sobota, 4 maja 2019

Ślub, gorliwość i pierwotna natura

20.12.2015


Ślub. Ławki obwieszone kwiatami, wystrojenie goście strząsają parasole, pokrywając posadzkę sztuczną rosą. W głośnikach przyspieszony ze zdenerwowania oddech panny młodej. Pan młody, chorobliwie nieśmiały, czerwienieje po czubki uszu odstających znad białego kołnierzyka. Ksiądz przerzuca stułę.
- Jak pan ma na imię? – Zapomniał biedak, komu udziela ślubu.
- Pan ma na imię Jezus. – Chłopak katolicką gorliwością pokonuje tremę.
Słychać stłumione chichoty.
- Pytam o twoje imię, młodzieńcze.
Ceremonia toczy się dalej. Państwo młodzi odchodzą od ołtarza. Lusia urzeczona spektaklem. Welon panny młodej sunie po czerwonym dywanie, zaczepia o białe bukiety przymocowane do ławek.
- Welon? – Moja ateistycznie wychowana Marysia sprowadzająca niezrozumiałe rytuały do ich pierwotnej natury, upewniałaby się: - Białe, długie, zwisa z głowy i ciągnie się po ziemi? To, Pappuś, ewidentny symbol płodności. Karnawałowo wyolbrzymiony z kilku centymetrów do metrów i odwrócony. Biała smuga ciągnąca się po nogach młodej kobiety to śluz wydzielany podczas jajeczkowania.


Manuela Gretkowska „Miłość po polsku”

czwartek, 2 maja 2019

Caddish „Dizzy”

30.11.2015


Your touch, your kiss, makes me dizzy
That look, in your eyes
Drives me crazy
Oh, to feel, your arms all around me

I can’t wait for the moment to love you
To feel your sweet embrace,
Your touch, your kiss, makes me dizzy
So dizzy,

Your lips, your smile, I remember the day
We met, a cold September,
How you loved me, no
It’s never ending

I can’t wait for the moment to love you
To hear your sweet refrain
Your touch, your kiss, makes me dizzy
So dizzy,

You say you like
Don’t they seem like…true
Yeah, it’s still real…
The warm summer air make you feeling so good
Like a dream…don’t go, don’t go

I can’t wait for the moment to love you
To feel your sweet embrace,
How I want you so
You make me dizzy.


niedziela, 28 kwietnia 2019

Wygodnie odrętwiały

11.11.2015


Hej!
Jest tam kto w środku
Skiń tylko głową jeśli mnie słyszysz
Czy jest ktoś w domu

No dalej
Wiem, że czujesz się zdołowany
Mogę złagodzić twój ból
Postawić cię z powrotem na nogi

Odpręż się
Najpierw potrzebuję kilku informacji
Tylko kilku podstawowych faktów
Czy możesz mi pokazać, gdzie cię boli

Nie ma bólu, rozpływasz się
Jak dym ze statku na dalekim horyzoncie
Tylko na chwilę falami wraca ci przytomność
Twoje usta się poruszają, ale nie słyszę co mówisz
Kiedy byłem dzieckiem miałem gorączkę
Wydawało mi się, że moje dłonie to dwa balony
Zdaje mi się, że znów mam to samo uczucie
Nie potrafię tego wyjaśnić, nie zrozumiałbyś
Nie jestem taki naprawdę
Stałem się wygodnie odrętwiały

OK,
Tylko jedno małe ukłucie
Żadnych więcej
Ale może cię trochę mdlić

Czy możesz wstać?
Wierzę, że to działa, dobrze
To ci pomoże dotrwać do końca przedstawienia
Chodźmy, czas iść

Nie ma bólu, rozpływasz się
Jak dym ze statku na dalekim horyzoncie
Tylko na chwilę falami wraca ci przytomność
Twoje usta się poruszają, ale nie słyszę co mówisz
Kiedy byłem dzieckiem
Udało mi się uchwycić znikający obraz
Kątem oka
Obróciłem się, ale już zniknął
Teraz już nie potrawię tego uchwycić
Dziecka już nie ma
Sen się skończył
A ja stałem się
Wygodnie odrętwiały


Tytuł oryginału : „Comfortably numb”
Autor: Pink Floyd”

piątek, 26 kwietnia 2019

Zooropa

06.10.2019


Zooropa* - postęp przez technikę
Zooropa - bądź wszystkim czym możesz być
Bądź zwycięzcą
Jedz by zeszczupleć
Zooropa - błękitniejszy odcień bieli
Zooropa - może być twoja dziś wieczór
Jesteśmy łagodni i niedoświadczeni
Pachnący czystością
Zooropa - lepsza w planach
Zooropa - przemierzaj przyjazne nieba
Dzięki zastosowaniu nauki
Zdobyliśmy pewność siebie
Nie mam kompasu
Nie mam mapy
I nie mam powodu
Absolutnie żadnego powodu, żeby się cofać
Nie wiem co jest co
I nie znam granic
Granic tego co mamy
Zooropa - nie martw się kochanie. Wszystko będzie dobrze
Zooropa - masz odpowiednie buty
Zooropa - by przebrnąć przez noc
Zooropa - na dworze jest zimno, ale bardzo jasno
Zooropa - daj spokój z metrem
Zooropa - wyjdźmy na górę
Wyjmij głowę z błota. Kochanie
Posadź w błocie kwiaty
Na górze
Bez szczególnych nazw miejsc
Bez szczególnej piosenki
Ukrywam się
Przed czym?
Zooropa - nie martw się kochanie. Wszystko będzie dobrze
Zooropa - niepewność może być przewodnim światłem
Zooropa - słyszę głosy, śmieszne głosy
Zooropa - w strumieniu powietrza
Zooropa - chodźmy, chodźmy... na górę
Zooropa - uwolnij głowę z błota, kochanie
(Ona wyśni świat w którym chce żyć
Będzie śnić na głos)

