niedziela, 12 maja 2019

Przedstawienie musi trwać

03.01.2016


Och, mamo, och, tato
Czy to przedstawienie musi trwać?
Och, tato, zabierz mnie do domu
Och, mamo, pozwól mi odejść
Czy muszę tak stać
Z obłędem w oczach w świetle reflektorów?
Co za koszmar!
Nie odwracam się i nie uciekam
Czy przedstawienie musi trwać?
To jakaś pomyłka
Nie zamierzałem pozwolić
Aby zabrali mi duszę
Czy jestem za stary, czy jest za późno?
Och, mamo, och, tato
Gdzie odeszło uczucie?
Och, mamo, och, tato
Czy będę pamiętał swą piosenkę?
Przedstawienie musi trwać

Tytuł oryginału : „The show must go on”
Autor : Pink Floyd

piątek, 10 maja 2019

Pysiaczek

26.10.2015


Patrzę w Twe bystre niebieskie oczy
W ramce stop - klatki
Tyle razy widziałem już te oczy
Czuję się jakbym był naprawdę Twoim najlepszym przyjacielem
Tak pięknie wyglądasz, tak pięknie, o rany
W tym stroju jesteś tak piękna jak letni dzień

Pysiaczku…
Zwolnij trochę dziecinko, pozwól rozwiążę Ci kokardkę
Pysiaczku…
Dziewczyna z okładki pełna wrodzonego wdzięku
Jak to możliwe, że taka piękność jest taka miła
Dla takiego przeciętniaka

Wracam do domu późną nocą
Włączam Cię
Przeglądam klatka po klatce
Mam sprzymierzeńca w zwolnionym tempie
W kółko to samo
Dźwięk i kolor
Wszystko mam pod kontrolą
W kółko to samo
W tym stroju jesteś tak piękna jak letni dzień

Pysiaczku…
Włosy ze staniolu związane wstążeczką
Pysiaczku
Słodko-gorzka dziewczyno, nie dasz mi spróbować jak smakujesz?
Jak to możliwe, że taka piękność jest taka miła
Dla takiego przeciętniaka

Pysiaczku
Zwolnij dziecinko, pozwól rozwiążę Ci kokardkę
Pysiaczku
Otwórz drzwi, pozwól mi rozpakować walizki
Pysiaczku
Jesteś wszędzie, dziecino
Wypełniasz sobą całe to miejsce
Pysiaczku
Przyszłaś z kosmosu
Jak to możliwe, że taka piękność jest taka miła
Dla takiego przeciętniaka


Tytuł oryginału : „Babyface”
Autor : U2

środa, 8 maja 2019

Biada mi

20.11.2015


Księga Micheasza jest kolejna księgą prorocką.

W samej księdze bardzo mało powiedziano o jej pisarzu. Imię Micheasz oznacza Któż jest jak Jah. Prorok ten działał za panowania Jotama, Achaza i Ezechiasza (740-687 p.n.e.), żył więc współcześnie z prorokami Izajaszem i Ozeaszem. Pochodził ze wsi Moreszet, leżącej w regionie Szefeli. O jego znajomości życia świadczą przykłady, jakich używał do uwypuklenia istotnych szczegółów swoich wypowiedzi. Nie wiadomo, jak długo pełnił swoją służbę, ale trwała ona najwyżej 60 lat.

Księgę te możemy podzielić na trzy części:
W pierwszej (wersety 1:1 do 2:13) prorok zapowiada ukaranie Samarii i Judy przez Boga za bałwochwalstwo i potępia ludzi obmyślających zło. Pod koniec kieruje uwagę mimo niewłaściwych postępków Izraelitów na miłosierdzie Boże.

Proroctwa o zagładzie Samarii Micheasz musiał ogłosić jeszcze przed zburzeniem tego miasta w roku 722 p.n.e.

Druga część (3:1 do 5:15) to surowa krytyka przywódców Izraela, którzy uciskają swoich rodaków. W niej także potępia fałszywych proroków, którzy nie zapewniają rzetelnego przewodnictwa, wskutek czego lud Boży się błąka. Piętnuje władców obciążonych winą krwi.

