wtorek, 5 marca 2019

Hej, ty

05.10.2015


Hej, ty! Tam na zewnątrz, na zimnie
Osamotniony, starzejący się, czy mnie wyczuwasz
Hej, ty! Stojący w przejściu
Swędzące stopy i niknący uśmiech, czy mnie wyczuwasz
Hej, ty! Nie pomagaj im pogrzebać światła
Nie poddawaj się bez walki

Hej, ty! Tam na zewnątrz, całkiem sam
Siedzisz nagi przy telefonie, czy dotknąłbyś mnie
Hej, ty! Z uchem przy ścianie
Czekasz, aż ktoś zawoła, czy dotknąłbyś mnie
Hej, ty! Czy pomógłbyś mi nieść ten głaz
Otwórz serce, wracam do domu

Ale to tylko fantazje
Mur był za wysoki jak widzisz
Nieważne jak się starał, nie mógł się uwolnić
A robaki wgryzały mu się w mózg

Hej, ty! Na zewnątrz, na drodze
Robisz to, co ci każą, czy możesz mi pomóc
Hej, ty! Na zewnątrz, poza tym murem
Tłuczesz butelki w holu, czy możesz mi pomóc
Hej, ty! Nie mów mi, że nie ma w ogóle nadziei
Razem stoimy, rozdzieleni upadniemy


Tytuł oryginału: „Hey, you”
Autor : Pink Floyd

niedziela, 3 marca 2019

Próbując objąć ramionami cały świat

16.06.2015


Szósta rano
Jesteś ostatnią, która słyszy ostrzeżenie
Próbowałaś objąć ramionami świat
Spadałaś z chodników
Twoje usta poruszają się, ale nie możesz mówić
Próbując objąć ramionami cały świat

 Będę biegł do ciebie, biegł do ciebie, biegł do ciebie
 Bądź spokojna
 Będę biegł do ciebie, biegł do ciebie, biegł do ciebie
 Kobieto, będę

Wschód słońca jak krwotok z nosa
Boli cię głowa i nie możesz oddychać
Próbowałaś objąć ramionami świat
Jak daleko zamierzasz zajść
Zanim zgubisz drogę do domu
Próbowałaś objąć ramionami cały świat

Będę biegł do ciebie, biegł do ciebie, biegł do ciebie
Bądź spokojna
Będę biegł do ciebie, biegł do ciebie, biegł do ciebie
Kobieto, będę

Śniło mi się, że widziałem Dalego
Z wózkiem z supermarketu
Próbował objąć jakąś dziewczynę
Przejechał Garbusem z odkrytym dachem
Przez ucho igielne
Próbował objąć ramionami cały świat

Będę biegł do ciebie, biegł do ciebie, biegł do ciebie
Kobieto, bądź spokojna
Będę biegł do ciebie, biegł do ciebie, biegł do ciebie
Tak, kobieto, będę

Niewiele zostało do powiedzenia, tak sądzę
Wciąż tak samo jak wszyscy inni
Próbowałaś objąć świat ramionami
A kobieta potrzebuje mężczyzny
Jak ryba potrzebuje roweru
Kiedy próbujesz objąć ramionami cały świat

Będę biegł do ciebie, biegł do ciebie, biegł do ciebie
Będę biegł do ciebie, biegł do ciebie, biegł do ciebie
Będę biegł do ciebie, biegł do ciebie, biegł do ciebie
Kobieto, bądź spokojna
Kobieto, bądź spokojna
Bądź spokojna
Kobieto, będę


Tytuł oryginału : „Trying to throw your arms around the world”
Autor : U2

piątek, 1 marca 2019

Kobieta, naród i Bóg

28.06.2015


Ludzie zaczęli zwracać się do kananejskiego boga płodności - Baala. Korupcja religijnego i społecznego życia Izraela sprawiła, że upadek był nieuchronny. To przyczyna powstania Księgi Ozeasza, w której doświadczenia miłości i cierpienia, gdy żona opuściła Ozeasza dla innego mężczyzny, stały się dla niego inspiracją do wyrażenia w tej księdze miłości Boga do Izraela i Jego smutku z powodu odrzucenia tej miłości przez ludzi. Księga stanowi stanowi część ksiąg prorockich Starego Testamentu, w kanonie hebrajskim stanowiła część Księgi Dwunastu Proroków Mniejszych.

