poniedziałek, 7 stycznia 2019

Antoni Muracki „Za blisko stoisz”

25.05.2015


 A może we mnie znowu rośnie las
Spalony las tysiąca twarzy
A każda twarz zdarza się raz
I nigdy już się nie wydarzy
Więc dopóki nawija się nić
Niech szumią we mnie liście
To przecież takie proste - być
Choć takie trudne istnieć
Na ściętym drzewie
Nie widzę słoi
Za blisko drzewa
Za blisko stoisz
A może we mnie znowu płynie rzeka
I myśli czysty strumień
Co dokąd płynie nie docieka
Który nie musi wciąż rozumieć
Czy pozostanie wąwóz czy szczelina
Czy tylko ludzki piach
To w końcu nie tak ważne - gdzie dopłynę
Wiele ważniejsze - jak
A fale giną
W przybrzeżnej trzcinie
Za blisko brzegu
Za blisko płynę
Ponoć istnieją kolce bez róży
Tak jak istnieje miłość bez słów
Dziękuję że zostałaś dłużej
Na kilka wspólnych snów
A czas zaciera rysy naszych twarzy
Miłości topi lód
Zimne spojrzenie może sparzyć
Odbity w szybie chłód
A miłość tonie
A miłość boli
Za blisko szyby
Za blisko stoisz

sobota, 5 stycznia 2019

Jeden z moich ataków

29.04.2015


Dzień za dniem miłość szarzeje
Jak skóra umierającego człowieka
Noc po nocy udajemy, że wszystko jest dobrze
Ale ja się zestarzałem
A twoje uczucia wystygły
I nic już nie jest zabawne

Czuję, że nadchodzi jeden z moich ataków
Czuję to jak chłód ostrza brzytwy
Jak zacisk opaski na ranie
Jak grzmot pogrzebowych bębnów

Biegnij do sypialni w walizce po lewo
Znajdziesz moją ulubioną siekierę
Nie bądź taka przerażona
To tylko przemijająca faza
Jeden z moich złych dni
Czy chcesz pooglądać telewizję?
Albo wślizgnąć się pod kołdrę?
A może kontemplować w cichy i swobodny sposób?
Czy chcesz coś zjeść?
Albo nauczyć się latać?
A może chcesz zobaczyć jak ja próbuję?
Chcesz wezwać gliny?
Myślisz, że już czas, żebym przestał?
Dlaczego uciekasz?...


Tytuł oryginału : „One of my turns”
Autor : Pink Floyd

czwartek, 3 stycznia 2019

Kto ujeździ Twe dzikie konie?

19.06.2015


Jesteś niebezpieczna, bo jesteś szczera.
Jesteś niebezpieczna, bo nie wiesz czego chcesz.
Zostawiłaś moje serce puste jak porzucony plac
Gdzie mógłby straszyć każdy duch, który by chciał.


Jesteś wypadkiem, który zaraz się zdarzy
Kawałkiem szkła zostawionym na plaży.
Mówisz mi rzeczy, których nie powinnaś
A potem zostawiasz mnie poza zasięgiem.


 Kto ujeździ Twe dzikie konie?
 Kto utonie w Twym niebieskim morzu?
 Kto ujeździ Twe dzikie konie?
 Kto upadnie do twych stóp?


Cóż, kradłaś, bo potrzebowałem forsy
I zabijałaś, bo chciałem zemsty .
Cóż, okłamałaś mnie bo cię o to prosiłem.
 Kochanie, czy możemy wciąż być przyjaciółmi?


 Kto ujeździ Twe dzikie konie?
 Kto utonie w Twym niebieskim morzu?
 Kto ujeździ Twe dzikie konie?
 Kto upadnie do Twych stóp?

Coraz głębiej wiruję
Myśliwy zgrzeszy
dla Twej skóry jak kość słoniowa
Przejechałem się w brudnym deszczu
Tam gdzie wiatr woła Twoje imię
Pod drzewami, rzeka się śmieje
z ciebie i ze mnie.
Alleluja! Biało różo nieba
Drzwi, które otwierasz
nie mogę po prostu zamknąć.

Nie odwracaj się
Twe cygańskie serce.
Nie odwracaj się znów
Nie patrz wstecz.
Naprawdę, kochanie,
nie patrz wstecz.


 Kto ujeździ Twe dzikie konie?
 Kto utonie w Twym niebieskim morzu?
 Kto skosztuje Twe morskie pocałunki?
 Kto mnie zastąpi?
 Kto ujeździ Twe dzikie konie?
 Kto oswoi Twe serce?


Tytuł oryginału : „Who’s gonna ride your wild horses?”
Autor: U2

wtorek, 1 stycznia 2019

Lament

29.04.2015


Dziś kilka słów o księdze Lamentacje Jeremiasza. Nie będą to jednak (poza małym fragmentem na końcu) moje własne słowa, szukając bowiem informacji na temat tej księgi znalazłam coś godnego zacytowania w całości.


