wtorek, 10 marca 2020

Trzymając przyszłość blisko serca*

01.02.2017


David Jon Gilmour urodził się 6 marca 1946 w Grantchester, w Cambridge. W wieku trzynastu lat, korzystając z podręcznika i płyty instruktażowej Pete'a Seegera, opanował podstawy gry na gitarze. Wkrótce potem zaczął występy w lokalnych pubach, początkowo z grupą The Newcomers, później z zespołem The Ramblers. W 1964 utworzył swój własny zespół – Joker's Wild.

David Gilmour i Roger "Syd" Barrett znali się od czasów szkolnych w Cambridge. Gilmour otrzymał propozycję dołączenia do Pink Floyd (jako wokalista i gitarzysta) na przełomie 1967 i 1968 roku. Była to reakcja zespołu na coraz większe problemy psychiczne dotychczasowego lidera – Syda Barretta. Początkowym zadaniem Gilmoura miało być głównie zastępowanie Barretta podczas koncertów. Po odejściu Barretta, Gilmour zajął jedną z dwu wiodących pozycji w zespole (drugą zajmował Roger Waters).

Po odejściu Watersa w drugiej połowie lat osiemdziesiątych, Pink Floyd wznowił działalność z Gilmourem jako główną postacią.

David Gilmour angażował się w różnorodną działalność, poza zespołem Pink Floyd. Wspierał takich artystów jak Grace Jones, Tom Jones, Elton John, B.B. King, Paul McCartney, John Lennon, Sam Brown, Jools Holland, Bob Dylan, Pete Townshend, zespoły The Who i Supertramp, Levon Helm, Robbie Robertson, Alan Parsons. Okrył i wypromował Kate Bush oraz Florence Welch.

Nagrał cztery solowe płyty:
  • David Gilmour (1978)
  • About Face (1984)
  • On an Island (2006)
  • Rattle That Lock (2015)

Gra na wielu rodzajach gitar ale wydaje się preferować Stratocastery i Fendery. Jego styl gry jest bardzo charakterystyczny i natychmiast rozpoznawany. Jest w pierwszej dwudziestce najlepszych gitarzystów świata.
W 1996 David Gilmour został wprowadzony do Rock and Roll Hall of Fame jako członek Pink Floyd. W 2003 r. został odznaczony Orderem Imperium Brytyjskiego.



* Nawiązanie do ostatniej linijki tekstu „Faces of stone” z ostatniej płyty Gilmoura

niedziela, 8 marca 2020

Moje dzikie kochanie **

28.03.2017


Za dni
Kiedy kołysaliśmy na drzewach
Byłem małpą
Kradnącą miód  rojowi pszczół

Mogłem spróbować
Mogłem spróbować Cię nawet wtedy
I ścigałbym Cię z wiatrem

Możesz iść, jeśli masz ochotę
Dzikie kochanie
I jeśli tam pójdziesz, pójdź tam ze mną
Dzikie kochanie

Czy ja Cię znałem?
Czy znałem Cię nawet wtedy?
Zanim zegary rozpoczęły czas
Zanim został stworzony świat

Przed okrutnym słońcem
Byłaś schowana
Byłaś moim schronieniem i moim cieniem

Jeśli pójdziesz tam ze mną
Dzikie kochanie
Możesz robić wszystko co Ci się żywnie podoba
Dzikie kochanie

Tak, jedynie unosząc się na lekkim wietrze
Dzikie kochanie
Dzikie, dzikie, dzikie

Wciąż stoję, wciąż stoję
Tam, gdzie mnie zostawiłaś
Czy nadal jesteś coraz bardziej dzika
A wszystko wokół Ciebie już oswojone?

Wysłałem Ci kwiaty
Może one rozmrożą Twoje serce
Wiem, że Twój ogród jest pełen
Ale czy jest tam choć trochę słodyczy?

