niedziela, 20 maja 2018

Nasza story (10)


5 grudnia 2014

 Przeczucie końca (10)

„All I’ve ever wanted was to reach Eloise, just to reach her. And I did”.
No, piękny cytat. I pasował do niego jak ulał. On też chciał tylko tego jednego w życiu, tylko do niej dotrzeć.
Dotarł.
I co teraz?
Od jakiegoś czasu krążyła mu wokół głowy myśl, że na tym koniec. Chciał do niej dotrzeć – marzenie się spełniło. Prawdę mówią, że trzeba być ostrożnym, z tym, czego sobie człowiek życzy, bo może się spełnić.
Już nie raz przekonał się, że nieprecyzyjne sformułowanie swoich życzeń, pragnień, próśb, może przynieść opłakane skutki. Tym razem nie było aż tak źle, ale był zły na siebie. Dostał dokładnie to co chciał. Bo bał się prosić Wszechmocnego o więcej.
- Dostałem to, co chciałem i to jest za mało. To czego naprawdę bym chciał – czuję, że już nie dostanę, że to poza moim zasięgiem. A bez tego nie chcę żyć. Uczyniłem ją centrum swojego wszechświata, moja obsesją, moim życiem. Dobrze mi z tym było. A teraz czuję, że zostałem z tego wszechświata sam przez siebie wyrzucony i gniję gdzieś na poboczu.
Postanowił jeszcze trochę poczekać. Jeszcze spróbować. Ale gdzieś z tyłu głowy już zakorzeniła się myśl, że gnicie wśród robaków to nie jest koniec jakiego by sobie życzył. Woli wsiąść w samolot i rozbić się z pełną pompą.

sobota, 19 maja 2018

W związku z samotnością

22.05.2014

Richard Fish: Everybody's alone. It's just easier to take in a relationship.
Richard Fish: Każdy z nas jest samotny. Po prostu łatwiej to znieść będąc w związku.

Cytat z serialu „Ally McBeal”

U2 „Cedars of Lebanon”


2 września 2010
 
Yesterday I spent asleep
Woke up in my clothes in a dirty heap
Spent the night trying to make a deadline
Squeezing complicated lives into a simple headline
I have your face here in an old Polaroid
Tidying the children’s clothes and toys
You’re smiling back at me, I took the photo from the fridge
Can’t remember what then we did
I haven’t been with a woman, it feels like for years
Thought of you the whole time, your salty tears
This shitty world sometimes produces a rose
The scent of it lingers and then it just goes
Return the call to home
The worst of us are a long drawn out confession
The best of us are geniuses of compression
You say you’re not going to leave the truth alone
I’m here ‘cos I don’t want to go home
Child drinking dirty water from the river bank
Soldier brings oranges he got out from a tank
I’m waiting on the waiter, he’s taking a while to come
Watching the sun go down on Lebanon
Return the call to home
Now I’ve got a head like a lit cigarette
Unholy clouds reflecting in a minaret
You’re so high above me, higher than everyone
Where are you in the Cedars of Lebanon?
Choose your enemies carefully ‘cos they will define you
Make them interesting ‘cos in some ways they will mind you
They’re not there in the beginning but when your story ends
Gonna last with you longer than your friends

