środa, 27 lutego 2019

Karkonosze

02.07.2016


Pełna jestem was, moje góry

Oczy mam pełne widoków
Tych dużych
Jak Szrenica wyglądająca zza mgły
Tych małych
Jak kropla rosy spływająca po liściu borówki

Uszy mam pełne dźwięków
Tych głośnych
Jak piorun huczący pod Łabskim Szczytem
Tych cichych
Jak zięba śpiewająca wśród buczyny

Usta mam pełne smaków
Cierpkich
Jak ledwo dojrzale jagody
Słodkich
Jak woda ze źródła

Ręce mam pełne dotyku
Szorstkiego
Jak kora młodej brzozy
Miękkiego
Jak sierść bernardyna

Nozdrza mam pełne zapachów
Ostrych
Jak dym z komina górskiej chaty
Łagodnych
Jak kasztanowce o świcie

Serce mam pełne gór

poniedziałek, 25 lutego 2019

Lipiec 2016


1 lipca 2016
Nie no, zaczyna mi już być trudno utrzymać się w ryzach. Czy ta potrzeba odosobnienia to by już nie mogła minąć? :/


2 lipca 2016          

Boszzzzz, jak gorąco…

3 lipca 2016

No może już dość tego odosobnienia?!

4 lipca 2016
Cudownie…
Jestem w siedemnastym niebie. 

I oby jaki poniedziałek tak cały tydzień!  

6 lipca 2016

Marnie się wczoraj czułam, w zasadzie przeleżałam cały dzień. Dziś lepiej, ale nie do końca. Jutro badania…

7 lipca 2016
Chyba osiągnęłam stabilizację choroby!!! 

Łeb mi pęka…

8 lipca 2016
Bardzo się ładnie wszystko poukładało dziś w kwestii lekarskiej. 
Wygrałam 5zł. 

żeby tak jeszcze jakaś miła wiadomość dziś…  

10 lipca 2016

Pół nocy spędziłam latając do WC co pół godziny z biegunką… 

11 lipca 2016
Jak to jest, że ktoś, kto potrafi kłamać jak z nut i po mistrzowsku unikać odpowiadania na pytania, w najbardziej nieodpowiednim momencie dostaje napadu szczerości i słowotoku? Właśnie wtedy, kiedy należałoby użyć białego kłamstwa albo po prostu zamknąć dziób…
Jestem lekko wściekła.
A poza tym cały dzień duchota, burza nie mogła trafić, kotłowała się gdzieś na horyzoncie, dopiero po 18 wreszcie dotarła…

13 lipca 2016
Puzzle!!!  

14 lipca 2016
Jaka miła niespodzianka z rana. 
Zakwitło mi w domu wszystko, co mogło.  To skutek deszczowej pogody. Niech pada. 

16 lipca 2016
Jestem jakaś śnięta… Bez nadziei… Poddaję się w tylu sprawach…

17 lipca 2016
Słabo

18 lipca 2016
Wygląda na to, że jutro jadę do D. Ciekawe czy zbiorę się powiedzieć mu o tej propozycji i odpowiedzi nieszczęsnej…
A coś się nie odzywa, wczoraj mnie zbył tylko, że wszystko ok…
Ogólnie słabo…

25 lipca 2016
Wróciłam!
Ale było fajnie! Jacy oni są mili oboje, a w zasadzie wszyscy czworo. 
Zapasy mi dali na tydzień jedzenia 
Zrobiłam dziś pierwszą porcję buraczkowej sałatki do słoików. 
Straszna duchota była. Plus okres. Plułam jadem ogólnie…

