czwartek, 15 sierpnia 2019

Wędrowiec

25.04.2016


Podążałem ulicami wybrukowanymi złotem
Podniosłem parę kamieni, zobaczyłem skórę i kości
Miasta bez duszy
Szedłem pod atomowym niebem
Gdzie ziemia się nie obraca,  a deszcz pali
Jak łzy gdy mówiłem do widzenia

Odszedłem z niczym, niczym oprócz myśli o tobie
Błąkałem się

Podążałem dryfując przez blaszane stolice
Gdzie człowiek nie może chodzić i mówić swobodnie
I gdzie synowie donoszą na ojców
Zatrzymałem się przed kościołem
Gdzie mieszkańcy lubili przesiadywać
Mówili że chcą królestwa
Lecz nie chcieli w nim Boga

Podążałem konno ośmiopasmówką
Minąłem tysiąc znaków szukając własnego imienia
Odszedłem z niczym, niczym oprócz myśli, że ty też tam będziesz
Szukałem cię

Podążałem tamtędy poszukując doświadczeń
By próbować i dotykać i czuć tyle
Ile człowiek jest w stanie, zanim zacznie żałować

Nie ustawałem w poszukiwaniach, poszukiwaniach jednego dobrego człowieka
Duszy, która się nie ugnie i nie złamie
Kogoś, kto by siadł po prawicy swego ojca
Podążałem z Biblią i bronią
Słowo Boże ciążyło mi w sercu
Byłem pewien, że jestem wybrańcem

A teraz, Jezu, nie wyczekuj już, będę niedługo w domu
Wyszedłem po gazetę, powiedziałem jej że będę przed południem
Wyjechałem z niczym oprócz myśli że będziesz tam też
Szukałem cię

Wyjechałem z niczym, oprócz myśli o tobie
Błąkałem się


Tytuł oryginału : „The wanderer”
Autor: U2

To już ostatni tekst z płyty „Zooropa” z 1993 roku.

środa, 14 sierpnia 2019

Czterech jeźdźców, siedem czasz

13.05.2016


Nadszedł czas na Apokalipsę…

Mam na myśli biblijną księgę, ale niektórzy twierdzą, że apokalipsa jest blisko.

Samo słowo apokalipsa najpierw oznaczało „objawienie”, ale w czasach nowożytnych zaczęto nim również określać opisany w Apokalipsie św. Jana koniec świata.

Apokalipsa Świętego Jana to jedyna prorocza księga Nowego Testamentu. Tradycja za autora uważa Jana Ewangelistę, choć nie jest to pewne, głównie ze względu różnice między tą księgą a Ewangelią Jana. Duża część badaczy uważa, że powstawała w dwóch etapach, a datuje się ją na okres prześladowań chrześcijan w Azji Mniejszej (po roku 68) bądź na koniec I wieku. Było dużo sprzeciwów dotyczących włączenia tej księgi do kanonu ze względu na jej wieloznaczność i nadużywanie przez heretyków.

Prolog księgi określa ją jako „objawienie Jezusa Chrystusa, które dał Mu Bóg aby ukazać swym sługom, co musi stać się niebawem”, które otrzymał autor nazwany Janem. Księga jest zaadresowana do siedmiu Kościołów do których Jan „współuczestnik w ucisku i królestwie i wytrwaniu w Jezusie” kieruje proroctwa, oceniające ich cnoty i zasługi, a także wady i grzechy. Następnie Jan opisuje wizję Boga zasiadającego na tronie czci oddawanej Mu przez 24 Starców i 4 Istoty żyjące oraz Baranka otwierającego „księgę zapisaną wewnątrz i na odwrocie”, zapieczętowaną na 7 pieczęci, których otwarcie wiązało się z wydarzeniami na ziemi (pojawienie się kolejno Czterech Jeźdźców Apokalipsy, widzenie dusz męczenników domagających się sprawiedliwości, trzęsienie ziemi połączone z zaczernieniem słońca, krwistą barwą księżyca, upadkiem gwiazd, ogólnym przewrotem w świecie materialnym). Po otwarciu siódmej pieczęci następuje wizja 7 trąb, których brzmienie również wiąże się z wydarzeniami światowymi (spalona ziemia, krwiste morze, zatrute źródła, zaćmienie ciał niebieskich, Abaddon z szarańczą, 200 milionów jeźdźców zabijających 1/3 ludzi). Po wybrzmieniu siódmej trąby ukazała się Niewiasta, która porodziła Syna i walka w niebie między Michałem i jego aniołami a Smokiem i jego aniołami. Smok przekazał władze bluźnierczej Bestii, na usługach której była inna Bestia, której imię jest 666. Po jej przejściowym triumfie następuje triumf Baranka, któremu towarzyszą 144 000, wizja żniwa i winobrania, otwarcia świątyni Przybytku Świadectwa i aniołów z 7 czaszami, których wylewanie powoduje 7 plag spadających na ludzkość (złośliwa rana w ciele sług bestii, krwiste morze, krwiste źródła i rzeki, wielki skwar, ciemność w królestwie bestii, wysuszenie wód Eufratu, trzęsienie ziemi i rozpad Babilonu na trzy części). Następnie autor kreśli wizję upadku i zagłady Wielkiego Babilonu, ostatecznej walki Słowa Boga z Bestią, Sądu Ostatecznego i Miasta Bożego – Nowego Jeruzalem. Księgę wieńczy wyrażenie przekonania o rychłym powtórnym przyjściu Jezusa: „Mówi Ten, który o tym świadczy: «Zaiste, przyjdę niebawem». Amen. Przyjdź, Panie Jezu!” *