Jeśli pójdziesz tam ze mną
Dzikie kochanie
Nie zabierzesz mnie? Zabierz mnie proszę
Dzikie kochanie
Tak, huśtając się pomiędzy drzewami
Dzikie kochanie
Dzikie, dzikie, dzikie


** „Honey” to jednocześnie „kochanie” i „miód”, owszem jest w pierwszej zwrotce mowa o kradnięciu pszczołom miodu, ale ogólnie uznałam, że autor ma na myśli swoją ukochaną, słodką jak miód dzikich pszczół… J


Tytuł oryginału : „Wild honey”
Autor : U2

piątek, 6 marca 2020

Marzec 2019


01.03.2019
Dzień zaczęłam od wylania sobie na nogę pięciominutowego wrzątku w postaci ziół na dnę moczanową. Nie wiem po co, bo zioła jednak należy pić, a nie się nimi smarować. ;p
Potem nie dostałam się do kardiologa przed pracą i musiałam iśc po pracy. Tylko po to, żeby mi lekarka powiedziała, że nie będziemy przesuwać wizyty, bo i tak nie ma gdzie. ;p
A w pracy mały sajgon z powodu imprezy. Nic się zgodnie z planem nie działo. ;p
A mama odstawiła kolejny numer pt „szukałam cię u lekarza”. Nie wiem po co. Tak sobie. I oczywiście nie w tym miejscu gdzie trzeba, więc potem poszła w inne nie to miejsce. ;p
Ale już weekend, rosołek się gotuje, Lista w radio i jest fajnie. J

02.03.2019
Lubię soboty. A dziś mi wyjątkowo fajnie było. Nordik, Markomania, SPA dla stóp, czytanie, puzzle, kolorowanie i AGTChampions. J

03.03.2019
Niedziela to fajny dzień. Nawet jak pada. A może przede wszystkim jak pada. ;)
Odwiedziny u mamy, trochę pracy, czytanie i takie tam.
Jeszcze tydzień do wolnego.
Wczoraj obejrzałam „Pojednanie”. Dobry.

04.03.2019
Oj, ledwo się dziś zwlekłam do roboty…
Ale co trzeba – zrobiłam.
Jutro jem ciasto. ;)

05.03.2019
Wtorek jest trudnym dniem. Ale dałam radę. I mam nadzieję, że to był ostatni wtorek na pewien czas.
Odpowiedzi brak. Czy mnie to jeszcze zaskakuje? Chyba już nie.

06.03.2019
Dziś można powiedzieć, że w pracy się głównie zajmowałam innymi niż zazwyczaj rzeczami. Ale efektywnie przynajmniej.
Potem bankomat, zakupy i mam wolne. J
Troszkę poćwiczę, ale bardzo lekko. Nie będę się rozkręcać, skoro zaraz będę musiała przerwac na rehab.

08.03.2019
Hmmm, gdzieś mi wczorajszy dzień zniknął. A podjęłam ważne postanowienie.
Niniejszym ogłaszam, że nie będę już nigdy więcej próbowała obracać w żart czegoś, co jest dla mnie przykre, krzywdzące, nieprzyjemne, niesprawiedliwe itd. ani też nie będę usiłowała tłumaczyć sobie chamskich zachowań, że to niby są żarty i jestem przewrażliwiona.
Dziś zaczęłam rehab. Dwa nowe ćwiczenia i dwa zmodyfikowane. Poprawki wprowadzone.
Teraz prasowanie i Lista. J

10.03.2019
Sobota mi szybko minęła… Nordik, praca, SPA. Ale fajnie było. Niedziela też spoko, czytanie, praca, obiad z mamą, trochę różności.
Jutro druga rehabilitacja i lekarz.
A chory.
Chciałabym się zakochać… od nowa. Ale to chyba niemożliwe.

11.03.2019
Wczoraj słuchając z tuby audycji Tomka Beksińskiego znalazłam bloga, którego dodałam od razu do moich ulubionych. Kobieta o podobnej do mnie wrażliwości. Piękny artykuł o Tomku napisała, aż się popłakałam.
Dziś praca, rehab, lekarz.
Jutro Sajgon. ;)

12.03.2019
Pobranie krwi. Rehabilitacja stopy. Rehabilitacja kręgosłupa. Neurolog. Dość. ;)

14.03.2019
Jestem na zwolnieniu, a zmęczona jak diabli i chwili spokoju nie ma!

15.03.2019
Jak dobrze, że już weekend.
Ogłosiłam protest. Jutro spędzam dzień w szlafroku na kanapie. ;)

16.03.2019
Fajnie jest nic nie musieć. ;)
Żeby tylko mnie tak nie męczyły myśli na wiadomy temat… na który nic nie można poradzić…