Wśród biblistów zachodzi zgoda, że autorem głównej części jest Micheasz, natomiast autorstwo pozostałej części, a zwłaszcza zapowiedzi przyszłej szczęśliwości, jest kwestią sporną.

Bowiem potem prorok zmienia temat, mianowicie opisuje koniec dni, w którym zostanie przywrócone wielbienie Boga na Jego górze. Wspomina o czasach gdy nie będą już ćwiczyć do wojny, lecz każdy usiądzie pod swoją winoroślą i niczego nie będzie się obawiać. Zanim to się stanie Micheasz zapowiada Syjonowi wygnanie do Babilonu.

W tej części także czytamy o władcy Izraela - którego wyda Betlejem Efrata - i który okaże się wielki aż po krańce ziemi. Według interpretacji chrześcijańskiej mowa tu o Jezusie Chrystusie, który urodzi się w tym mieście. Pod koniec tej części prorok wspomina o asyryjskim najeźdźcy, który niedługo zostanie zmuszony do odwrotu, a kraj jego będzie spustoszony.

Część trzecia omawia w formie dialogu z Bogiem niezwykły proces, który Bóg ma z Izraelem. Stwórca przypomina im czego dla nich dokonał i oczekuje zgodnie z ich zawartym przymierzem by czynili zadość sprawiedliwości, miłowali życzliwość i chodzili z Bogiem. Gdyż oni zamiast tego podążają za niegodziwością oraz bałwochwalstwem. Prorok ubolewa nad upadkiem moralnym swych rodaków, ale nie traci otuchy. Zapowiada karę jaką wymierzy im Bóg, ale również zapowiada wyzwolenie.

Całą księgę Micheasz ukończył zapewne przed upływem rządów króla Ezechiasza.

To jeszcze fragment, z optymistycznym zakończeniem, bo chyba wszyscy potrzebujemy odrobiny optymizmu:
Biada mi, żem się stał jak pokłosie w lecie, jak resztki po winobraniu: nie ma grona do zjedzenia ani wczesnej figi, której łaknę. Wyginął z ziemi pobożny, prawego nie ma między ludźmi; wszyscy bez wyjątku na krew czyhają, jeden na drugiego sieć nastawia. Do złego - choćby obu rękoma; do czynienia dobrze książę żąda złota, sędzia podarunku; dostojnik według swego upodobania rozstrzyga i wspólnie sprawę przekręcają. Najlepszy z nich - jak cierń, najsprawiedliwszy z nich - jak płot kolczasty. Dzień stróżów twoich, nawiedzenia twego nadszedł; teraz padnie na nich popłoch. Nie ufajcie przyjacielowi, nie zawierzajcie powiernikowi, nawet przed tą, która spoczywa na twoim łonie, strzeż wrót ust swoich. Bo syn znieważa ojca, córka powstaje przeciw swej matce, synowa przeciw swej teściowej: nieprzyjaciółmi człowieka są jego domownicy. Ale ja wypatrywać będę Pana, wyczekiwać na Boga zbawienia mojego: Bóg mój mnie wysłucha.”


poniedziałek, 6 maja 2019

Grudzień 2016


1 grudnia 2016
Rzuciłam się dziś głową naprzód i napisałam co mi leżało na sercu. Co ja mam do stracenia tak naprawdę? I czego ja się boję? Przecież już mam raka… 


2 grudnia 2016

Wreszcie weekend…

3 grudnia 2016
I mam prawdopodobnie MS.  
Napisałam dziś długiego maila. Może trochę wracam do siebie?…

Całą noc mi się w głowie kręciło. Nie chcę znów na neurologii wylądować. Nie teraz.  

4 grudnia 2016
Nadal czuję jak mi pewne sprawy leżą na wątrobie.
Zaproponowałam D wspólny wyjazd do W. Jak nie będzie mógł, to ja chyba sama też nie jadę. Poczta się przyda i tyle.

Idę upiec ciasto.

5 grudnia 2016

Dwa tygodnie zwolnienia…

6 grudnia 2016
Wczoraj wieczorem miła wiadomość. 

Rehabilitacja trwa.

7 grudnia 2016
Załatwiłam 12 spraw…
Padam na pysk.

Jutro bunt – nic nie robię.

8 grudnia 2016

Dziś odpoczywam, zgodnie z planem.  