„Jeremiasz urodził się około 650 lub 645 r. p.n.e. w niewielkiej miejscowości Anatot położonej w okolicach Jerozolimy. Pochodził z kapłańskiej rodziny. Już jako młody człowiek, za panowania króla Jozjasza, został powołany przez Boga do służby proroczej. Poświęcił się jej w pełni. Nigdy się nie ożenił, aby móc czas i uwagę w zupełności oddać swojemu powołaniu.

Jego życie nie było łatwe. Widział i bezlitośnie piętnował w swoich przemowach grzechy, które dostrzegał w życiu Izraela, za co przyszło mu wiele wycierpieć - znaczną część życia spędził w więzieniach. Nie mówił tego, co lud chciał usłyszeć, ale to, co usłyszeć powinien.

Serce Jeremiasza musiało wiele znieść. Nie tylko dokładnie przepowiedział upadek królestwa, zburzenie Jerozolimy i niewolę, ale stał się świadkiem tych straszliwych wydarzeń. Sam znalazł się na wygnaniu i zmarł w Egipcie w VI w. p.n.e.

Spędziłam dziś kilka godzin czytając Lamentacje. To zadziwiająca poezja. Pełna bólu i udręki, a zarazem ściśle uchwycona w ramach określonego formalnego rygoru. Cztery z pięciu części mają alfabetyczną strukturę: pierwsza, druga i czwarta składają się z 22 wersów każda, a każdy z nich zaczyna się kolejną literą hebrajskiego alfabetu. W części trzeciej, liczącej 66 wersów, co trzeci wers zaczyna się kolejną literą. Część piąta zaś nie jest alfabetyczna, ale również liczy sobie 22 wersy. Te szczegóły formalne mogą się zdawać mało istotne. Tak jednak nie jest - jest to bowiem jedno z licznych w poezji świadectw na to, że cierpienie może posiadać wyrafinowaną formę. Jedno nie przeczy drugiemu. Nie jest prawdą, że człowiek przeżywający nieznośną duchową udrękę może się zdobyć jedynie na krzyk.

Temat lamentacji, z pozoru przynajmniej, jest prosty. Jeremiasz opłakuje w nich podbicie Judei, zniszczenie Świątyni przez Babilończyków i cierpienia, jakie spadły na lud Izraela w następstwie tych tragedii. Opisowi męki narodu i poniżenia miasta towarzyszy wyznanie grzechów, które, zdaniem proroka, spowodowały klęskę. Następnie Jeremiasz nakłania nas i samego siebie do tego, by poddać się woli Boga, albowiem jest On sprawiedliwy i zapewne spojrzy jeszcze z miłością na swoje ukochane miasto i wybrany naród.

Lamentacje jednak nie dotyczą jedynie tak odległej przeszłości. Jeremiasz boleje nad tragedią, którą widział na własne oczy, ale my bogatsi jesteśmy w wiedzę o kolejnych tragicznych wydarzeniach żydowskiej historii. Szczególnie może słowa proroka brzmią właśnie na naszej ziemi, w Polsce.

"Zburzył Pan bez litości

wszystkie siedziby Jakuba;

wywrócił w swej zapalczywości

twierdze Córy Judy,

rzucił o ziemię, zbezcześcił

królestwo i możnych."

Nie sposób czytając te wersy, uniknąć myśli o Zagładzie.

Mnie Księga Eicha prowokuje do stawiania pytań, na które nie potrafię odnaleźć żadnej odpowiedzi. Jak pogodzić miłującego Stwórcę, Partnera w Przymierzu z obrazem Jego cierpiącego ludu?

"Zesłał [Pan] ogień z wysoka", skarży się ustami Jeremiasza Jerozolima. W midraszu czytam, że Bóg zesłał płomienie na Świątynię, aby poganie nie mogli chlubić się tym, że sami ją zniszczyli. Nic, innymi słowy, nie dzieje się bez Jego woli. "Któż rzekł i stało się, gdy Pan tego nie nakazał? Czyż nie pochodzi z ust Najwyższego i niedola i szczęście?"

W serce Jeremiasza, jak się zdaje, szczególnie zapadł jeden obraz - obraz dzieci cierpiących, konających z głodu w objęciach bezsilnych matek podczas oblężenia Jerozolimy. Dzieci umierały z głodu także na ulicach warszawskiego getta, latem 1944 roku w Auschwitz palono żywcem żydowskie dzieci z transportów węgierskich...

Niedola i szczęście pochodzi od Najwyższego? Za czyje grzechy płaciły te dzieci?