17.03.2019
Od kręgosłupa szyjnego promieniuje mi ból do łopatki. Ale tym razem prawej, więc przynajmniej wiem, że to nie zawał.
Czytam „Czarne jeziora”. I prawie płaczę, widząc te same dylematy. A w każdym razie podobne.
I jak zwykle w niedzielę wieczorem wpadam w głębszy dołek.
A może zrobię sobie pasek z dniami do emerytury? ;p

18.03.2019
Po dwudniowym lenistwie dziś wszystko robię w piorunującym tempie. Rano rehab. Potem odpoczynek przy kolorowaniu. Potem zamknęłam pamiętnik tom 1, zrobiłam kartkę dla L i zapakowałam dla niej prezent, popracowałam troszeczkę i posprzątałam piwnicę. Potem poleciałam na pocztę, a potem na drugi rehab i zapisać się na kolejny. Odpoczęłam przy puzzlach i teraz piekę urodzinowe ciasteczka. Tak, jednak piekę. ;p Potem zamierzam poćwiczyć i skończyć książkę.
Wybrałam termin wyjazdu do Szklarskiej!!! J J J

19.03.2019
Ostatni dzień laby. Fajnie było.
Chodząc tu i tam dziś, rozmyslałam, jak dam sobie radę jutro i pojutrze. Naprawdę szkoda, że nie wzięłam jeszcze tych dwóch dni wolnego. Ale cóż, nie wzięłam, więc jakoś będę się musiała ogarnąć. To w końcu tylko dwa dni.

20.03.2019
No to dałam radę. ;)
Praca, jeden rehab, drugi rehab. Nawet w aptece byłam.

21.03.2019
Uwaga, przetrwałam czwartek. ;)
Praca (ciśnienie mi naczelna podniosła do chyba pięciuset!!!!), okulista (bardzo ładne oczy, więc problemy sa z mózgu), ostatni rehab na kręgosłup, potem stopa(długie czekanie dziś) i wreszcie do domu…
Dobrze, że jutro piątek.

22.03.2019
Praca. Napięcie sięga nowych wyżyn. Ale damy radę.
Potem ostatni rehab na stopę, a potem masaż. Faaajnie. J
Dostałam zniżkę na całość. J
A potem posprzątałam sobie do końca i teraz mam sterylnie. J
Dostałam zaskakująco … hmmm… prawidłowego maila. ;p

24.03.2019
I weekend minął… Jak ten czas szybko leci…Z jednej strony dobrze – bliżej urlopu, bliżej emerytury, z drugiej strony – życie umyka.

25.03.2019
 Nic mi się dziś nie chciało ale w końcu tak się rozkręciłam, że zrobiłam wszystko. ;)
Jutro pracuję krócej do południa, ale za to po południu też…

28.03.2019
Dni mijają tak szybko, ciągle się coś dzieje. Głównie w pracy. Atmosfera napięta, nastrój bojowy.
Ale za to dziś zarezerwowałam Szklarską! J

29.03.2019
Jak dobrze, że już weekend. Nie będę myslec o pracy przez dwa i pół dnia. ;)
Mój hematolog zadzwonił dziś podziękować za chleb. Niezmiernie miłe, naprawdę. J

31.03.2019
Weekend przeminął, odpoczęłam, odmóżdzyłam się, przebywałam głównie w innych światach.
Od jutro znów walka.
Ale to już w nowym miesiącu.

środa, 4 marca 2020

Gonić marzenie

23.05.2017


„W Stambule nie było złotych ulic. Ani nigdzie na świecie. To marzenie, za którym można gonić. Takie rzeczy istnieją tylko w bajkach i legendach. Prawdziwy świat i ludzie przypominają mieszankę słodyczy i piasku i pewnie podobnie smakują.”


Elif Şafak, „Bękart ze Stambułu”

poniedziałek, 2 marca 2020

Blackfield „How was your ride?”

13.04.2017


We're like the weather
You can't predict it
We never take the time
Heavy shackles
We can't move freely
We're leaving tracks on the ground
It's too late, so why pray now
You cynical bastard?
We all ate from your plate
So how was your ride?

Frozen moments
Your shadows on me
Will always give the command
It won't get better
Just string along
Until the curtain comes down
It's too late, so why pray now
You cynical bastard?
We all ate from your plate
So how was your ride?