czwartek, 27 lutego 2020

Za chwilkę

17.04.2017


Za chwilkę
Już na pewno będziesz moja
Za chwilkę będę tu

Za chwilkę
Już nie będzie tak bolało
Będę w domu, kochanie

Kiedy noc bierze głęboki oddech
A światłu dnia brakuje powietrza
Jeśli będę się czołgać, czołgać by wrócić do domu
Będziesz tam?

Za chwilkę
Nie będę unoszony każdą bryzą
Piątkowy wieczór goni
Sobotę na moich kolanach

Ta dziewczyna, ta dziewczyna
Ona jest moja
I znam ją już od
Od maleńkości
Z hiszpańskimi oczyma
Widziałem jak wozili ja w wózku

Ależ urosłaś
Cóż, minęła
Minęła chwilka

Zwolnij moje krwawiące serce
Człowiek marzy o tym, żeby pewnego dnia polecieć
Człowiek wsiada do rakiety i w niebo
Mieszka na gwieździe, która w nocy umiera
I podąża za rozproszonym
Śladem światła

Włącz je
Włącz
Nakręcasz mnie

Zwolnij moje krwawiące serce
Powoli, powoli, kochana


Tytuł oryginału: „In a little while”
Autor : U2

wtorek, 25 lutego 2020

Luty 2019


01.02.2019
Mam wielką ochotę na kłótnię. Żeby tak wygarnąć od poczęcia wszystko. ;p
Wczoraj leciutko dałam przedsmak takiego wydarzenia. ;p
Weekend. Zamierzam skończyć czytać pięć książek. J

02.02.2019
Jak tylko przestaję nad sobą panować, to straszliwie tęsknię. Staram się przekierować tę tęsknotę na cos innego, na góry dobrze mi idzie. Ale ogólnie słabo jest.

03.02.2019
Dużo zrobiłam dziś. Miałam siłę i energię. Oby mi jej nie zabrakło w tym tygodniu, bo trudny jest. Najgorszy będzie wtorek…

05.02.2019
Wczoraj nie dałam rady wszystkiego zaplanowanego zrobić, a w końcu na zasadzie „nic nie muszę” prawie nie włączyłam komputera nawet.
Przeżyłam wtorek! Cała impreza poszła świetnie, zapadła decyzja, że w czwartek powtórka, żeby więcej ludzi objąć działaniem. J Przypomniały mi się dawne czasy projektowe… ;)
Szkolenie też udane, ale jak już odprowadzałam gościa do drzwi z podziękowaniami, to nie wiedziałam prawie jak się nazywam. ;p
Więc teraz odpoczynek… :D

06.02.2019
Dzisiaj też wszystko poszło sprawnie. I szkolenie bardzo dobrze też się udało. Jutro kolejne fikołki. ;) Ja już mam trochę dosyć. ;p

07.02.2019
Ufff, kolejny element za mną. Dobrze było, choć mogło być więcej ludzi.
Jeszcze jutro wieczorem.
Matko jaka jestem zmęczona…

08.02.2019
No i jest, kolejny etap zakończony.
Urodziny stowarzyszeniowe tez się ładnie udały, ale byłam krótko. A i tak moja mama bombardowała mnie już wiadomościami, czy wróciłam. No żesz!

09.02.2019
Mam w domu koty A. J Zabrał A na Walentynki do Pragi, a ja spełniam ciotczyne obowiązki. J Jest fantastycznie. J

10.02.2019
Szaleństwa w nocy. J Mama przyszła zobaczyć cudeńka. J
Czytam i odpoczywam. Nawet nie gotuję, jem, co mam w zapasie.