26 lipca 2016
Wypożyczyłam z biblioteki Kalicińską, żeby się odmóżdżyć przy historii z happy endem.
Zaczęło się wedle oczekiwań.
W połowie pojawił się rak.
Na 30 stron do końca byłam już pewna, że nie będzie happy endu.
I nie było.
Czemu akurat tę książkę złapałam z półki? Próbuję pojąć przekaz „z góry”. Czy to nakaz do większej woli walki? Czy odwrotnie, znak, że i tak wszystko się skończy jak się skończy?
Nie mam punktu zaczepienia tak naprawdę. Miałam jeden, ale został mi odebrany w lutym. Oszukuję się teraz czasem, że to był zły dzień, natłok zbiegów okoliczności niekorzystnych dla mnie, albo wmawiam sobie, że to się wcale nie zdarzyło, albo wymyślam ciąg dalszy historii, w którym ten moment jest tylko epizodem, a nie końcem. Ale prawda jest taka, że nie mam się czego trzymać.
Na dodatek wczoraj mama miała coś, co można opisać tylko jako „serię niefortunnych zdarzeń”, na czele z tym, że dzbanek sam spadł z półki i się rozbił. A mnie się dziś sama zapaliła lampka przy komputerze.

27 lipca 2016
Ale się wczoraj rozkleiłam…
Ale dziś już w miarę ok.
Układam puzzle i zaczynam żałować, że widać koniec…  

28 lipca 2016
Ułożyłam 126 puzzli. 
Zostało 356 
Po dwu dniach układania czułam, że mi tyłek do krzesła przyrósł, więc intensywnie poćwiczyłam. Jeszcze dwie piosenki i będę całość robić. 
Biorę się za nowego bloga!  

29 lipca 2016
Weekend nie ułożył się po mojej myśli, ale … bez dramatu. 
Przyniosłam nowy zapas książek z biblioteki. 
Blog karkonoski założony! Pomagaj mi, Duchu Gór! 
https://nakarkonoskichszlakach.blogspot.com/

31 lipca 2016
Very happy today. 
I don’t need much 

niedziela, 24 lutego 2019

Smaczne zapomnienie

08.08.2015


„Leczę się, kochany Kohoutku, gorzałką i aspiryną, przy czym nie będę przed tobą ukrywał: aspiryny zapominam niekiedy zażyć.”

Jerzy Pilch „Inne rozkosze”

sobota, 23 lutego 2019

Kobranocka "Kocham cię jak Irlandię"

08.08.2015


Znikałaś gdzieś w domu nad Wisłą,
Pamiętam to tak dokładnie,
Twoich czarnych oczu bliskość,
Wciąż kocham Cię jak Irlandię.

A Ty się temu nie dziwisz,
Wiesz dobrze, co byłoby dalej,
Jak byśmy byli szczęśliwi,
Gdybym nie kochał Cię wcale.

Przed szczęściem żywić obawę
Z nadzieją, że mi ją skradniesz,
Wlokę ten ból przez Włocławek,
Kochając Cię jak Irlandię.

A Ty się temu nie dziwisz,
Wiesz dobrze, co byłoby dalej,
Jak byśmy byli szczęśliwi,
Gdybym nie kochał Cię wcale.

Gdzieś na ulicy Fabrycznej
Spotkać nam się wypadnie,
Lecz takie są widać wytyczne,
By kochać Cię jak Irlandię.

A Ty się temu nie dziwisz,
Wiesz dobrze, co byłoby dalej,
Jak byśmy byli szczęśliwi,
Gdybym nie kochał Cię wcale.

Czy mi to kiedyś wybaczysz?
Działałem tak nieporadnie.
Czy to dla Ciebie coś znaczy
Że kocham Cię jak Irlandię?

A Ty się temu nie dziwisz,
Wiesz dobrze, co byłoby dalej,
Jak byśmy byli szczęśliwi,
Gdybym nie kochał Cię wcale.

wtorek, 19 lutego 2019

Żegnaj, okrutny świecie

16.06.2015


Żegnaj, okrutny świecie
Opuszczam Cię dzisiaj
Żegnaj
Żegnaj
Żegnaj
Żegnajcie wszyscy ludzie
Nie istnieje nic takiego, co moglibyście powiedzieć
I sprawić, że zmienię zdanie
Żegnajcie

Tytuł oryginału : „Goodbye, cruel world”
Autor: Pink Floyd