Wydarzenia z Księgi Ozeasza dzieją się równolegle z początkową dzia­łalnością Izajasza. Prorok Ozeasz pochodził z Północnego Królestwa. Jego służba rozpoczęła się w czasie panowania ostatniego liczącego się króla Izraela, Jeroboama II, i trwała przez dwadzieścia lat załamania świetności państwa, w okresie panowania sześciu królów i zdobycia stolicy Izraela, Samarii, przez Asyryjczyków w 721 r. przed Chr.

Imię „Ozeasz" jest skrótem imienia Jehoshua (hebr. „Jahwe jest zbawieniem"), co ma pewną wymowę zważywszy na treść całej księgi. Niewiele wiadomo o pochodzeniu proroka. Był on synem niejakiego Beeriego, o której to postaci nie posiadamy na kartach Pisma Świętego żadnych informacji. Ozeasz był mężczyzną o dużej wrażliwości. Smutne przeżycia osobiste wzmogły w nim jeszcze zdolność współczucia. Jego proroctwa dotyczą przeważnie sądu, lecz wyrażone są słowami wiernej miłości i troski.

Księga składa się kilku części:
  • Smutek Ozeasza z powodu jego żony, oraz smutek Boga z powodu Izraela
  • Żona i dzieci Ozeasza
  • Niewierny Izrael
  • Odzyskanie żony
  • Miłość Jahwe do Izraela
  • Potrzeba osądzenia Izraela
  • Obietnica odnowy, jeśli Izrael okaże skruchę

Prorok głosi głęboką miłość Boga do niewiernego Izraela i Jego pragnienie, aby lud powrócił do Niego i mógł się cieszyć Jego błogosławieństwem – to najważniejsze przesłanie księgi.

Księga Ozeasza jest obecna w szeroko pojętej kulturze. Swoją interpretację fragmentu Księgi Ozeasza (Oz 11, 1-11) stworzyła polska grupa 2Tm2,3 w utworze „Kiedy Izrael był dziecięciem" na albumie „dementi” (2008). W oparciu o księgę Ozeasza powstała książka „Potęga Miłości”, której autorką jest Rivers Francine.

środa, 27 lutego 2019

Karkonosze

02.07.2016


Pełna jestem was, moje góry

Oczy mam pełne widoków
Tych dużych
Jak Szrenica wyglądająca zza mgły
Tych małych
Jak kropla rosy spływająca po liściu borówki

Uszy mam pełne dźwięków
Tych głośnych
Jak piorun huczący pod Łabskim Szczytem
Tych cichych
Jak zięba śpiewająca wśród buczyny

Usta mam pełne smaków
Cierpkich
Jak ledwo dojrzale jagody
Słodkich
Jak woda ze źródła

Ręce mam pełne dotyku
Szorstkiego
Jak kora młodej brzozy
Miękkiego
Jak sierść bernardyna

Nozdrza mam pełne zapachów
Ostrych
Jak dym z komina górskiej chaty
Łagodnych
Jak kasztanowce o świcie

Serce mam pełne gór

poniedziałek, 25 lutego 2019

Lipiec 2016


1 lipca 2016
Nie no, zaczyna mi już być trudno utrzymać się w ryzach. Czy ta potrzeba odosobnienia to by już nie mogła minąć? :/


2 lipca 2016          

Boszzzzz, jak gorąco…

3 lipca 2016

No może już dość tego odosobnienia?!

4 lipca 2016
Cudownie…
Jestem w siedemnastym niebie. 

I oby jaki poniedziałek tak cały tydzień!  

6 lipca 2016

Marnie się wczoraj czułam, w zasadzie przeleżałam cały dzień. Dziś lepiej, ale nie do końca. Jutro badania…

7 lipca 2016
Chyba osiągnęłam stabilizację choroby!!! 