Być może dlatego, że jestem człowiekiem czasów dzisiejszych, trudno jest mi zaakceptować ideę, którą przedstawia Jeremiasz - że zniszczenie Jerozolimy, że męka narodu żydowskiego była następstwem grzechów, że była to sprawiedliwa kara. Może to wpływ cukierkowej wersji chrześcijaństwa, w której dźwięki kolęd mieszają się harmonijnie ze smakiem makowca i aromatem choinki, powoduje, że idea Boga karzącego, idea Boga karzącego w sposób tak bezlitosny, po prostu budzi mój sprzeciw.

"Zwołałeś jak gdyby na święto

wszystkie me trwogi zewsząd.

Nikt się w dniu gniewu Pańskiego

nie ostał, nie umknął:

tych, co pieściłam, chowałam

wróg mój wyniszczył."

To skarga Jerozolimy. W czasach nam bliższych Icchak Kacenelson pisał:

"Krzyczcie z wnętrzności zwierząt w lasach i ryb w rzekach -

One was żarły. Krzyczcie z pieców, starzy, młodzi!

Chcę słyszeć krzyk bolesny, niech do mnie dobiega,

Wołaj, wymordowany żydowski narodzie!"

Kacenelsonowi nie dane było odnaleźć pociechy. Rychło po napisaniu tych wersów dołączył do grona tych, o których pisał - zginął w Auschwitz. Jeremiasz, mimo wszystko, nie traci wiary i nadziei: "Bo nie jest zamiarem Pana odtrącić na wieki" - mówi prorok - "Gdyż jeśli uniży, ma litość w dobroci swej niezmierzonej". Litość i miłosierdzie czekają na naszą skruchę. Lud Izraela może powrócić do Boga, jeśli tylko tego będzie pragnął.

A co z dziećmi, które zmarły z głodu? Nawet jeśli one także zgrzeszyły - przecież nie dano im szansy na powrót.

Nie stawia tego pytania prorok, a ja nie potrafię go nie postawić. Nawet jeśli pogodzę się z tym, że tragedia spadła na naród żydowski jako kara za grzechy, dlaczego ukarano także niewinnych? Dlaczego nie dano im szansy na powrót?

"Sprawiedliwy jest Pan..." mówi Jeremiasz. Sprawiedliwy jest Pan - powtarzali Żydzi na przestrzeni stuleci, tymi słowami broniąc się w czasie prześladowań. Słowa te nie mogły ocalić im życia. Ale mogły ocalić ich wierne serca.

Jednym z najbardziej wstrząsających świadectw tej wierności są lamentacje Jeremiasza. Innym mogą być zebrane przez rabina z kowieńskiego getta odpowiedzi na pytania zadawane mu przez Żydów. Czy można popełnić samobójstwo - pyta jeden z nich - aby być pochowanym na żydowskim cmentarzu, uniknąć rozstrzelania i pogrzebania w grobie masowym? Chłopiec pyta, czy może wcześniej odbyć się jego bar micwa, bo podejrzewa, że nie dożyje wieku lat trzynastu.

Lektura takich tekstów rozdziera serce. Z głębi swojej rozpaczy woła Jeremiasz: "Nie wyczerpała się litość Pana, miłość nie zgasła. Odnawia się ona co rano: ogromna Twa wierność". Jerozolima leżała w gruzach, Świątynia została zbezczeszczona, Żydzi poszli na wygnanie, a Jeremiasz nie tracił wiary. W kowieńskim getcie codziennie mordowano Żydów, a oni nadal chcieli przestrzegać Prawa.

To chyba jedyna odpowiedź na moje pytania. Żydzi na cierpienia odpowiadali wiernością. Ta wierność - zachowywana nawet w czasach najgłębszych ciemności - jest moralną obligacją dla nas, żyjących dzisiaj. Dlatego czytając lamentacje Jeremiasza w erew Tisza beAw, powtórzę słowa proroka: sprawiedliwy jest Pan.”

Autorka: Barbara Krawcowicz, http://www.fzp.net.pl


Dodam tylko, że od XV w. do tekstów lamentacji powstawały liczne kompozycje wybitnych kompozytorów. Były też wykorzystywane przez kompozytorów współczesnych w kompozycjach innego charakteru, np. Leonard Bernstein skomponował "Jeremiah Symphony" (1944) z tekstem hebrajskim w ostatniej części a Krzysztof Penderecki wykorzystał Lamentacje w utworze „Kadisz. Życie za życie. Łódzkim Abramkom, którzy chcieli żyć. Polakom, którzy ratowali Żydów" (utwór napisany w 2009 r. na finał obchodów 65. rocznicy likwidacji Litzmannstadt Ghetto, czyli getta łódzkiego).

niedziela, 30 grudnia 2018

Krajobraz po bitwie (non omnis moriar)


06.09.2015

Jak Warszawa po Powstaniu
Marzenia moje w ruinach
W myślach chwasty i mogiły
Nadzieje strzaskane
Widoki na przyszłość zasłania dym
Czekam
Aż powróci mieszkaniec
Wtedy położę pierwszą cegłę
I zacznę odbudowę