11.02.2019
Serwis komputerowy się zamknął. :/ Ależ ja jestem słaba psychicznie, pierwsza rekacja – łzy. Na szczęście na dosłownie trzy sekundy.
Znalazłam bardzo fajnego gościa w internecie, przyszedł, obejrzał, zdiagnozował, resztę na telefon sama robiłam. Jeszcze zostało mi wyczyszczenie wnętrzności i wymiana barerii. Ale to chyba już jutro. Zobaczę.
Cudeńka się coraz bardziej oswajają i już nawet na kolana przychodzą. J
Nadal czuje się bardzo zmęczona.

12.02.2019
Komputer chyba wreszcie naprawiony. J
A zabierze koty jutro, bo mają spóźnienie i późno wróca. Good. J
Obejrzałam „Tahitańska miłośc Paula Gaugina” i „Mamma Mia, here we go again”.

14. 02.2019
Komputer zreanimowany. J
Ale była akcja z M. To nie do uwierzenia, ale chyba się trochę przejął.
Wczoraj bardzo miły wieczór z A&A. Zabrali kocurki na swoje. Już tęsknię. Powiedziałam, że jak tylko znów będą wyjeżdżać, to ciotka jest gotowa na catsitting. ;)
Obejrzałam „Juliettę”.

15.02.2019
Zrobiłam zakupy! Zwycięstwo! ;)
Ugotowałam rosołek na jutro. Załatwiłam parę spraw. Mam pomysł na plecak.
Dziś MC. Już czekam. J

16.02.2019
Bardzo aktywny dzień, oprócz nordiku jeszcze ćwiczenia.
Skończyłam książkę.
Obejrzałam kreskówkę „Iniemamocnych2”. Nawet była śmieszna.

17.02.2019
Dobra passa już się skończyła chyba. :/
Leniłam się.
Obejrzałam „Siedem dni, nie więcej”. Taka sobie ni to komedia, ni to obyczajowy. Trochę mi „Dzień świra” przypominał. A potem „Melinda & Melinda”. Uwielbiam Woody Allena. J

18.02.2019
Zrobiłam rozliczenia podatku!!! J 296zł dla mnie. J
Poza tym trochę działam w domu i sporo czytałam. Znów mam niesamowite książki w zestawie. J
Zaraz seans filmowy. ;)

19.02.2019
Wczoraj kolejny Woody Allen oraz „Czarne bractwo” – genialny.
Wyprawa do M fajna, ale jestem ledwo żywa, a w zasadzie trup.

20.02.2019
Dziś o dziwo zreanimowana. Szalałam załatwiając różne sprawy, zamiotłam cały dom i umyłam podłogi, łącznie z balkonem, który wyszorowałam szczotką ryżową. Poćwiczyłam, a potem kąpiel – za gorącą zrobiłam i teraz zdycham… :/ ;p
Wczoraj „Gone girl” – oj, też dobre!

23.02.2019
Ranyboskie…
Zatrułam się. Lało się ze mnie górą i dołem całą noc i pół dnia. A potem zaczęło mnie bolec serce. Jak następnego dnia zaczęło mi promieniować do łopatki to poszłam do lekarza. GP mnie przyjęła błyskawicznie, od razu na EKG i do szpitala. Tam znów EKG, krew dwa razy. Cały dzień na SORze. Bardzo miła i dokładna pani doktor kardiolog. Ogólnie diagnoza kręgosłup plus odwodnienie. A samo serce nie w takim złym stanie jak na moje rozliczne choroby.
Dziś już lepiej, poszłyśmy z mamą na spacerek a la nordik. I trochę działam, staram się ruszać, ale i przy kompie trochę posiedzę. Mam pomysł, a raczej potrzebę, wpisu na RM zamykającego pewien etap mojego życia. Pod hasłem „It must have been love, but it’s over now”.
A wieczorem coś obejrzę. Zanim padłam, zdążyłam obejrzeć „Battle of the sexes”. Niezłe. J

24.02.2019
Słabo. Smutno. Pusto. Zrobiłam wczoraj ten wpis na RM. Nie odzywam się od … chyba wtorku, albo środy. A może poniedziałku. No bo po co.
Jutro przychodzi praktykantka. Ciekawe czy będzie dla mnie dodatkowym obciążeniem, czy ulgą.

