wtorek, 1 stycznia 2019

Lament

29.04.2015


Dziś kilka słów o księdze Lamentacje Jeremiasza. Nie będą to jednak (poza małym fragmentem na końcu) moje własne słowa, szukając bowiem informacji na temat tej księgi znalazłam coś godnego zacytowania w całości.


„Jeremiasz urodził się około 650 lub 645 r. p.n.e. w niewielkiej miejscowości Anatot położonej w okolicach Jerozolimy. Pochodził z kapłańskiej rodziny. Już jako młody człowiek, za panowania króla Jozjasza, został powołany przez Boga do służby proroczej. Poświęcił się jej w pełni. Nigdy się nie ożenił, aby móc czas i uwagę w zupełności oddać swojemu powołaniu.

Jego życie nie było łatwe. Widział i bezlitośnie piętnował w swoich przemowach grzechy, które dostrzegał w życiu Izraela, za co przyszło mu wiele wycierpieć - znaczną część życia spędził w więzieniach. Nie mówił tego, co lud chciał usłyszeć, ale to, co usłyszeć powinien.

Serce Jeremiasza musiało wiele znieść. Nie tylko dokładnie przepowiedział upadek królestwa, zburzenie Jerozolimy i niewolę, ale stał się świadkiem tych straszliwych wydarzeń. Sam znalazł się na wygnaniu i zmarł w Egipcie w VI w. p.n.e.

Spędziłam dziś kilka godzin czytając Lamentacje. To zadziwiająca poezja. Pełna bólu i udręki, a zarazem ściśle uchwycona w ramach określonego formalnego rygoru. Cztery z pięciu części mają alfabetyczną strukturę: pierwsza, druga i czwarta składają się z 22 wersów każda, a każdy z nich zaczyna się kolejną literą hebrajskiego alfabetu. W części trzeciej, liczącej 66 wersów, co trzeci wers zaczyna się kolejną literą. Część piąta zaś nie jest alfabetyczna, ale również liczy sobie 22 wersy. Te szczegóły formalne mogą się zdawać mało istotne. Tak jednak nie jest - jest to bowiem jedno z licznych w poezji świadectw na to, że cierpienie może posiadać wyrafinowaną formę. Jedno nie przeczy drugiemu. Nie jest prawdą, że człowiek przeżywający nieznośną duchową udrękę może się zdobyć jedynie na krzyk.

Temat lamentacji, z pozoru przynajmniej, jest prosty. Jeremiasz opłakuje w nich podbicie Judei, zniszczenie Świątyni przez Babilończyków i cierpienia, jakie spadły na lud Izraela w następstwie tych tragedii. Opisowi męki narodu i poniżenia miasta towarzyszy wyznanie grzechów, które, zdaniem proroka, spowodowały klęskę. Następnie Jeremiasz nakłania nas i samego siebie do tego, by poddać się woli Boga, albowiem jest On sprawiedliwy i zapewne spojrzy jeszcze z miłością na swoje ukochane miasto i wybrany naród.

Lamentacje jednak nie dotyczą jedynie tak odległej przeszłości. Jeremiasz boleje nad tragedią, którą widział na własne oczy, ale my bogatsi jesteśmy w wiedzę o kolejnych tragicznych wydarzeniach żydowskiej historii. Szczególnie może słowa proroka brzmią właśnie na naszej ziemi, w Polsce.

"Zburzył Pan bez litości

wszystkie siedziby Jakuba;

wywrócił w swej zapalczywości

twierdze Córy Judy,

rzucił o ziemię, zbezcześcił

królestwo i możnych."

Nie sposób czytając te wersy, uniknąć myśli o Zagładzie.

Mnie Księga Eicha prowokuje do stawiania pytań, na które nie potrafię odnaleźć żadnej odpowiedzi. Jak pogodzić miłującego Stwórcę, Partnera w Przymierzu z obrazem Jego cierpiącego ludu?

"Zesłał [Pan] ogień z wysoka", skarży się ustami Jeremiasza Jerozolima. W midraszu czytam, że Bóg zesłał płomienie na Świątynię, aby poganie nie mogli chlubić się tym, że sami ją zniszczyli. Nic, innymi słowy, nie dzieje się bez Jego woli. "Któż rzekł i stało się, gdy Pan tego nie nakazał? Czyż nie pochodzi z ust Najwyższego i niedola i szczęście?"

W serce Jeremiasza, jak się zdaje, szczególnie zapadł jeden obraz - obraz dzieci cierpiących, konających z głodu w objęciach bezsilnych matek podczas oblężenia Jerozolimy. Dzieci umierały z głodu także na ulicach warszawskiego getta, latem 1944 roku w Auschwitz palono żywcem żydowskie dzieci z transportów węgierskich...

Niedola i szczęście pochodzi od Najwyższego? Za czyje grzechy płaciły te dzieci?

