyć.  już nogami przebieram z niecierpliwości.  ale to po podwieczorku. 
chyba zacznę wymyślać zaproszenie… 

 11 marca 2015
zlikwidowałam grzyba w salonie. śmierdzi. ale przynajmniej jest już czysto.
poszłam na krótką wyprawę: wyniosłam śmieci.
pada.
tęsknię… is it a crime?

12 marca 2015
kolejne osoby w pracy chore. zaraz będzie epidemia.
E ma spore problemy.

Smutno i mi i tęsknię…

13 marca 2015
Tęsknota chwilowo ugaszona 
wymieniłam książki w bibliotece. mam fantastyczny stosik do czytania. 
planuję jadłospis. doszłam już do obiadów. zmieściłam się w 1000 kalorii. jakbym tak miała wystarczająco dużo silnej woli, żeby już na tym zakończyć – byłaby super sytuacja. nawet jeśli jeszcze zjadłabym owoc na podwieczorek – też byłoby świetnie. a jakby kolacja się zamknęła powiedzmy w 200kcal – też byłabym zadowolona. podobno kobieta w moim wieku potrzebuje 2200, więc wszystko poniżej tego powinno mi pomagać zrzucać wagę. dziś po obiedzie nawet nie byłam głodna. spokojnie dotrwałam do podwieczorku – pół awokado. ale co będzie za dwie godziny? zapewne ssanie – znam się dobrze  ale będę próbować, bo jest źle. a jeśli pójdę na usg a torbiele się choć trochę nie zmniejszą to pieprznę tymi hormonami.

14 marca 2015
średnio  dobre wiadomości na temat przyszłej soboty. zwłaszcza w kontekście jeszcze kolejnej soboty. i faktu, że w jeszcze jeszcze następną sobotę to już święta są. muszę coś wykombinować. w każdym razie już decyzja za mnie została podjęta a propos następnej soboty, bo chodził mi pomysł po głowie, a w tych okolicznościach przyrody to d…
marne też wieść, a w zasadzie ich brak, na temat dodatkowej pracy. chyba jej nie będzie. a liczyłam trochę na tą kasę.

poza tym dziś też poćwiczyłam, no bo na nordik ni kudynt przy tym deszczu jak ja jeszcze taka niezdrowa do końca.

15 marca 2015

smętnie mi …

16 marca 2015
smutno/wesoło/smutno/wesoło i tak na zmianę.

będę tęsknić. liczę na maile….

17 marca 2015
epidemia i to nie euforii. strach wracać do fabryki :/
pogoda piękna, niech tak się trzyma przez następne dwa tygodnie co najmniej. 

myślę i tęsknię…  

18 marca 2015
zrobiłam dziś wreszcie zakupy chemiczne. nawet się zmieściłam w limicie. 
poza tym wywaliła mi się opryszczka, więc jestem wściekła i przestraszona jednocześnie.  nie mówcie mi, że coś od nowa mi się zbiera, bo się chyba popłaczę… na razie walnęłam bombę witaminy C i modlę się, żeby to była tylko reakcja na słońce.
trafiłam trójkę w lotto 
a poza tym – jest kontakt – jest dobrze   

żeby jeszcze waga raczyła drgnąć w dół… :/

19 marca 2015
dziś zrobiłam sobie długi spacer. fajnie było 

a poza tym był to spacer … kontrolny  szykuję się, szykuję…  

20 marca 2015

a może by mi się tak przyśnił… proooszę  

21 marca 2015
smętnie mi…

gotuję na pocieszenie.

22 marca 2015

cisza…  

23 marca 2015
jak ja czegoś nowego w tej pracy nie złapię to będzie święto… pomór prawdziwy…
po wczorajszym mailu fruwam sobie nad ziemią.   

załatwiłam z dyrekcją trzy sprawy dziś – kredą w kominie zapisać. jutro spróbuję czwartą kwestię w drugą dyrekcją załatwić. pozostaje już tylko w zasadzie modlić się, żeby przepisy się nie zmieniły w najbliższym czasie.

24 marca 2015
dziś dzień długi i męczący.

kwestię z wice udało się załatwić tylko połowicznie, pod warunkiem, którego na razie nie umiem spełnić.

25 marca 2015
feels like fire… I’m so in love with you…
come… let me play with your fire…
come on baby, light my fire…
I’m on fire…
cause when we kiss… fire…

I fell into a burning ring of fire…

26 marca 2015
za dużo dziś pracy, za dużo…
jutro też jakiś cyrk…
i pracująca sobota… cholery można dostać…

byle do świąt…

27 marca 2015

zmęczona jak diabli…

30 marca 2015
zmęczenie jest coraz większe.
ale rano dziś miałam dużo energii, pozamiatałam sobie i umyłam wszystkie podłogi. po przyjściu z pracy wyniosłam wszystkie rodzaje śmieci. mam czysto na święta.  jeśli jutro znów nie będzie padał grad to pójdę po bazie i borowinę. 

tęsknię…

wtorek, 17 lipca 2018

Powrót do miejsc ulubionych

08.01.2015


Słońce grzało przyjemnie. Wyciągnięty na kocu, słuchał jak tuż obok chłopaki żartują z przechodzących dziewczyn albo komentują możliwość nawiązania z nimi znajomości. Gdzieś w oddali dzieci grały hałaśliwie w piłkę. Od morza dobiegał szum fal i popiskiwanie ludzi, którzy właśnie odkrywali, że woda  nie jest tak ciepła jak im się wydawało.
Pomyślał, że trochę za długo leży tak smażąc się jak skwarka na patelni, trzeba włożyć męską dumę do kieszeni (nawet jeśli przy kąpielówkach takowej nie ma) i posmarować się olejkiem do opalania.
Nalał na rękę złocistego płynu, który przeciekł mu przez dłoń i wsiąknął w piasek. Wtedy przypomniał sobie, że to już dwa lata odkąd utopił się na tej właśnie plaży.