Łeb mi pęka…

8 lipca 2016
Bardzo się ładnie wszystko poukładało dziś w kwestii lekarskiej. 
Wygrałam 5zł. 

żeby tak jeszcze jakaś miła wiadomość dziś…  

10 lipca 2016

Pół nocy spędziłam latając do WC co pół godziny z biegunką… 

11 lipca 2016
Jak to jest, że ktoś, kto potrafi kłamać jak z nut i po mistrzowsku unikać odpowiadania na pytania, w najbardziej nieodpowiednim momencie dostaje napadu szczerości i słowotoku? Właśnie wtedy, kiedy należałoby użyć białego kłamstwa albo po prostu zamknąć dziób…
Jestem lekko wściekła.
A poza tym cały dzień duchota, burza nie mogła trafić, kotłowała się gdzieś na horyzoncie, dopiero po 18 wreszcie dotarła…

13 lipca 2016
Puzzle!!!  

14 lipca 2016
Jaka miła niespodzianka z rana. 
Zakwitło mi w domu wszystko, co mogło.  To skutek deszczowej pogody. Niech pada. 

16 lipca 2016
Jestem jakaś śnięta… Bez nadziei… Poddaję się w tylu sprawach…

17 lipca 2016
Słabo

18 lipca 2016
Wygląda na to, że jutro jadę do D. Ciekawe czy zbiorę się powiedzieć mu o tej propozycji i odpowiedzi nieszczęsnej…
A coś się nie odzywa, wczoraj mnie zbył tylko, że wszystko ok…
Ogólnie słabo…

25 lipca 2016
Wróciłam!
Ale było fajnie! Jacy oni są mili oboje, a w zasadzie wszyscy czworo. 
Zapasy mi dali na tydzień jedzenia 
Zrobiłam dziś pierwszą porcję buraczkowej sałatki do słoików. 
Straszna duchota była. Plus okres. Plułam jadem ogólnie…

26 lipca 2016
Wypożyczyłam z biblioteki Kalicińską, żeby się odmóżdżyć przy historii z happy endem.
Zaczęło się wedle oczekiwań.
W połowie pojawił się rak.
Na 30 stron do końca byłam już pewna, że nie będzie happy endu.
I nie było.
Czemu akurat tę książkę złapałam z półki? Próbuję pojąć przekaz „z góry”. Czy to nakaz do większej woli walki? Czy odwrotnie, znak, że i tak wszystko się skończy jak się skończy?
Nie mam punktu zaczepienia tak naprawdę. Miałam jeden, ale został mi odebrany w lutym. Oszukuję się teraz czasem, że to był zły dzień, natłok zbiegów okoliczności niekorzystnych dla mnie, albo wmawiam sobie, że to się wcale nie zdarzyło, albo wymyślam ciąg dalszy historii, w którym ten moment jest tylko epizodem, a nie końcem. Ale prawda jest taka, że nie mam się czego trzymać.
Na dodatek wczoraj mama miała coś, co można opisać tylko jako „serię niefortunnych zdarzeń”, na czele z tym, że dzbanek sam spadł z półki i się rozbił. A mnie się dziś sama zapaliła lampka przy komputerze.

27 lipca 2016
Ale się wczoraj rozkleiłam…
Ale dziś już w miarę ok.
Układam puzzle i zaczynam żałować, że widać koniec…  

28 lipca 2016
Ułożyłam 126 puzzli. 
Zostało 356 
Po dwu dniach układania czułam, że mi tyłek do krzesła przyrósł, więc intensywnie poćwiczyłam. Jeszcze dwie piosenki i będę całość robić. 
Biorę się za nowego bloga!  

29 lipca 2016
Weekend nie ułożył się po mojej myśli, ale … bez dramatu. 
Przyniosłam nowy zapas książek z biblioteki. 
Blog karkonoski założony! Pomagaj mi, Duchu Gór! 
https://nakarkonoskichszlakach.blogspot.com/

31 lipca 2016
Very happy today. 
I don’t need much