9 grudnia 2016
Nareszcie koniec tego tygodnia. Zakończyłam go prześwietleniem. I teraz będę odpoczywać.

Paczka do E wysłana. Fajnie wyszło. Teraz chyba naszykuję dla D.

10 grudnia 2016

Kto wie, może wyjdzie wyjazd do W za tydzień.  

12 grudnia 2016
Coś mnie ostatnio znów głowa boli. :/
Brak odzewu w sprawie soboty. Ale my z D chyba już zdecydowani.

O dziwo na razie mnie nie dopada depresja okołourodzinowa. ;p

14 grudnia 2016

A dziś moje urodziny…

15 grudnia 2016
Tak się wczoraj urodzinowo rozhulałam, że leków nie połknęłam ani w południe ani wieczorem. 

A dziś jeszcze odbierałam życzenia.  

16 grudnia 2016
Jutro wyjazd!!!
Mam już gorączkę. ;p

Jeszcze ostatnie przygotowania dziś.

17 grudnia 2016

Było cudownie.  

18 grudnia 2016

Sen miałam dziś piękny. 

19 grudnia 2016
Onkolog powiedział, że wszystko w porządku. 
Następna wizyta za pół roku.

20 grudnia 2016
Pozamiatane.
Podłogi umyte.
Jemioła i gałęzie choinkowe kupione.
The power of love!  

21 grudnia 2016
U hematologa wyniki bez zmian.  

22 grudnia 2016
Wczoraj wieczór z A, dziś przyjedzie K. Ale mi się powodzi!  

23 grudnia 2016
Chyba za intensywny był ten ostatni tydzień, pod względem fizycznym i emocjonalnym. Jestem padnięta i wszystko mnie boli.

Wesołych Świąt!!!
24 grudnia 2016
Zdrowia i spokoju.  

27 grudnia 2016
Dziś rano mnie olśniło.
Mam wybór.
Mogę oczywiście spędzić resztę życia wallowing in self-pity, kto bogatemu zabroni.
Mogę też cieszyć się tym, co mam, a jak mówił Toby w SFU „If you look closely at your life you really don’t have that much to be angry about”. No tu może parę osób by się z nim nie zgodziło mając na uwadze mojego nowotwora itd., ale …
To moja sprawa, co z tym zrobię, prawda?
Największy problem stanowi oczywiście M. Cóż. I should really come back to my imaginary world. And stay there.

Princess Leia is dead [*]
29 grudnia 2016
„Rejoice for those around you who transform into The Force. Mourn them do not, miss them do not.”
Master Yoda

31 grudnia 2016
Za chwilę będzie Nowy Rok. Oby był lepszy od poprzedniego… 

sobota, 4 maja 2019

Ślub, gorliwość i pierwotna natura

20.12.2015


Ślub. Ławki obwieszone kwiatami, wystrojenie goście strząsają parasole, pokrywając posadzkę sztuczną rosą. W głośnikach przyspieszony ze zdenerwowania oddech panny młodej. Pan młody, chorobliwie nieśmiały, czerwienieje po czubki uszu odstających znad białego kołnierzyka. Ksiądz przerzuca stułę.
- Jak pan ma na imię? – Zapomniał biedak, komu udziela ślubu.
- Pan ma na imię Jezus. – Chłopak katolicką gorliwością pokonuje tremę.
Słychać stłumione chichoty.
- Pytam o twoje imię, młodzieńcze.
Ceremonia toczy się dalej. Państwo młodzi odchodzą od ołtarza. Lusia urzeczona spektaklem. Welon panny młodej sunie po czerwonym dywanie, zaczepia o białe bukiety przymocowane do ławek.
- Welon? – Moja ateistycznie wychowana Marysia sprowadzająca niezrozumiałe rytuały do ich pierwotnej natury, upewniałaby się: - Białe, długie, zwisa z głowy i ciągnie się po ziemi? To, Pappuś, ewidentny symbol płodności. Karnawałowo wyolbrzymiony z kilku centymetrów do metrów i odwrócony. Biała smuga ciągnąca się po nogach młodej kobiety to śluz wydzielany podczas jajeczkowania.


Manuela Gretkowska „Miłość po polsku”