Być może dlatego, że jestem człowiekiem czasów dzisiejszych, trudno jest mi zaakceptować ideę, którą przedstawia Jeremiasz - że zniszczenie Jerozolimy, że męka narodu żydowskiego była następstwem grzechów, że była to sprawiedliwa kara. Może to wpływ cukierkowej wersji chrześcijaństwa, w której dźwięki kolęd mieszają się harmonijnie ze smakiem makowca i aromatem choinki, powoduje, że idea Boga karzącego, idea Boga karzącego w sposób tak bezlitosny, po prostu budzi mój sprzeciw.

"Zwołałeś jak gdyby na święto

wszystkie me trwogi zewsząd.

Nikt się w dniu gniewu Pańskiego

nie ostał, nie umknął:

tych, co pieściłam, chowałam

wróg mój wyniszczył."

To skarga Jerozolimy. W czasach nam bliższych Icchak Kacenelson pisał:

"Krzyczcie z wnętrzności zwierząt w lasach i ryb w rzekach -

One was żarły. Krzyczcie z pieców, starzy, młodzi!

Chcę słyszeć krzyk bolesny, niech do mnie dobiega,

Wołaj, wymordowany żydowski narodzie!"

Kacenelsonowi nie dane było odnaleźć pociechy. Rychło po napisaniu tych wersów dołączył do grona tych, o których pisał - zginął w Auschwitz. Jeremiasz, mimo wszystko, nie traci wiary i nadziei: "Bo nie jest zamiarem Pana odtrącić na wieki" - mówi prorok - "Gdyż jeśli uniży, ma litość w dobroci swej niezmierzonej". Litość i miłosierdzie czekają na naszą skruchę. Lud Izraela może powrócić do Boga, jeśli tylko tego będzie pragnął.

A co z dziećmi, które zmarły z głodu? Nawet jeśli one także zgrzeszyły - przecież nie dano im szansy na powrót.

Nie stawia tego pytania prorok, a ja nie potrafię go nie postawić. Nawet jeśli pogodzę się z tym, że tragedia spadła na naród żydowski jako kara za grzechy, dlaczego ukarano także niewinnych? Dlaczego nie dano im szansy na powrót?

"Sprawiedliwy jest Pan..." mówi Jeremiasz. Sprawiedliwy jest Pan - powtarzali Żydzi na przestrzeni stuleci, tymi słowami broniąc się w czasie prześladowań. Słowa te nie mogły ocalić im życia. Ale mogły ocalić ich wierne serca.

Jednym z najbardziej wstrząsających świadectw tej wierności są lamentacje Jeremiasza. Innym mogą być zebrane przez rabina z kowieńskiego getta odpowiedzi na pytania zadawane mu przez Żydów. Czy można popełnić samobójstwo - pyta jeden z nich - aby być pochowanym na żydowskim cmentarzu, uniknąć rozstrzelania i pogrzebania w grobie masowym? Chłopiec pyta, czy może wcześniej odbyć się jego bar micwa, bo podejrzewa, że nie dożyje wieku lat trzynastu.

Lektura takich tekstów rozdziera serce. Z głębi swojej rozpaczy woła Jeremiasz: "Nie wyczerpała się litość Pana, miłość nie zgasła. Odnawia się ona co rano: ogromna Twa wierność". Jerozolima leżała w gruzach, Świątynia została zbezczeszczona, Żydzi poszli na wygnanie, a Jeremiasz nie tracił wiary. W kowieńskim getcie codziennie mordowano Żydów, a oni nadal chcieli przestrzegać Prawa.

To chyba jedyna odpowiedź na moje pytania. Żydzi na cierpienia odpowiadali wiernością. Ta wierność - zachowywana nawet w czasach najgłębszych ciemności - jest moralną obligacją dla nas, żyjących dzisiaj. Dlatego czytając lamentacje Jeremiasza w erew Tisza beAw, powtórzę słowa proroka: sprawiedliwy jest Pan.”

Autorka: Barbara Krawcowicz, http://www.fzp.net.pl


Dodam tylko, że od XV w. do tekstów lamentacji powstawały liczne kompozycje wybitnych kompozytorów. Były też wykorzystywane przez kompozytorów współczesnych w kompozycjach innego charakteru, np. Leonard Bernstein skomponował "Jeremiah Symphony" (1944) z tekstem hebrajskim w ostatniej części a Krzysztof Penderecki wykorzystał Lamentacje w utworze „Kadisz. Życie za życie. Łódzkim Abramkom, którzy chcieli żyć. Polakom, którzy ratowali Żydów" (utwór napisany w 2009 r. na finał obchodów 65. rocznicy likwidacji Litzmannstadt Ghetto, czyli getta łódzkiego).

niedziela, 30 grudnia 2018

Krajobraz po bitwie (non omnis moriar)


