sobota, 6 marca 2021

Cud (Joey’a Ramone)*

Ścigałem dni strachu 

Ścigałem marzenie nim zniknęło 

Boleśnie pragnąłem być blisko

Twój głos był wszystkim co słyszałem 

Drżałem czując burzę w samym sobie 

Nawiedzany przez widma, które musieliśmy ujrzeć 

Tak, chciałem być melodią

Przebijającym się przez hałas, przez ból 


Byłem młody 

Nie głupi 

Chciałem być zaślepiony 

Tobą

Całkiem nowym 

A byliśmy pielgrzymami idącymi swoją drogą


Zbudziłem się w momencie, gdy zdarzył się cud 

Usłyszałem piosenkę, która pokazała sens w tym świecie

Wszystko, co kiedyś straciłem, teraz zostało mi zwrócone 

W najpiękniejszym dźwięku, jaki w życiu usłyszałem 


Mamy język, więc nie możemy się porozumieć 

Religię, więc mogę kochać i nienawidzić 

Muzykę, więc mogę przesadnie odczuwać swój ból i nadać mu imię


Byłem młody 

Nie głupi 

Chciałem być zaślepiony 

Tobą

Całkiem nowym 

A byliśmy pielgrzymami idącymi swoją drogą


Zbudziłem się w momencie, gdy zdarzył się cud 

Usłyszałem piosenkę, która pokazała sens w tym świecie

Wszystko, co kiedyś straciłem, teraz zostało mi zwrócone 

W najpiękniejszym dźwięku, jaki w życiu usłyszałem


 Słyszymy Cię 

Słyszymy Cię 

Słyszymy Cię 


Zbudziłem się w momencie, gdy zdarzył się cud 

Dostałem tylu rzeczy, na które nie zasłużyłem 

Wszystkie skradzione głosy będą kiedyś zwrócone 

Najpiękniejszy dźwięk, , jaki w życiu usłyszałem 


Wasze głosy zostaną usłyszane 

Wasze głosy zostaną usłyszane


Tytuł oryginału: The miracle (of Joey Ramone)

Autor : U2


* Joey Ramone : właściwie Jeffrey Ross Hyman (ur. 19 maja 1951 w Nowym Jorku, zm. 15 kwietnia 2001 w Nowym Jorku) – wokalista czołowego amerykańskiego zespołu punk rockowego Ramones.


wtorek, 2 marca 2021

Późno w domu, część pierwsza

Stojąca w oknie 

Żona farmera w Oxfordshire 

Rzuca okiem na zegar, już prawie czas na herbatę 

Nie widzi 

Widma zanurzającego swoje skrzydła w żywopłocie 

Nie słyszy śpiewu silnika 

Ale w kabinie pilota wśród sztucznych światełek 

Za błyskiem okularów przeciwsłonecznych Ray Ban 

Dzieciak z Cleveland 

W wygodzie rutyny 

Bada wzrokiem przyrządy sterownicze i uśmiecha się 

Bezpieczny, otoczony pięknem wojskowego życia 

Tu nie ma dobra, ani zła 

Są tylko cynowe puszki, dynamit, białe klify

Niebieskie niebo i latanie, latanie, latanie

Piękno wojskowego życia 

Nie ma pytań, są tylko rozkazy i latanie, tylko latanie

Cóż za piękny widok w jego mocno niebieskim śnie 

Wieczne dziecko przerzuca kartki 

Magazynu wojennego 

A jego miły Wujek Sam wydaje 10 trylionów

Na zmianę wszystkiego w totalną rozrywkę 

Wojenne gry video 

A u góry na trybunach 

Fani szaleją

Cheerleaderki wariują

Kiedy poruszasz biodrem 

I wszyscy lubimy ten kawałek

Kiedy bierzesz dżinsy z lodówki

A potem zły gość obrywa 

Czy nie uderzył cię satysfakcjonujący 

Sposób, w jaki strój kąpielowy przylegał do jej ciała

Jak za dni pistoletów BB

Kiedy noże przebijały jesienne liście 

Ale to w porządku, patrz na krwawiące dzieci 

To będzie świetnie wyglądać w telewizji

A w Trypolisie kolejna przeciętna żona

Gapi się na cieknący kran, którego jej stary nie miał 

Czasu naprawić

Zbyt był zajęty łączeniem polityki z rytmem

Na ulicy poniżej



Tytuł oryginału : „Late home tonight, part one”

Autor : Roger Waters


piątek, 26 lutego 2021

Listopad 2020

01.11.2020

W domu cały dzień. Ale ile rzeczy zrobiłam!!! Najważniejsza – pozamiatałam i umyłam podłogi. Ale mam czysto. J

Dziś na Grupie się tak uśmiałam, że się po prostu popłakałam, a na wspomnienie komentarza z żyrafą jeszcze w nocy miałam niekontrolowane wybuchy smiechu.


