środa, 17 czerwca 2020

Po raz pierwszy



mam ukochaną
ukochaną jak żadna inna
ma duszę, duszę, słodką duszę
i uczy mnie śpiewać

pokazuje mi kolory, gdy ich nie widać
daje mi nadzieję, gdy nie mogę uwierzyć, że
po raz pierwszy czuję miłość

mam przyjaciela
gdy jestem przyjacielem w potrzebie
spędzam swój czas biegając
on swój spędza biegając za mną

kiedy czuję, że mam już dość
wystarczy, że zawołam, a on jest przy mnie
po raz pierwszy czuję miłość

mój ojciec jest bogatym człowiekiem
nosi strój bogacza
dał mi klucze do swego królestwa (które nadejdzie)
dał mi złoty puchar
powiedział: "mam wiele pałaców
jest w nich wiele pokoi do zwiedzenia"
ale wyszedłem tylnymi drzwiami
i wyrzuciłem klucz

po raz pierwszy
czuję miłość


Tytuł oryginału : „For the first time”
Autor : U2

poniedziałek, 15 czerwca 2020

Jeszcze jeden film



Jeden dźwięk, pojedynczy dźwięk
Jeden pocałunek, pojedynczy pocałunek
Twarz za oknem
Jak to się mogło stać?
Człowiek, który biegł, dziecko, które płakało
Dziewczyna, która słyszała głos, który kłamał
Słońce, które paliło czerwonym ogniem
Obraz pustego łóżka

Użycie siły, on był tak twardy
Ona wkrótce się podda, miała już dosyć
Defilada losu, złamana wola
Ktoś leży zupełnie nieruchomo
On śmiał się i płakał
On walczył i zginął
Choć jest taki sam, jak wszyscy
Nie najgorszy i nie najlepszy

Wciąż ten nie milknący pomruk
Paplanina którą muszę znosić
Morze twarzy, wzniesione w górę oczy
Pusty ekran, puste spojrzenie
Mężczyzna w czerni na śnieżnobiałym koniu
Bezsensowne życie dobiegło końca
Zaczerwienione oczy, z których ciągle płyną łzy
Gdy on znika w zachodzącym słońcu


Tytuł oryginału : „Yet another movie”
Autor : Pink Floyd

piątek, 12 czerwca 2020

Grudzień 2019


01.12.2019
Dziś cały dzień uświadamiałam sobie, że ja nic nie muszę. ;p
No bo tak! Teraz dla mnie najważniejsze sa święta. A więc codziennie coś posprzątać i udekorować. I obejrzeć odcinek. I od jutra też zapakować prezent. A reszta? Ile się uda. ;)
W związku z tym dziś z planu w końcu nic nie zrobiłam. Oj tam. ;p
Oby ten tydzień jakos dac radę. Może się okaże wtorek i piątek jakiś lżejszy faktycznie? Oby nie gorszy.

02.12.2019
Nie zrobiłam dziś wszystkiego, ale nie było źle. Zgodnie ze stwierdzeniem, że najważniejsze są święta. J
Jutro niestety okazuje się będzie gorsze niż normalnie. No trudno.
Musze iść się zapisac do lekarza.

03.12.2019
Cięzki dzień dziś był. Nie wyspana, zarobiona.

04.12.2019
Dziś dla odmiany nie ma internetu. Troche wkurzające.

05.12.2019
No i już za chwilę weekend. Jutro krótki dzień w pracy bo o 13 korpowigilia. Będzie fajnie. J
Znów trochę posprzątałam i udekorowałam.
Trzeba się jeszcze za prezenty wziąć, pakowanie i wysyłanie.

06.12.2019
Bardzo fajna korpowigilia. J
A teraz weekend! J

07.12.2019
Bardzo miły dzień. Poszłam na nordik mimo deszczu wyglądającego jak śnieg i było cudownie. J
Pół sypialni wysprzątane i udekorowane. J
Odpoczywałam też na wszystkie możliwe sposoby. I obejrzałam dwa świąteczne odcinki ER prasując. J
Mam ochotę zrobić plan na te nadchodzące dwa tygodnie. Ale bez planu też mi planowo idzie. ;)

08.12.2019
Dzisiejszy dzień bardzo fajny. Jak to weekend. ;)
Dokończyłam sypialnię. J
Jutro wysyłam paczkę do E i spółki.
Wczorajszy mail wciąż wywołuje u mnie burzę uczuć. Przeważają radośc i strach. Klasyczne „i chciałabym i boje się”. Zobaczymy jak to się rozwinie.
Anyway, po tym wspaniałym weekendzie nawet jakos patrzę bez stresu na jutrzejszy początek tygodnia. ;)