*Zooropa to futurystyczna wizja Europy, niech każdy sam sobie zinterpretuje dlaczego akurat taka przeróbka tego słowa…


Tytuł oryginału : „Zooropa”
Autor : U2

środa, 24 kwietnia 2019

Ryby, krzaki i robaki

26.10.2015


Któż nie zna historii o Jonaszu w brzuchu wieloryba… J To chyba jedna z najbardziej popularnych biblijnych opowieści. Ale zacznijmy od początku.

Jonasz był synem Amittaja z Gat-Chefer w Galilei, na terytorium Zebulona. Prorokował około roku 844 p.n.e., kiedy to władzę w Izraelu objął Jeroboam II. Jego imię, pochodzenia hebrajskiego, wywodzi się od rdzenia ינה oznaczającego gołębia. W mowie potocznej oznacza człowieka, który przynosi kłopoty innym, sam wychodząc z nich bez szwanku. To ostatnie może do końca mu się udało…

Przypomnijmy więc tę historię. Jonasz zostaje wysłany przez Boga do Niniwy, której mieszkańcom ma ogłosić wyrok Boży (całkowita zagłada miasta), za zło którego się dopuszczają jeśli nie okażą skruchy. Jonasz postanawia zrezygnować z tego zadania i ucieka. Wsiada na statek, który płynie do Tarszisz. Na pełnym morzu statkiem zaczyna miotać sztorm. Marynarze przestraszeni, próbują ustalić kto/co jest przyczyną ich nieszczęść. Dopiero wtedy Jonasz przyznaje, że jest on Hebrajczykiem, czcicielem Jahwe, i że ucieka od zadania, które mu wyznaczył Bóg. Mówi, by wyrzucili go do morza, co oni po nieskutecznych próbach ratowania statku czynią, wtedy morze się uspokaja.

Bóg posyła wielką rybę, aby połknęła Jonasza, i prorok przebywa w jej brzuchu trzy doby. Przez cały ten czas Jonasz modli się do Boga, wołając o pomoc i oświadcza, iż teraz spełni to, co ślubował. Na rozkaz Boga, ryba wypluwa Jonasza na suchy ląd. Bóg powtarza Jonaszowi swój nakaz. Tym razem prorok posłusznie wypełnia swoje zadanie, udając się do Niniwy i głosząc jej mieszkańcom przez czterdzieści dni. Mieszkańcy dają posłuch Jonaszowi i zaczynają wierzyć Bogu, okazują skruchę i Bóg miłosiernie oszczędza miasto.

Ten kawałek znamy. Ale co się dzieje potem? Moim zdaniem jest to dużo ciekawsze, niż pływanie w rybie. ;) Otóż Jonasz nie może się pogodzić z tym, że Bóg zlitował się nad mieszkańcami Niniwy i dał im jeszcze jedną szansę. Trochę go rozumiem… Ale potem zaczął za bardzo kombinować. Stwierdził, że od samego początku wiedział, że Bóg ocali miasto i dlatego uciekał do Tarszisz. Niezadowolony i rozgoryczony, zrobił szałas niedaleko miasta i czekał, pragnąc zobaczyć co się teraz stanie. Bóg sprawił, że obok wyrósł krzew rycynusowy, dając Jonaszowi cień. Jonasz bardzo się ucieszył tym krzewem, ale następnego ranka Bóg zesłał robaczka, który uszkodził krzew, a potem Bóg zesłał gorący wschodni wiatr, który razem z prażącym słońcem osłabił Jonasza. Jonasz życzył sobie śmierci i mówił „Lepiej dla mnie umrzeć aniżeli żyć". Na to rzekł Bóg do Jonasza „Czy słusznie się oburzasz z powodu tego krzewu?" Odpowiedział „Słusznie gniewam się śmiertelnie". Rzekł Bóg: „Tobie żal krzewu, którego nie uprawiałeś i nie wyhodowałeś, który w nocy wyrósł i w nocy zginął. A czyż Ja nie powinienem mieć litości nad Niniwą, wielkim miastem, gdzie znajduje się więcej niż sto dwadzieścia tysięcy ludzi, którzy nie odróżniają swej prawej ręki od lewej, a nadto mnóstwo zwierząt?"

Biblia nie mówi, co na to dalej Jonasz. Pozostaje mieć nadzieję, że Bóg ulitował się też nad nim.

Taka refleksja mnie naszła – Bóg wie, czy ktoś autentycznie żałuje tego co zrobił czy nie, czy tylko udaje. My mamy gorzej, nie jesteśmy w stanie zajrzeć komuś do duszy. Dawać jeszcze szansę? Mówi się, że do trzech razy sztuka, ja uważam, że drugi raz powinien być decydujący. Bo ludzie się nie zmieniają…