02. 11. 2020

W lesie. Potem zaczęło lać, ale spacerek zaliczony. J

Potem też sporo w domu różnych rzeczy zrobiłam.

Świat : 46 805 719/ 1 204 165

Polska : 395 480/ 5 875 (na 22 miejscu)

Łódzkie : 30 335/ 429

190 państw


03.11.2020

Powolny, miły dzień.

Wczoraj do późna rozmawiałam z A, bo ma problem. Więc wstałam późno.

Leje cały dzień.

Wszystko zrobione, chyba pójde spac po dobranocce. ;p


04.11.2020

No to E. mnie zrobiła na szaro. Tak się zapierała, że nie chce świętować, a wczoraj na fejsie i w smsie jaki do cudny dzień miała i kwiady, czekoladki, zdjęcia, torty i uśmiechy. Wyszłam na głupka. Z drugiej strony – kartka się nie zmarnuje. Gdyż zapakowałam w końcu prezent (co miała już na Gwiazdkę ostatecznie dostać) i kartkę i jutro wyślę priorytetem.

Dzień bardzo aktywny, zakupy, ćwiczenia, sporo spraw w domu.

Nadal mi się nie udało dodzwonić do lekarza.

25 tysięcy dziś.

Świat : 47 656 015/ 1 217 745

Polska : 439 536 / 6 475 (na 19 miejscu)

Łódzkie : 33 211/ 448


05.11.2020

Lekarz zadzwonił do mnie jak już szłam do apteki wybłagać bez recepty. ;)

Zrobiłam zakupy, pograłam na gitarze, zrobiłam pranie i zmywanie, poćwiczyłam kręgosłup.

27tys.


06.11.2020

Dziś zrobiłam 11 500 kroków po mieście załatwiając różne sprawy. I dźwigając zakupy. Ale pozałatwiałam wszystko. W Rossmanie złapałam ostatni worek papieru toaletowego. ;)  Na koniec jeszcze do biblioteki, bo też zamknięta od poniedziałku.

Dziś też 27 tys.


07.11.2020

Las. Odpoczynek. Radio.

Biden wygrał!!!! J


08.11.2020

Spacer z mamą. Online z E. Odpoczynek.

Świat : 50 078 292 / 1 253 311

Polska : 546 425 / 7 872 (na 16 miejscu)

Łódzkie : 39 642 / 515


09.11.2020

Wymieniłyśmy towar z I. Gotowałam. Ćwiczyłam. Kąpiel.

Spac mi się chce. ;p


10.11.2020

Złe wieści z pola kowidowego. Jak to było w tym wierszu, „krąg się zaciska”. Zmarła ta koleżanka M. A i jej mąż pozytywni. A też dostał dziś wiadomośc o swoich znajomych, że z wynikiem i z objawami.

Kolejka do wymazu dziś była znów ogromna.

A ja się czuje dziwnie. :/

25 tys.


11.11.2020

Skończyłam trzeci tom „Viriona”. Ciekawe czy jest już czwarty i piąty w bibliotece, nie widziałam.

Włosy w nafcie, kotlety sojowe, paznokcie, zmywarka, różne rzeczy.

Marsz Niepodległości to sceny jak z wojny. W jakim kraju my żyjemy…

25 tys.

Przybył kolejny kraj, jest 191.

Świat : 51 788 782 / 1 278 086

Polska : 618 813 / 8 805 (na 16 miejscu)

Łódzkie : 43 755 / 536


12.11.2020

Anakin, you’re breaking my heart. You’re going down the path I can’t follow…


13.11.2020

Zamknęłam cichutko drzwi. Choć KM radziła mi trzasnąć tak, żeby klamka odpadła i żeby nie było możliwości powrotu. To jeszcze może się zdarzyć.


14.11.2020

W lesie. Potem M. Potem DB. Potem KK. Dzień bez szczególnych wydarzeń.

Na razie jadę jeszcze dobrze na złości, rozczarowaniu i poczuciu, że dość tego. Wiem, że potem nadejdzie ból i smutek. Trudno. Tego się już po prostu nie da zracjonalizować.

Świat : 53 693 587 / 1 307 501

Polska : 691 118 / 10 045 (na 16 miejscu)

Łódzkie : 48 327 / 594


15.11.2020

Lenistwo. Puzzle, kolorowanki, zdrapki, scrabble. Radio.

Coś jakbym zapalnowała sobie życia na następne pięć tygodni.


16.11.2020

Dzień według planu.