Bardzo bogata symbolika tej księgi praktycznie uniemożliwia jednoznaczną interpretację, można byłoby powiedzieć, że każdy znajdzie tam to, czego szuka. Zwolennicy preteryzmu twierdzą, że wszystkie wydarzenia opisane w Apokalipsie miały miejsce w I wieku n.e., futuryzmu – że dopiero wszystko przed nami. Ci, którzy opowiadają się za historyzmem twierdzą, że Apokalipsa opisuje całą historię kościoła, jesteśmy więc w trakcie jej trwania, za tą teorią opowiadają się niektórzy protestanci, adwentyści i Świadkowie Jehowy, każda z grup na swój sposób oczywiście interpretuje symbole. Interpretacja idealistyczna zakłada, że Apokalipsa jest po prostu wizją odwiecznej wali dobra ze złem, a eklektyczna próbuje połączyć ze sobą wszystkie interpretacje.

Apokalipsa św. Jana pełni ważną rolę kulturotwórczą i stanowi źródło wielu symboli. Sąd ostateczny bardzo często był przedstawiany w sztuce, jedne z najbardziej znanych to fresk Michała Anioła w Kaplicy Sykstyńskiej i film Francisa Forda Coppoli „czas apokalipsy”. Najczęściej wykorzystywanymi symbolami jest Archanioł Michał walczący ze smokiem, Czterech Jeźdźców Apokalipsy (jak „The four horsemen” zespołu Metallica, czy powieść Vicente Blasco Ibáñeza „Czterech jeźdźców Apokalipsy”.) oraz liczba 666, czyli „Te number of the beast” (Iron Maiden, Dream Theatre). Do wizji siedmiu pieczęci nawiązuje film Ingmara Bergmana „Siódma pieczęć”.

