środa, 16 stycznia 2019

Baruch

05.05.2015


Księga Barucha w kanonie Biblii Kościoła katolickiego oraz prawosławnego jest zaliczana do deuterokanonicznych ksiąg Starego Testamentu. Przez wyznawców judaizmu i Kościoły protestanckie zaliczana do ksiąg apokryficznych. Znajdowała się w części kodeksów Septuaginty oraz we Wulgacie. Nie należała do Biblii hebrajskiej. Uczeni umiejscawiają czas jej spisania najczęściej wkrótce po lub w trakcie okresu Machabeuszy. Księga Barucha jest księgą prorocką.
„Słowa tej księgi czytał Baruch wobec Jechoniasza, syna Jojakima, króla judzkiego, wobec całego ludu, przychodzącego na to czytanie, wobec możnych, synów królewskich, starszyzny, wobec całego ludu, od najmniejszego aż do największego, wobec wszystkich mieszkających w Babilonie nad rzeką Sud. A oni płakali, pościli i modlili się przed Panem.”
„Cała niedola, którą Pan zamierzył względem nas, spadła na nas. Nie staraliśmy się przebłagać oblicza Pana przez odwrócenie się każdego [z nas] od zamysłów swojego złego serca. Czuwał Pan nad tym, by sprowadzić niedolę na nas, bo jest sprawiedliwy we wszystkich dziełach swoich, które nam nakazał.”
„Albowiem nie na sprawiedliwych czynach przodków ani królów naszych się opieramy, gdy prosimy Cię o miłosierdzie nad nami, Panie, Boże nasz! Zesłałeś bowiem zapalczywość i gniew swój na nas, jak to ogłosiłeś przez proroków, sługi swoje: Tak mówi Pan: Nachylcie barki swe i służcie królowi babilońskiemu, a mieszkać będziecie w ziemi, którą dałem przodkom waszym. A jeżeli nie posłuchacie głosu Pana, aby służyć królowi babilońskiemu, zabiorę z miast Judy i z Jeruzalem głos radości i wesela, głos oblubieńca i oblubienicy, a cała ziemia będzie pustkowiem bez mieszkańców.”
„Panie wszechwładny, Boże Izraela, dusza w ucisku i duch zgnębiony woła do Ciebie. Wysłuchaj, Panie, zmiłuj się, ponieważ zgrzeszyliśmy przed Tobą. Ty trwasz na wieki, a my nic nie znaczymy.”
„Tą mądrością jest księga przykazań Boga i Prawo trwające na wieki. Wszyscy, którzy się go trzymają, żyć będą. Którzy je zaniedbują, pomrą. Nawróć się, Jakubie, trzymaj się go, chodź w blasku jego światła! Nie dawaj chwały swojej obcemu ani innemu narodowi twych przywilejów! Szczęśliwi jesteśmy, o Izraelu, że znamy to, co się Bogu podoba. Bądź dobrej myśli, narodzie mój, pamiątko Izraela!”
„Jerozolimo, spojrzyj na Wschód i zobacz radość, która ci przychodzi od Pana. Oto idą synowie twoi, których wysłałaś, idą, zebrani ze wschodu i zachodu na słowo Świętego, ciesząc się chwałą Boga.”


niedziela, 13 stycznia 2019

Ostry kurz

19.10.2015


Marzenia
Rozbite na drobne kawałki
Ostrym kurzem pokryły życie
Wbijają się w stopy
Gdy próbuję zrobić krok do przodu
Ranią dłonie gdy próbuję opisać swój ból
Wybacz ciszę
Bezruch mniej rani


piątek, 11 stycznia 2019

Kwiecień 2016


1 kwietnia 2016
Próbuję się zebrać do kupy…


2 kwietnia 2016
Dzięki wszystkim za forum nowotworów mieloproliferacyjnych i dzięki A, że mi podpowiedział, żebym poszukała takiego miejsca.
Zaczynam stawać na nogi. Chwieję się bardzo, więc uprzejmie proszę traktować mnie jak surowe jajko stojące na drabinie.