06.09.2015

Jak Warszawa po Powstaniu
Marzenia moje w ruinach
W myślach chwasty i mogiły
Nadzieje strzaskane
Widoki na przyszłość zasłania dym
Czekam
Aż powróci mieszkaniec
Wtedy położę pierwszą cegłę
I zacznę odbudowę

sobota, 29 grudnia 2018

Marzec 2016

1 marca 2016
Jakoś mi tak dzisiaj zimno i smętnie…
Choć sen miałam bardzo piękny 

2 marca 2016
Dziś miasto na „s”.  Bardzo udana wycieczka 

Ale zmęczona jestem bardzo…

3 marca 2016

Cały dzień robiłam zakupy i znosiłam do domu różne rzeczy… Jestem nieżywa…

4 marca 2016

Przygarniam do serca miłe słowa starając się wierzyć, że są do mnie…

5 marca 2016
Lepiej  

6 marca 2016
Trwam na tym samym poziomie, lekko unosząc się nad dnem.
Ma dziś mnie odwiedzić K. Wreszcie chyba się nam udało dograć termin.

Za około 36 h ruszam  

17 marca 2016

No i nie było ani morza, ani koncertu, ani spotkania, za to był szpital, w którym zobaczyłam swoja przyszłość i nadal nie mogę dojść do siebie i z którego wykopali mnie z paskudnym przeziębieniem, któremu wczoraj wypowiedziałam wojnę i dzięki temu jestem w stanie w ogóle cos dziś napisać…

19 marca 2016
Usiłuję dojść do siebie. A tu co chwila wyskakuje coś, co mi ten szpital popsuł. Na dodatek to przeziębienie dalej daje w kość, a te leki jakieś otępiające są…

20 marca 2016
Trochę mi lepiej. Na ciele. Na duszy nie bardzo.

21 marca 2016
Dziś chodzenie po lekarzach, ale załatwiłam naprawdę dużo.

Wczorajsze znalezisko bardzo mnie przybiło. Zrobiłam z siebie głupa, nie ma co. Nie pierwszy raz zresztą zdarza mi się, że zbieg okoliczności stawia mnie w durnej sytuacji, na dodatek dowiaduję się o tych okolicznościach długo po czasie…

22 marca 2016
Głowa mi pęka… Od myślenia zapewne.
Znów chyba narozrabiałam, a znów nie chciałam.
Powinnam jak Blackadder, udac się do Tybetu i zacząć tam żyć jako koza.

Because sometimes I can be a real bitch…

23 marca 2016

Z każdą godziną ciszy rośnie moja nadzieja na pozytywne rozwiązanie problemu… Nigdy nie myślałam, że będę się tak lubować ciszą…

24 marca 2016

Jednak przyszła ta wiadomość, której nie chciałam. Jestem w najgorszym z możliwych stanów – totalnej obojętności.

Na to liczę…
25 marca 2016
Miłość ci wszystko wybaczy
smutek zamieni ci w śmiech
miłość tak pięknie tłumaczy
zdradę i kłamstwo

i grzech….

28 marca 2016
No i prawie po świętach.

Staram się odzyskać nadzieję.

29 marca 2016
Od jednego lekarza do drugiego.

Dziś była burza. Pomyślałam marzenie.

30 marca 2016
Próbuję się ogarnąć.

Wczoraj zamknęłam kwestie psychologiczno – psychiatryczne. Ogólnie Pani psycholog jest super, zadała parę celnych pytań i kazała olać psychiatrę, bo nie warto kopać się z koniem. Prawda. 

 31 marca 2016
Od lekarza, przez lekarza, do lekarza.
Rzygam już tym wszystkim.

środa, 26 grudnia 2018

Anioły

25.05.2015


Anioły schodziły po ścieżce białej,
Schylały się, patrzyły, głowy ku sobie zbliżały,
Chwiały ogromnymi, cichymi piórami,
Szemrały szumiącymi szatami…
I stawały bojąc się przestraszyć ciszę,
Która się razem z nimi nad ziemią czekającą kołysze

Kazimiera Iłłakowiczówna

niedziela, 23 grudnia 2018

Billy Joel “Just the way you are”

25.05.2015


Don't go changing, to try and please me
You never let me down before
Don't imagine you're too familiar
And I don't see you anymore

I would not leave you in times of trouble
We never could have come this far
I took the good times, I'll take the bad times
I'll take you just the way you are

Don't go trying some new fashion
Don't change the color of your hair
You always have my unspoken passion
Although I might not seem to care

I don't want clever conversation
I never want to work that hard
I just want someone that I can talk to
I want you just the way you are.

I need to know that you will always be
The same old someone that I knew
What will it take till you believe in me
The way that I believe in you.

I said I love you and that's forever
And this I promise from the heart
I couldn't love you any better
I love you just the way you are.