„Potem posłyszałem donośny głos ze świątyni, mówiący do siedmiu aniołów: Idźcie, a wylejcie siedem czasz gniewu Boga na ziemię! I poszedł pierwszy, i wylał swą czaszę na ziemię. A wrzód złośliwy, bolesny, wystąpił na ludziach, co mają znamię Bestii, i na tych, co wielbią jej obraz. A drugi wylał swą czaszę na morze: I stało się ono krwią jakby zmarłego, i każda z istot żywych poniosła śmierć - te, które są w morzu. A trzeci wylał swą czaszę na rzeki i źródła wód: i stały się krwią. I usłyszałem anioła wód, mówiącego: Ty jesteś sprawiedliwy, Który jesteś, Który byłeś, o Święty, że tak osądziłeś. Ponieważ wylali krew świętych i proroków, krew również pić im dałeś. Godni są tego! I usłyszałem, jak mówił ołtarz: Tak, Panie, Boże wszechwładny, prawdziwe są Twoje wyroki i sprawiedliwe. A czwarty wylał swą czaszę na słońce: i dano mu władzę dotknąć ogniem ludzi. I ludzie zostali dotknięci wielkim upałem, i bluźnili imieniu Boga, który ma moc nad tymi plagami, a nie nawrócili się, by oddać Mu chwałę. A piąty wylał swą czaszę na tron Bestii: i w jej królestwie nastały ciemności, a ludzie z bólu gryźli języki i Bogu nieba bluźnili za bóle swoje i wrzody, ale od czynów swoich się nie odwrócili. A szósty wylał swą czaszę na rzekę wielką, na Eufrat. A wyschła jej woda, by dla królów ze wschodu słońca droga stanęła otworem. I ujrzałem wychodzące z paszczy Smoka i z paszczy Bestii, i z ust Fałszywego Proroka trzy duchy nieczyste jakby ropuchy; a są to duchy czyniące znaki - demony, które wychodzą ku królom całej zamieszkanej ziemi, by ich zgromadzić na wojnę w Wielkim Dniu wszechmogącego Boga. /Oto przyjdę jak złodziej: Błogosławiony, który czuwa i strzeże swych szat, by nago nie chodzić i by sromoty jego nie widziano/. I zgromadziły ich na miejsce, zwane po hebrajsku Har-Magedon. A siódmy wylał swą czaszę w powietrze: a ze świątyni od tronu dobył się donośny głos mówiący: " Stało się! " I nastąpiły błyskawice i głosy, i gromy, i nastąpiło wielkie trzęsienie ziemi, jakiego nie było, odkąd jest człowiek na ziemi: takie trzęsienie ziemi, tak wielkie. A wielkie miasto rozpadło się na trzy części i miasta pogan runęły. I wspomniał Bóg na Wielki Babilon, by mu dać kielich wina - gniewu zapalczywości swej. I pierzchła każda wyspa, i gór już nie znaleziono. I grad ogromny o wadze jakby talentu spadł z nieba na ludzi. A ludzie Bogu bluźnili za plagę gradu, bo plaga jego jest bardzo wielka.”



* Z Wikipedii


poniedziałek, 12 sierpnia 2019

Sierpień 2017


Wróciłam!
7 sierpnia 2017
Cudownie było.
Trzy tygodnie to jest całkiem niezła liczba dni. Choć miesiąc też bym tam mogła siedzieć. 
Ciekawe czy naprawdę mogłabym tam mieszkać, tak jak mi się wydaje…

Teraz się próbuję odnaleźć w rzeczywistości. I przede wszystkim robię weki, bo niektóre mi już uciekają.


8 sierpnia 2017
Ogarniam siebie, dom, weki. Na razie mam siłę. 
D i L chyba wreszcie się określili i przyjadą.  

9 sierpnia 2017
Ogarniam się. 

Zaległości internetowe nadrobione. Wszystko rozpakowane i pochowane. Pranie w połowie. Sprzątanie w 1/4. Prasowanie na bieżąco. Weki w połowie. Ja w połowie.  

10 sierpnia 2017

Co dzień to jakieś nowe przygnębiające szczegóły… Po co mi to? I don’t need no drama when you call…

11 sierpnia 2017

Raczej mi dziś średnio…

12 sierpnia 2017
Jest tak sobie.
„O jakie piękne zdjęcie”. No comments.

Ale przynajmniej dziś mnie upał nie wykańczał, to rzuciłam się w wir pracy.

13 sierpnia 2017

Ogarniam swoje zapuszczenie się przez trzy tygodnie. Nawet już jestem podobna do ludzi.  

14 sierpnia 2017
Poranek był miły. 
Potem było pracowicie. 

To co mi dziś pokazała waga było nie do uwierzenia. :))) Wchodziłam trzy razy i wynik był ten sam. :)))

15 sierpnia 2017
Czasem mnie normalnie krew zalewa.
Why do I call this constant stream of abuse  love?

Wydawało mi się, że już się ogarnęłam, a tu ciągle z jakiegoś kąta wyskakuje do mnie jeszcze coś do zrobienia.  

16 sierpnia 2017
Przyjechali. 

Na razie przegadaliśmy wieczór. Jutro zabieram ich na zwiedzanie.  

20 sierpnia 2017
To były bardzo fajne dni. :)))
Pokazałam im całe miasto. W zasadzie przeczołgałam ich, bo chciałam jak najwięcej pokazać biorąc pod uwagę, że w sobotę miała się popsuć pogoda.  Ale drugi dzień zawierał raczej elementy typu turystyka i rekreacja.  W sobotę siedzieliśmy w domu, D mi naprawiał różne rzeczy (jest niesamowity), a L pomagała mi kisić ogórki, jakby mało było tego, że wciąż mi w kuchni pomagała (też jest niesamowita). Po południu przyszedł A i graliśmy w grę.  A dziś mama zajrzała na chwilę i … pojechali.