Weekend poświęcam na odpoczywanie, bo od poniedziałku dramatyczny lekarsko tydzień.

3 kwietnia 2016
Odpoczywanie było (jest? – jeszcze chwila niedzieli została) bardzo pracowite ale były to miłe zajęcia. Wykorzystałam dobre dni, tak rzadko mi się zdarzają. Od jutra cel: nie dać się zwariować u lekarzy…

6 kwietnia 2016

Szaleństwo lekarskie trwa. Trochę już ledwo żyję.

7 kwietnia 2016

Ten tydzień mnie chyba wykończy…

Pytanie czysto retoryczne
7 kwietnia 2016

Dlaczego na swej życiowej drodze zawsze spotykam ludzi, którzy zachwycają się tym, co niektórzy robią dla siebie wykorzystując ich, a uciekają przed lub (w najlepszym wypadku) nie zwracają zupełnie uwagi na to, co ja robię dla nich i tylko dla nich z dobroci serca i miłości?

8 kwietnia 2016
Wykończył mnie ten tydzień. Po prostu wykończył.
Humor po wczorajszym też w dolnych strefach.
A może powinnam się cieszyć ze swojego „efektu uzdrawiającego”? Jakoś na razie nie potrafię.

9 kwietnia 2016
I bardzo brakuje mi tych stałych porywów serca, bardzo…

11 kwietnia 2016
Dziś mam dobry dzień, dobrze się czuję, od rana mnóstwo energii, zrobiłam MASĘ rzeczy w domu.
Potem miłe zdarzonko. Maleńkie. Ale miłe. Poza tym zdobyłam wejściówkę, więc się bardzo ucieszyłam 

Pozałatwiałam papierzyska i inne kwestie na mieście. I działam dalej! Jeszcze nie powiedziałam ostatniego słowa!

12 kwietnia 2016
Dziś pojechałam na małą wycieczkę, dwie i pół godziny, plus godzina pociągiem w każdą stronę. Trochę  miałam stracha, ale przekonywałam się, że wszystko będzie ok. Musi być. Zwłaszcza w piątek u dentysty. Zabrałam oczywiście ze sobą zestaw szpitalny na wszelki wypadek. Ale skoro piszę tu, to znaczy, że się nie przydał.  Fajnie było. Teraz trochę popracuję, a od jutra spotkania z ludźmi.

P.S. Dziś nawet umalowałam sobie rzęsy. Być może wychodzę z depresji.

13 kwietnia 2016
Nadal się nieźle czuję. Choć nogi po wczorajszej wyprawie bolą nieźle.
Jeden z tych zębów do wyrwania się rusza… To może dobrze, szybciej pójdzie…
Dziś się widzę z A. Idziemy się objadać chińczykiem.  

14 kwietnia 2016

Wczoraj z A, dziś u R. Ale teraz musze odpocząć.

15 kwietnia 2016
Zęby wyrwane.
Pani dentystka jest aniołem. Zanim się zorientowałam, że chyba cos się już dzieje, oznajmiła mi, że ósemka już wyrwana. Po niedługiej chwili było po połówce siódemki, a po następnej chwilce – reszta siódemki poszła. Niestety, ta ósemka prowadziła akcję dywersyjną i było sporo czyszczenia po wyrwaniu bo się jakaś tkanka zapalna (na pewno pokręciłam) zaczęła robić na kości. Potem dwa szwy i do domu.

Łykam leki, piję maślanki, jogurty i kefiry. Otwór gębowy mi się do końca nie otwiera. Ale nie jest źle, myślałam, że będzie gorzej. Teraz tylko żebym jakoś noc przetrwała. No i nie chciałabym za bardzo spuchnąć. Ale najważniejsze, żeby się żaden zakrzep nie zrobił i nie urwał potem.

16 kwietnia 2016
Jest dobrze. Byłam nawet na spacerku a la nordik i troszkę poćwiczyłam. Nie boli, nie przeszkadza. Teraz jeszcze tylko oby się żaden zakrzep/zator nie zrobił, to będzie ok.
Dziś miałam iść do K, ale alergia jej bardzo dokucza. Nic to, podziałam w necie.