09.12.2019
O mały włos nie miałabym wolnego od czwartku, ale się udało. J Jeszcze osiem dni i woooolne. J
Zaczęłam zakupy. Od worka ziemi do posiania pomidorów. ;)
Balkon wyczyszczony i udekorowany.
Chyba jednak dziś zrobię ten plan. :D

10.12.2019
Dość męczący i długi dzień, w zasadzie to jest prawie 19 a ja dopiero się oderwałam od pracy. Choć przyznaję, że robiłam sobie przerwy. Bo bym zwariowała. ;p
Wyjątkowo dobra dziś byłam dla ludzkości. ;p
Ze sprzątania dziś tylko wlałam kreta do wszystkich rur. Spływa z siłą wodospadu. :D
Zawiesiłam dekorację na klatce. Mam nadzieję, że będzie się trzymać. J

11.12.2019
W pracy jakos przeszło.
Zrobiłam wszystko, co miałam zaplanowane: zakupy, sprzątanie w szafce z wekami, prasowanie.
Kupiłam jemiołę. J
Dostałam olbrzymią paczkę z prezentami od D i spółki. J
Jutro musze odebrać ten kubek, co musiałam domówić, bo tamten się stłukł i mogę dla nich pakę robić. J
Plan ciągle nie spisany, ale jakos idzie. J

12.12.2019
Druga wigilia zaliczona. J
Ale były pyszne pierogi.. J
Posprzątałam górę kuchni. Przytachałam zapas mleka, mąki i przegryzek na święta do domu.
Zaczyna mi się rysować, że ten plan jednak byłby wskazany. ;)

13.12.2019
Dłuuuugi i pracowity dzień.
Ale po powrocie zjadłam trzy kawałki karpia i trzy kromki chałki i odżyłam. Zrobiłam lewy dół kuchni i udekorowałam, zapakowałam prezenty dla K i T i odpoczywałam. J

14.12.2019
Urodziny!!!
Dostałam „Księgi Jakubowe”!!!!! J J J
Nawet Szklarska zadzwoniła z życzeniami.
K jak zawsze zapomniała, ocknie się w styczniu. ;p
A z całą czeredą też życzyli. J
A mnie dziś obudziło o 5.50 więc poleciałam do lasu na nordik. Wróciłam z wielkim naręczem gałęzi, więc po południu zrobiłam choinkę. J Na razie stoi na balkonie i się chłodzi.
„Wszystkiego najlepszego dziś urodzonym”. D się przyznał, że to jego sprawka. ;)

15.12.2019
Bardzo pracowity dzień.
Wczoraj się byczyłam, to dziś musiałam nadrobić zaległości. I tak nie wszystko zrobiłam, reszta jutro w robocie.
Posprzątałam górę kibelka i powiesiłam dekoracje.
Prezent dla M zapakowany.
Poczytałam, pooglądałam, święta coraz bliżej.
Wczoraj w końcu zrobiłam plan. ;p;p;p
Ale teraz jak jeszcze poćwiczyłam i się wykąpałam, to czuję, że się zmęczyłam w ciągu tych ostatnich dni. Energii było dużo, mnóstwo zrobiłam, tempo było szybkie, budziłam się wcześnie, no i zdaje się padam.  Ale wszystko jest na tyle pod kontrolą, że nawet jeden czy dwa dni odpoczynku nie zaburzą przygotowań do świąt. J

16.12.2019
Dziś wyszłam z roboty z takim bólem głowy, że myślałam, że będzie to koniec dnia. Wykończyli mnie wszyscy. Czy końcówka roku zawsze musi być taka?
Ale poszlam spacerkiem do szewca, potem pogadałyśmy sobie z panią warzywną , kupiłam dużo fajnych rzeczy i jak wróciłam do domu to już było lepiej.
Zjadłam dwa talerze pomidorowej i śledzia i odżyłam.
Ubikacja na błysk, Chyba będę chodzić sikac do sąsiadów. ;p
Stopy gotowe na święta. :D

17. 12.2019
Dziś mnie łeb jeszcze bardziej bolał. Ale zrobiłam większość rzeczy, które trzeba zakończyć przed świętami.
Łazienka posprzątana i udekorowana. Prawie. Trzeba łańcuch dokupić. ;)
Jutro zamiatanie i mycie podłóg w planie.
I teroretycznie zabieg na ciało. Byłoby fajnie, jakbym rzeczywiście zdążyła.
Ponowiłam pytanie i nadal pozostaje bez odpowiedzi. D skomentował: „Widocznie tak bardzo nie chce”. Ma chłop rację. :D