Chyba mam syndrom pustego gniazda…

21 sierpnia 2017
Załatwiłam dziś sporo spraw. 
Jakaś jestem niewyspana…
Wyjazd do E chyba wypali bo towarzystwo zdrowieje.

A jutro do roboty…

22 sierpnia 2017
Pierwszy dzień pracy za mną. 

A potem nawet poszłam na nordik.  


23 sierpnia 2017
No to jadę do E. 
Wracam we wtorek. Bo w środę do pracy…



29 sierpnia 2017
Wróciłam. Bardzo miło było. Dziewczyny rosną jak na drożdżach. Szkoda tylko, że E taka niekonsekwentna w wychowaniu, włażą jej na głowę. Ale może teraz się to zmieni.
Ogarnęłam się już po przyjeździe. Właśnie pranie się kończy.
I nie idę w końcu jutro do pracy. ;p W czwartek. A taka nieoczekiwana zmiana. 
No to jutro robię weki!



30 sierpnia 2017
Skończyłam przeciery pomidorowe. Zrobiłam też sałatkę z buraczków. Część bakłażana w pomidorach. W piekarniku suszą się śliwki, a na balkonie – pomidory. CD jutro. 
Wczoraj w drodze powrotnej wywaliłam maila. Na temat wiadomy i do osoby wiadomej. Wreszcie pozbyłam się tego wszystkiego, co mnie męczyło. Lepiej mi ze świadomością, że sytuacja jest jasna, w sensie mojego postepowania, jego przyczyn itd. Bo tak to w sumie wszystko można było myśleć. Teraz już jest wszystko przejrzyste.



31 sierpnia 2017
Zostałam wybrana przewodniczącą zespołu do spraw przemocy w internecie. Jeszcze nie wiem czy się cieszę. 
Widać koniec weków. 
Pograłam sporo na gitarze dziś. Brakowało mi już tego. 

sobota, 10 sierpnia 2019

Wiersz o mnie

13.05.2016


Kapitanie, kapitanie
Moja narzeczona odpływa z tego świata
Białym oceanem hematologii.

Kapitanie, kapitanie
Rzućmy na pomoc mojej narzeczonej
Koła ratunkowe krwi.

Kapitanie, kapitanie
Z pokładu oczu mojej narzeczonej
Uciekają w popłochu marynarze.

Kapitanie, kapitanie
W kabinie nawigacyjnej mózgu mojej narzeczonej
Nastąpiła awaria

Kapitanie, kapitanie
Szalupa nadziei kołysze się na wodzie
Jak czerwony berecik mojej narzeczonej.

Kapitanie, kapitanie
Za burtą naszego życia
Jest ciemno.

Ewa Lipska „S.O.S.”

czwartek, 8 sierpnia 2019

The Eagles "Long Road Out Of Eden"

13.05.2016


 Moon shining down through the palms
 Shadows moving on the sand
 Somebody whispering the twenty-third psalm
 Dusty rifle in his trembling hands

 Somebody trying just to stay alive
 He got promises to keep
 Over the ocean in america
 Far away and fast asleep

 Silent stars blinking in the blackness of an endless sky
 Cold silver satellites, ghostly caravans passing by
 Galaxies unfolding, new worlds being born
 Pilgrims and prodigals creeping toward the dawn
 But it's a long road out of eden

 Music blasting from an suv
 On a bright and sunny day
 Rolling down the interstate
 In the good ol' usa

 Having lunch at the petroleum club
 Smokin' fine cigars and swappin' lives
 He said: "gimme 'nother slice o' that barbecued brisket!"
 "gimme 'nother piece o' that pecan pie!"

 Freeways flickering, cell phones chiming a tune
 We're riding to utopia, road map says we'll be arriving soon
 Captains of the old order clinging to the reins
 Assuring us these aches inside are only growing pains
 But it's a long road out of eden

 Back home i was so certain
 The path was very clear
 But now i have to wonder: "what are we doing here?"
 I'm not counting on tomorrow
 And i can't tell wrong from right
 But i'd give anything to be there in your arms tonight

 Weaving down the american highway
 Through the litter and the wreckage and the cultural junk
 Bloated with entitlement, loaded on propaganda
 And now we're driving dazed and drunk

 Been down the road to damascus,
 The road to mandalay
 Met the ghost of caesar on the appian way
 He said, "it's hard to stop this bingeing, once you get a taste."
 "but the road to empire is a bloody stupid waste."

 Behold the bitten apple - the power of the tools
 But all the knowledge in the world is of no use to fools
 And it's a long road out of eden....