17 kwietnia 2016
Leniwy dzień odpoczynkowy.
I started dreaming again.  Happy about that  

18 kwietnia 2016

Dziś jestem bardzo rozbujana. Zarówno fizycznie jak i psychicznie. Dostałam wiadomość i o ile niesamowicie się cieszę z tego, że nadeszła, bo jest pełna troski, to z drugiej strony jej treść mi łzy z oczu wyciska. Chce mi się coś robić, ale czuję, że zaczynam z sił opadać, więc się zmuszam do odpoczynku. Jakiś pokręcony ten dzień.  I pewnie taki cały tydzień będzie, wziąwszy pod uwagę moje plany.  

19 kwietnia 2016
Dziś byłam w sprawie pracy. Rozmowa pozytywna. Zobaczymy, czy na tym stanie.
Trochę mnie głowa boli.

Jutro W. Szkoda, że nie tak jak planowałam, ale też będzie fajnie 

 21 kwietnia 2016
Wczoraj w W było fantastycznie 
Kupiłam buty. Są przepiękne  Na razie na nie patrzę :)

 22 kwietnia 2016
Szwy wyjęte. Nawet nie poczułam 
Jutro BDG!  

24 kwietnia 2016
Było cudnie. 

Dziś wspominam  

25 kwietnia 2016
Bardzo pracowity dzień, ale to dobrze, cieszę się, że daję radę.

Wpadłam na ulicy na A. Jak zwykle mnie wyściskał za wszystkie czasy. Miło wiedzieć, że mnie ktoś lubi.  

26 kwietnia 2016
Dziś moje imieniny.

Nie wiem, co napisać, więc zostawię to bez komentarza.

27 kwietnia 2016
Bardzo miła niespodzianka przed południem. 
Wyniki biopsji ok, o ile ja się na tym znam. 

Jestem strasznie śpiąca, ciekawe czy to nie od tych leków…

28 kwietnia 2016

Słabizna jestem. Nadszedł gorszy czas. Odpuszczam, co mogę, żeby się zregenerować.

29 kwietnia 2016
Staram się coś robić wciąż, ale jest trudno. Zajęłam się dziś kwiatami i zrobiłam sobie gabinet kosmetyczny w domu. Co chwila odpoczywam. Chyba musze się zdrzemnąć…

30 kwietnia 2016
Nic mi się nie chce…

środa, 9 stycznia 2019

Słowo prawdy o męskiej anatomii

06.06.2015

Renée Radick: A penis is not a share toy.

Renée Radick: Penis to nie jest zabawka, którą wolno się dzielić.


Cytat z serial Ally McBeal

poniedziałek, 7 stycznia 2019

Antoni Muracki „Za blisko stoisz”

25.05.2015


 A może we mnie znowu rośnie las
Spalony las tysiąca twarzy
A każda twarz zdarza się raz
I nigdy już się nie wydarzy
Więc dopóki nawija się nić
Niech szumią we mnie liście
To przecież takie proste - być
Choć takie trudne istnieć
Na ściętym drzewie
Nie widzę słoi
Za blisko drzewa
Za blisko stoisz
A może we mnie znowu płynie rzeka
I myśli czysty strumień
Co dokąd płynie nie docieka
Który nie musi wciąż rozumieć
Czy pozostanie wąwóz czy szczelina
Czy tylko ludzki piach
To w końcu nie tak ważne - gdzie dopłynę
Wiele ważniejsze - jak
A fale giną
W przybrzeżnej trzcinie
Za blisko brzegu
Za blisko płynę
Ponoć istnieją kolce bez róży
Tak jak istnieje miłość bez słów
Dziękuję że zostałaś dłużej
Na kilka wspólnych snów
A czas zaciera rysy naszych twarzy
Miłości topi lód
Zimne spojrzenie może sparzyć
Odbity w szybie chłód
A miłość tonie
A miłość boli
Za blisko szyby
Za blisko stoisz