W radio bardzo ciekawe dyskusje o apostazji i tolerancji.

Fatalnie dziś spałam, w zasadzie nie spałam, więc zaraz chyba się położę.

Stan oderwania trwa.


17.11.2020

Kolejny dzień według planu, choć mało odpoczynku. Ale za to zapisałam się na echo.

Dziś dużo kontaktu z ludźmi. Fajnie. J

60% pozytywnych testów. Lekarze biją na alarm, że jesteśmy krok za pandemią…

Świat : 55 341 042 / 1 332 470

Polska : 752 940 / 10 848 (na 15 miejscu)

Łódzkie : 51 895 / 616


18.11.2020

Pół dnia zrobiłam. Jutro na badania, to resztę dokończę.

Posprzątałam kawał lasu. Znaczy wyciągnęłam z chęchów na ścieżki i drogi. Nastepnym razem może z workiem pójde jak nie zapomnę. A jak zapomnę, to będę kopać do wyjścia. ;)


19.11.2020

W zasadzie mamy stan wojny domowej. Takie wnioski po wczorajszych zajściach.

Byłam na badaniach. Zdrzemnełam się 2h w ciągu dnia. Takie tam.

Tydzień minął…


20.11.2020

Dość nawet dziś ten dzień się toczył sprawnie, choć na początku wydawało mi się, że będzie dramat. Ale i poczta, i zakupy, i ćwiczenia, i kapiel, i trochę sprzątania.

Teraz już mi się spac chce, chyba się wcześnie dziś położę.

Świat : 57 110 286 / 1 364 959

Polska : 819 262 / 12 714 (na 15 miejscu)

Łódzkie : 55 809 / 707 (spadliśmy na szóste miejsce)


22.11.2020

Wczoraj dzień odpoczynku od wszystkiego. Kolorowanki, puzzle, zdrapki, takie tam. Niepotrzebnie wieczorem rzuciłam się na kupowanie prezentów i chyba narozrabiałam, ale trudno, jak narozrabiałam, to strace 300zł. Są większe problemy w życiu. A może jutro się okaże, że jest w porządku.

Dziś zrobiłam sporo rzeczy, zgodnie z planem. Jeszcze chleb się piecze. Jutro trzeba wstać wcześnie, 8.15 mam być na rehabie. Zobaczymy czy tam zostanę, czy zwieję. ;)

D zapytał o M, więc mu w miarę dokładnie i treściwie opisałam cała sytuację. Nawet chyba zrozumiał moje podejście.

A ja nadal nie odpłakałam tej sprawy. Może jednak te półtora miesiąca temu już swoje odpłakałam, a teraz już tylko trzasnęłam drzwiami.


23.11.2020

Zapisana na rehab. Zaczynam w środe 8.15. Podoba mi się reżim sanitarny. Może będzie ok.

Potem poszłam do lasu, nazbierałam wór smieci… Nastepnym razem następny.


24.11.2020

U hematologa. Wyniki stabilne, więc jest ok. Wracałam tramwaj + autobusy. Przed przychodnia czekałam 40 min, razem wróciłam zamarznięta.

Długo pogadałam z mamą, potem prasowanie przy serialu, a potem SPA dla stóp.

Jutro też trzeba wstać wcześnie. Przez dwa tygodnie będzie jakbym do pracy chodziła. ;p

Piszę wyniki, ale nie wiem, czy to ma sens, bo od jutra nie ma już wyników ze stacji powiatowych, to poziom manipulacji może być przeogromny. Pasujący władzom.

Świat : 59 462 304 / 1 402 667

Polska : 909 066 / 13 774 (na 14 miejscu)

Łódzkie : 59 414 / 764


25.11.2020

Rehabilitacja. Fajny ten akupunkturowy masaż.

Skarpetki zamówione. Zapłacone.

Stołek przyszedł.


26.11.2020

Dziś na rehabie wyrywali mi głowe z szyi. ;)

Fajnie się dzień ułożył, dużo zrobiłam, w zasadzie wszystko, plus kolorowałam i gadałam z G.

Trochę jestem niewyspana, ale to się może nadrobi, poza tym nie jest az tak źle. A dziś pójde chyba nieco wcześniej spac.


27.11.2020

Rozmrożiłam lodówkę. J

Świat : 61 240 522 / 1 437 199

Polska : 958 416 / 16 147 (na 13 miejscu)


28.11.2020

Następny worek smieci wyzbierany z lasu.

Poza tym dzień spokojny i łagodny.

Rano troszkę mi się łza w oku zakręciła…


29.11.2020

Dużo czytałam.

Śnieg padał całe przedpołudnie. To mnie wreszcie natchnęło trochę świątecznie. Udekorowałam przedpokój, sypialnie i trochę salon.