18.12.2019
Paczka poszła rano. I całe szczęście, bo odpowiedzi dotąd brak.
Pozamiatałam, umyłam podłogi.
Wstawiłam choinkę do domu, obłożyłam siankiem, założyłam lampki.
Byłam na zakupach, już ostatnich chyba jednak.
Jeszcze jutro i urlop! J
A jutro do AACC. :D Kupiłam ciasto, upiekę chleb. J

19.12.2019
Jeszcze jutro się musze pojawić w robocie. ;p Ale nie dłużej niż na dwie godziny. :D
Prawie nie wierzę w swoje szczęście!!! Urlop. J
Pakuje się i ruszam do chłopaków. J

20.12.2019
Fajnie było wczoraj u chłopaków. A kocią sierść to miałam nawet w uszach. ;)
Wygląda na to, że w styczniu i w lipcu będę gościc kocury. J
Popołudnie spędziłam w wannie. Super. J
Spać mi się chce jak cholera. ;p Chyba ogarnę internet i się walnę. ;p
Ciekawe czy w ogóle dostane jakies dziękuję… w wiadomej sprawie.

21.12.2019
W kwestii ostatniego zdania z wczoraj, to dostałam o 19.30 takie „dziękuję”, że para mi poszła uszami. Czy to chamstwo, czy empatia zero, czy totalne oderwanie od realnego świata, czy też może poczucie, że mamusia wszystko wybaczy i będzie na każde zawołanie?
W każdym razie udało mu się popsuć mi humor. Dziś cały dzień próbowałam go odzyskac. Przeciętnie mi to idzie.

22.12.2019
Pracowita niedziela. Makaron, chleb, zmywarka, zmywanie, kapusta, zupa, kompot, sałatka, prasowanie, pranie ręczne, wynoszenie śmieci, mycie kubłów, szorowanie pieca po gotowaniu i milion innych rzeczy.
Przeszedł mi zły humor. I wścieklizna. ;p

23.12. 2019
Kupiłam jednak światełka na balkon. Kolorowe kule. Czad. :D :D :D
Jednak jeszcze mi się gdzieś ten zły humor tlił, czuję dopiero teraz jak naprawdę odpuścił.
Głównie z powodu nareszcie „ludzkiego” maila. ;p
Mam już nawet paznokcie pomalowane na świąteczno. :D
Ale jeszcze prasowanie mnie czeka, z tym, że na razie nie wyschło. ;p

24.12.2019
Cały dzień odpoczynku. Radio, czytanie, kolorowanie, puzzle, zdrapki.
Przyszła paczka od E. Zaadresowana na mnie i mamę, ale prezenty w środku nie podpisane. ;p
Niedługo się zbieram. Szkoda tylko, że wczoraj okres dostałam a maminy „problem z wodą”, którego „nie ma” może być w tej sytuacji wyzwaniem….
A mail nieustająco wywołuje uśmiech na mej twarzy. J Tak trzymać. J

25.12.2019
Wczoraj miło. Dzisiaj miło. J
Wczoraj SFU, dziś Kevin. J
Leje. Szkoda, że nie jest parę stopni mniej, byłby śnieg. ;)

26.12.2019
Dziś jeszcze totalne lenistwo.
Ale od jutra musze wejść znów w rytm, bo od tego siedzenia mnie już wszystko boli. ;p
Ale fajnie było. J

27.12.2019
Dziś rano wstałam i stwierdziłam, że dość tego, trzeba normalnie zacząć funkcjonować. ;) No i faktycznie zrobiłam normalny poniedziałek dziś. Choć jedzenie jeszcze raczej nienormalne, za wyjątkiem śniadania. ;)
Bylam u K. Bardzo miło. J
L. dopytuje czy przyjadę. Kurcze, no nie wiem.
Miły mail wieczorem. J

28.12.2019
Spacer po lesie był wspaniały dziś. Dwie godziny na lekkim mrozie i śniegu. Z czego kwadrans debatowalam z panem z koła łowieckiego, który przyjechał dokarmiać sarny i dziki.
Reszta dnia to lenistwo. Obejrzałam SW1. J

29.12.2019
Zaczęłam układac nowe puzzle. Ale jazda. ;)
Czytałam, jadłam, wygrałam 9zł w zdrapkę. W planie jeszcze SW2, kolorowanki, scrabble może. Bo wieczorem kocury przyjadą. J

30.12.2019
Kocury wystraszone, zwłaszcza jeden. Cały dzień przesiedział pod ławą albo w kanapie. Teraz pod wieczór trochę wyszedł. Drugi w porządku, normalnie.
Byłam u I. Ale mi M zrobiła cudne słoiki. J Już tylko zrobić kartkę z życzeniami i można wysyłać. J
Kończę powoli resztki z Wigilii. Dziś mama przyniosła galaretę z karpia i sałatkę. J
Jutro hematolog.