25.02.2019
Wczoraj się odezwałam. Ale nie tak sama z siebie. Ale coraz mniej mnie to wszystko bawi. Najbardziej szkoda mi tego, że jeśli mam jakieś myśli w temacie wiadomym, to nie sa one słodkimi marzeniami tylko jadowitym przewidywaniem jak najgorszych zachowań.
Wczoraj obejrzałam „Tully”. Dobre.
Sprzątam trochę, pograłam na gitarze. Ćwiczenia chwilowo odwieszone z powodu ostatniej zapaści.

26.02.2019
Praca. Zapisałam się do lekarza na 11.03. Uznałam, że nie będę się wysilać i próbować pogodzić rehabu z praca i tymi wszystkimi lekarzami.
Pranie, kwiaty, zamiatanie, finanse, takie tam.
Brzuch NIECO lepiej.

27.02.2019
Dziś tylko praca i zakupy. Jak wrócę z drugiej zmiany, to kąpiel. Będzie fajnie, tylko musze znów z temperatura nie przesadzić…

28.02.2019
Działam, choć odczuwam już zmęczenie. Ale jeszcze tylko jutro i weekend.
Dokończyłam sprzątac sobie salon. Zastanawiałam się, czy już Wielkanoc robić. ;p
Koniec lutego… Ale ten czas leci…

niedziela, 23 lutego 2020

Nośnik miłości

26.04.2017


„Może nam się tylko wydaje, że kochamy jakiegoś człowieka najbardziej na świecie. Może być przecież tak, że nie tego konkretnego człowieka szukamy, tylko samej miłości. A drugi człowiek jest jej nośnikiem.”

Małgorzata Musierowicz „Feblik”


piątek, 21 lutego 2020

Ania Rusowicz „W co mam wierzyć” **

28.03.2017


Mówiłeś świt to tylko ja i ty
I że do mnie poprzez cień
Promienie słońce niby struny śle
Bym zaczęła pieśnią dzień
Ja wierzyłam Twoim słowom
Mówiłeś dzień to tylko ja i ty
I że dla mnie łańcuch gór
I rzekę stworzyć możesz jeśli chcę
Możesz stworzyć dzień bez chmur

Mówiłeś noc to tylko ja i ty
I że dla mnie światło gwiazd
I ptaków przedwieczorny lot i śpiew
Gdy wracają do swych gniazd
Ja wierzyłam Twoim słowom
A teraz w co i komu wierzyć mam
Gdy już Ciebie nie ma tu?
Gdy błądzę niby nocą w biały dzień
Gdy pod głową noc bez snu
W co mam wierzyć? Jakim słowom?

** oryginalnie Mira Kubasińska i Breakout

środa, 19 lutego 2020

Po prostu gram

04.01.2017


Richard Wright urodził się 28 lipca 1943 w Londynie. Był muzykiem rocka progresywnego, grał na instrumentach klawiszowych, dętych (puzon, trąbka) a także wiolonczeli i skrzypcach.
Był założycielem grupy Pink Floyd, z którą grał w latach 1965 – 1979, kiedy to wskutek kłótni z Rogerem Watersem został z niej wyrzucony. Powrócił do zespołu w 1987.
Richard Wright wydał dwa solowe albumy. Pierwszym był wydany w 1978 roku „Wet Dream” oraz koncepcyjny „Broken China” (1996)
W 1983 roku wraz z Davidem Harrisem utworzył zespół Zee, z którym rok później wydał jedyny album – „Identity”.
O swoim pisaniu muzyki mówił: "I just play and don't really think about what I'm doing, I just let it happen".[Po prostu gram i nie myślę o tym co robię. Po prostu pozwalam, by to się działo.]
Zmarł na raka płuc 15 września 2008 roku w swoim domu  Londynie.