piątek, 18 maja 2018

O życiu i śmierci

15.02.2012


„Nie zrozumiem nigdy, jak można żyć wiedząc, że nie jest się – co najmniej! – wiecznym”
Temat śmierci powraca u każdego filozofa, tego wielkiego i tego domorosłego. Choć teraz ukryty pod tematem życia wiecznego, wystają mu i tak królicze uszy. Jak można żyć bez wiary w życie wieczne – czyli jak można nie bać się śmierci, wierząc, że jest ona końcem.
Emil Cioran pisze, że nie potrafi tego zrozumieć. Jak więc mogę to zrozumieć ja – zwykły szary człowiek? A jednak przecież nie wierzę w życie wieczne, przynajmniej nie w takiej formie, jaką reklamuje religia katolicka, muzułmańska czy judaizm. Chyba najbliżej jest mi do koncepcji nirwany, ale tej z nauk madhjamaki, która twierdzi, że wszystkie zjawiska tworzą się i zanikają pod wpływem odpowiednich dla nich przyczyn i warunków. Nauka ta twierdzi też, że nie można tych przyczyn powiązać z jakąkolwiek niezależną egzystencją, co łączy się z moim pojęciem Boga jako zbiorowości energii całego świata, podlegającej ciągłym przemianom. Wszystko pojawia się i zanika, nie ma dlatego również totalnej pustości, nicości – tu nie zgadzam się z nihilizmem Ciorana. Z drugiej strony jednak on też twierdził, że „Nie ma żadnej różnicy między bytem a niebytem, o ile uchwytujemy oba z równą intensywnością. ” Można więc jak widać być jednocześnie nihilistą i wierzyć w życie wieczne.
Ci, którzy twierdzą, że nasze życie kończy się zgaszeniem światła mówią, że to wiedzą. Ci, którzy trwają przy koncepcji życia wiecznego, mówią, że wierzą. Obie strony posługują się argumentami, wierzący maja jedną znaczącą przewagę – oni wierzą. Argumenty przeciw ich nie przekonają, bo obalą wszystko jednym stwierdzeniem : nie wiadomo, co przyniesie nauka za 274 lata – może okaże się, że jednak jesteśmy w stanie porozmawiać z Bogiem albo zajrzeć w zaświaty – przecież kiedyś nie umieliśmy dostać się na Marsa, ba, kiedyś nawet nie wiedzieliśmy, że Mars istnieje; teraz na pewno znaleźlibyśmy sposób na porozumienie się z ewentualnymi Marsjanami. Którzy, a propos, zapewne istnieją, ale nie zobaczymy ich, dopóki nie wyrzucimy z głowy dogmatu, że „życie” ma głowę, oddycha i się porusza. 
Wróćmy jednak do cytatu. „wiedząc, że nie jest się – co najmniej! – wiecznym”. Przyjmuję to. Nie jestem wieczna, w swoim rozumieniu Boga i wieczności też. A więc – część pierwsza tego stwierdzenia – jak można tak żyć?
Jak każda opcja, tak i opcja skończoności ludzkiego życia, ma swoje wady i zalety.
Zaletą zdecydowaną jest to, że się nie jest wiecznym.
Wadą zdecydowaną jest to, że się nie jest wiecznym.
Mam raka. Miałbym trwać w bólu całą wieczność? To nie do zniesienia nawet w myślach.
Szukam lekarstwa na raka. Jestem już tak blisko… Dlaczego mam już 87 lat…
Kochałem. Kocham nadal. Co z tego, kiedy mnie nie kochają… Przyjdź, śmierci! Jak najszybciej! Nie, nie będę czekał aż przypłynie po mnie Charon, sam przejdę na druga stronę Styksu. Przynajmniej nie będę jeszcze do tego dopłacać…
Póki śmierć nas nie rozłączy. Na zawsze i na wieczność.
Umrzemy, więc po co cokolwiek robić z własnym życiem?
Umrzemy, więc trzeba jak najwięcej zrobić, zostawić jak najwięcej po sobie śladów, w ludziach, rzeczach i zdarzeniach.
Urodziłam się, 17 lat nauki, 40 lat pracy, umrę. Całe szczęście, kazaliby mi się uczyć i pracować milion razy tyle.
Urodziłam się, 17 lat nauki, 40 lat pracy. Tak mało zdążyłam się dowiedzieć, tak mało zdążyłam zrobić….
Jest cały ocean czasu do zmarnowania.
Jest tylko jedna kropla czasu do wykorzystania.
Nie odkryłam Ameryki, nawet w konserwach. Wszystko jak zawsze zależy od punktu widzenia, a ten od punktu siedzenia. Jak sobie pościelimy, tak będziemy się wysypiać, a to ma zdecydowany wpływ na to, czy rano wstajemy pełni energii do dalszego życia, czy też nie mamy na życie najmniejszej ochoty.
Zaczęłam cytatem, skończę cytatem.
„- Dlaczego ludzie muszą umierać?
- Żeby życie miało znaczenie.”

Zaćmienie

24.02.2014


Wszystko czego dotykasz
Wszystko co widzisz
Wszystko co smakujesz
Wszystko co czujesz
Wszystko co kochasz
Wszystko czego nienawidzisz
Wszystko czemu nie ufasz
Wszystko co oszczędzasz
Wszystko co dajesz
Wszystko w czym działasz
Wszystko co kupujesz
Wyżebrzesz, pożyczysz, ukradniesz
Wszystko co stwarzasz
Wszystko co niszczysz
Wszystko co robisz
Wszystko co mówisz
Wszystko co jesz
Każdy kogo spotykasz
Wszystko czym pomiatasz
Każdy z kim walczysz
Wszystko to co jest teraz
Wszystko to co już było
Wszystko to co nadejdzie
I wszystko inne pod słońcem jest w całkowitej harmonii
Tyle, że wciąż mamy zaćmienie słońca przez księżyc
Tytuł oryginału: „Eclipse”
Autor: Pink Floyd

To już ostatni utwór z płyty „The dark side of the moon” („Ciemna strona księżyca”), wydanej 24.03.1973. Oprócz tu przetłumaczonych na płycie znalazły się też utwory instrumentalne: „On the run” („W biegu”), „The great gig in the sky” („Wielki spektakl na niebie”) oraz „Any colour you like” („Którykolwiek kolor, który ci się podoba”).