Pięke chleb i spać.


30.11.2020

Rozleniwiło mnie…

 

poniedziałek, 22 lutego 2021

Libańskie cedry

Wczoraj przespałem cały dzień 

Obudziłem się w ubraniu na stercie brudów 

Spędziłem noc próbując dotrzymać terminu 

Streszczając pogmatwane życia w prosty nagłówek 


Mam twoją twarz na starej fotografii polaroidowej

Układasz dziecięce ciuchy i zabawki 

Uśmiechasz się do mnie 

Zdjąłem to zdjęcie z lodówki 

Nie pamiętam, co zrobiliśmy potem 


Nie byłem z kobietą tak długo, że wydaje się, że całe lata

Myślałem o tobie cały czas, o twoich słonych łzach 

Ten gówniany świat czasem zrodzi różę 

Jej zapach unosi się, a potem po prostu znika 


Oddzwoń do domu


Najgorsi z nas są jak niekończąca się wymuszana spowiedź 

Najlepsi z nas to geniusze zwięzłości

Powiedziałaś, że nie opuścisz prawdy

Ja jestem tu, bo nie chce wracać do domu 


Dziecko pijące brudną wodę z rzeki przy brzegu 

Żołnierz przynosi pomarańcze, które wyniósł z czołgu 

Czekam na kelnera, długo nie przychodzi 

Patrzę na zachód słońca nad Libanem 


Oddzwoń do domu 


Moja głowa jest jak zapalony papieros 

Niewierne chmury odbijają się w minarecie 

Jesteś tak wysoko nade mną, wyżej niż ktokolwiek 

Gdzie jesteś pośród cedrów Libanu


Wybieraj swoich wrogów ostrożnie, bo oni cię określą 

Niech będą ciekawi, bo w pewnym sensie będą wciąż mieć coś przeciwko tobie

 Nie ma ich na początku, lecz kiedy twoja historia się skończy 

Zostaną z tobą dłużej niż twoi przyjaciele.  



Tytuł oryginału : „Cedars of Lebanon”

Autor : U2


To już ostatni utwór z płyty „No line on the horizon” z 2009 roku. 


czwartek, 18 lutego 2021

Odwaga bycia poza zasięgiem

Masz naturalną skłonność

Do osuszania drinków

Jesteś duszą towarzystwa

Nosisz właściwe maski

Jesteś już stary ale nadal

Lubisz się pośmiać w szatni

Nie znosisz zmian

Dobrze się czujesz na strzelnicy

Otworzyłeś walizkę

Za dawnymi wyrobiskami

By pochwalić się magnum

Ogłuszyłeś cały kanion

Wygoda, przyjaciel

Przyćmiony jedynie w końcu

Przez karabin maszynowy Uzi

Czy odrzut broni przypomina Ci

Przypomina o Twojej płci?

Staruszku, kogo do diabła zabijesz następnego

Starcze, kogo zamierzasz zabić następnego

 

Spojrzałem w stronę rzeki Jordan i cóż zobaczyłem?

Amerykańskiego żołnierza piechoty morskiej w kupie gruzu

Pływałem w waszych basenach

Leżałem pod waszymi palmami

Patrzyłem w oczy Indianina

Leżącego na schodach budynku federalnego

Przez dalmierz ponad wzgórzami

Patrzyłem jak chłopcy na froncie łykali pigułki

Rzygając całym tym bajzlem

Który znaleźli w swojej bazie na pustyni

I odwagą bycia poza zasięgiem

Tak, to stale powracające pytanie

Staruszku, kogo do diabła zabijesz następnego

Starcze, kogo zamierzasz zabić następnego

 

Hej, barmanie, tutaj

Jeszcze dwa kieliszki

I jeszcze dwa piwa

I telewizor głośniej, proszę pana

Wybuchła wojna na lądzie

Uwielbiam te bomby sterowane laserem

Są rewelacyjne

W zmienianiu zła w dobro

Uderzasz w cel

I wygrywasz grę

Z baru oddalonego o 3,000 mil

3,000 mil

Gramy w tę grę

Z odwagą bycia poza zasięgiem

Strzelamy i okaleczamy

Z odwagą bycia poza zasięgiem

Ostrzeliwujemy pociąg

Z odwagą bycia poza zasięgiem

Zdobywamy teren

Z odwagą bycia poza zasięgiem

Z odwagą bycia poza zasięgiem

Gramy w grę

Z odwagą bycia poza zasięgiem


Tytuł oryginału : „The bravery of being out of range”

Autor : Roger Waters

 

Range – zasięg, strzelnica, pastwisko, poligon – mnóstwo możliwości wykorzystania jednego słowa do różnych treści