31.12.2019
Ostatni dzień roku.
Wstałam 4.40. Akurat się na pociąg wyrobiłam. W poradni pustki. Nikogo na badaniach, u lekarza w kolejce byłam czwarta. Weszłam w końcu piąta, bo nie było wyników.
No i teraz tak: płytki się utrzymały ładnie, wątroba padła. Na razie jestem w fazie complete denial, nawet nie sprawdziłam jeszcze dokładnie ile razy mam normę przekroczoną. Dostalam leki na wspomożenie wątroby, podobno jakies dobre. Ale do apteki też nie poszłam, bo to by znaczyło uprzytomnienie sobie problemu.
Pomyślę o tym jutro, jak Scarlett O’Hara. Zobaczę wyniki, poczytam czego jeszcze nie wolno mi jeść. Pojutrze kupię lub zamówię leki.
Wciąż jeszcze jest szansa, że to może święta, choć skłaniam się ku zwiększonej chemii. Lekarz odjął prawie 1/3 dawki. Tak się będziemy bujac widzę. Między szpikiem a wątrobą.
Nie powiedziałam nikomu oprócz mamy. Nikt nie pyta, mogę sobie tkwić w zaprzeczeniu.
Przeczytałam całą książkę, obejrzałam SWIII.
Jak to ujęła K : „Oby przeżyć tego cholernego Sylwestra”. Strzelaja już trochę, a przez moment miałam nadzieję, że będzie cisza i spokój.

środa, 10 czerwca 2020

Dwie wersje



- Synu mój, nie drżysz przed różanopalcą jutrzenką?
- Słucham?
- Nie marznie ci dupa o piątej rano?

Eric Emmanuel Schmitt „Ulisses z Bagdadu”

poniedziałek, 8 czerwca 2020

Padając do twych stóp



Każdy żeton z każdego pucharu
każda porzucona obietnica
każda przyczyna która nie jest wystarczająca
pada, pada do Twoich stóp

każdy limit elastycznej gumki
każdy wyścig kiedy nic z niego nie ma
każdy zwycięzca który zgubił kupon
pada, pada do Twoich stóp
przyszedłem czołgając się, padając do Twoich stóp

każdy kto potrzebuje przyjaciela
każde życie które nie ma końca
każde kolano które nie jest gotowe się zgiąć
pada, pada do Twoich stóp
przyszedłem czołgając się, teraz padam do Twoich stóp

Wszystko upada (wszystkie te maniakalnie oszołomione miny, które stroisz)
wszystko upada (wszystkie sytuacje które nie są pod Twoją kontrolą)
wszystko upada (grafitti staczające się z Twojego języka)
wszystko upada (i kompromis, na który się zgadzasz dla niektórych)

każdy nastolatek z trądzikiem
każda twarz zepsuta pięknem
każdy dorosły ujarzmiony obowiązkami
padają Ci do stóp

każda stopa w każdej twarzy
każdy zatrzymany policjant który znalazł łaskę
każdy więzień w labiryncie
każda dłoń która potrzebuje asa
padają, padają do Twoich stóp
przyszedłem czołgając się do Twoich stóp

wszystko upada (wszystkie książki, których nigdy nie przeczytałeś)
wszystko upada (dopiero zaczęte)
wszystko upada (wszystkie posiłki jedzone w pośpiechu)
wszystko upada (nigdy nie posmakowane)

każde oko zamknięte siniakiem
każdy gracz który po prostu nie potrafi przegrywać
każda gwiazdka pop wyjąca o nadużyciach
każdy pijany z powrotem w ciągu
wszyscy padają ci do stóp
padam Ci do stóp

wszystko upada (wszystkie informacje)
wszystko upada (wszystkie wielkie idee)
wszystko upada (wszystkie fale radiowe)
wszystko upada (elektroniczne morza)
wszystko upada (sposoby nawigacji)
wszystko upada (jak po prostu być)
wszystko upada (wiedzieć kiedy czekać)
wszystko upada (ta zwykła prostota)
wszystko upada (komu powinienem ufać)
wszystko upada (jak mogę być spokojny)
wszystko upada (naucz mnie poddawać się)
wszystko upada (nie moja wola, Twoja wola)


Tytuł oryginału : „Falling at your feet”
Autor : U2