sobota, 26 października 2019

Czesław Mozil & Artur Andrus „Trzeba mieć specjalną skrzynię”

19.10.2016


Życie sen ci spędza z powiek,
Zycie to skrajności dwie.
Albo ma za dobrze człowiek,
Albo ma za... źle

Nie licz na to, że to minie,
Ale żeby jakoś żyć,
Trzeba mieć specjalną skrzynię
I się w skrzyni kryć.

Albo w górę,
Albo z górki.
Albo w słońce, albo w dym.
Trzeba mieć specjalne dziurki,
Żeby mieć oddychać czym.

W życiu bywa doskonale,
Ale potem daje w kość.
Albo kobiet nie masz wcale,
Albo masz ich dość.

A że w życiu, tak jak w kinie,
Nagłe zwroty akcji są,
Trzeba mieć specjalną skrzynię
I się chować w nią.

Albo w górę,
Albo z górki.
Albo w słońce, albo w dym.
Trzeba mieć specjalne dziurki,
Żeby mieć oddychać czym.

W sumie w życiu to się liczy,
Żeby szczęścia trochę mieć.
Jak się dobrze zakotwiczy,
To coś wpadnie w sieć.

I zakochasz się w dziewczynie,
Cały świat byś oddał jej.
Ale mimo wszystko skrzynię
Gdzieś pod ręką miej!

Albo w górę,
Albo z górki.
Albo w słońce, albo w dym.
Trzeba mieć specjalne dziurki,
Żeby mieć oddychać czym.

czwartek, 24 października 2019

Powrót bohatera

02.07.2016


Jezu, Jezu, o co tu w ogóle chodzi
Próbujesz stworzyć kogoś z tych niewdzięczników
Kiedy byłem w ich wieku światło nagle zgasło
Nie było czasu na jęki i chandrę

I nawet teraz część mnie wciąż lata nad
Dreznem z aniołami w ogniu
Choć nigdy tego nie pojmą, za moim
Sarkazmem leżą dręczące wspomnienia

Kochanie, kochanie, śpisz głęboko? To dobrze
Bo tylko wtedy mogę naprawdę z tobą porozmawiać
A jest coś co zamknąłem głęboko
Wspomnienie zbyt bolesne
By znieść światło dnia

Kiedy wróciliśmy z wojny, sztandary i
Flagi wisiały przy wszystkich drzwiach
Tańczyliśmy i śpiewaliśmy na ulicy i

Dzwony kościelne dzwoniły
Ale płonie w moim sercu
Tli się wspomnienie
Słyszanych przez interkom słów umierającego artylerzysty

Tytuł oryginału : „The hero’s return”
Autor : Pink Floyd

wtorek, 22 października 2019

Ostatnia noc na ziemi

22.08.2016


Ona czuje, że ziemia usuwa się spod stóp
Ale myśli, że na tym lepiej wyjdziemy
Im więcej bierzesz, tym mniej czujesz.
Im mniej wiesz, tym bardziej wierzysz.
Im więcej masz, tym trudniej będzie ci dziś

Musisz trochę rozdać

Nie obchodzi jej ile to jest warte,
Tylko żyje, jakby to była ostatnia noc na ziemi.
Ostatnia noc na ziemi.

Nie czeka na przyjście zbawcy.
Siedzi na przystanku z "News of the World" i "The Sun".
Słońce, oto nadchodzi
Ona na nikogo nie czeka

Musisz trochę rozdać

Nie obchodzi jej ile to jest warte,
Tylko żyje, jakby to była ostatnia noc na ziemi.
Ostatnia noc na ziemi.

Wymknęła się,
A zegar mówi jej, że czas ucieka
Wysuwa się, wyślizguje
Dziś wieczorem wskazówka minutowa i sekundnik razem
Wymykają się
Jest coś, czego może jej zabraknąć.
Świat wiruje, kręci nam się w głowie
Wymyka się
Czy tobie też wiruje
W ten sam sposób, co i mnie

Ona żyje, teraz żyje przyszłym tygodniem
Wiesz, że ona zamierza to jakoś spłacić
Nie była w łóżku przez cały tydzień
Ale wkrótce umrze to się wyśpi

Musisz trochę rozdać

Teraz już wie, że to  boli
Żyje tak, jakby to była ostatnia noc na ziemi
Ostatnia noc na ziemi


Tytuł oryginału : „Last night on earth”
Autor : U2

niedziela, 20 października 2019

Luty 2018


07.02.2018
Wróciłam!
Fajnie było u E, choć dziewczyny dają w kość.
U D też było fajnie. Nawet L mnie pamiętała i się dawała przytulać i głaskać. J
Dziś na hematologii. Wyniki bez zmian, więc ok. J
Zaraz przyjdzie A i będziemy świętować ten doniosły fakt przy pizzy. Po którą muszę już dzwonić, więc się wyłączam. ;)

08.02.2018
Zjadłam dziś siedem pączków… Ufff.  ;)

09.02.2018
Obudziłam się z poczuciem, że wszystko mogę. Lubię takie dni. J
Faktycznie zrobiłam sporo, bo poćwiczyłam, byłam na zakupach, zrobiłam 80 pierogów, ogarnęłam mnóstwo drobiazgów w domu i jeszcze zamierzam wyprasować jak ogarnę internet. J

10.02.2018
Jak mnie wkurza, jak moje koncepcje są przypisywane innym ludziom. A raczej moje są ignorowane, a identyczne od innych osób – nagradzane.

11.02.2018
Smutno mi.

12.02.2018
Troszkę się otrząsnęłam z wczorajszego przygnębienia.
W pracy ok.
Poćwiczyłam.
Jakoś się toczę.

13.02.2018
I najtrudniejszy dzień za mną.
Jakaś zaspana jestem.

14.02.2018
Hmmm, isn’t this day supposed to be fun?...

18.02.2018
Ale się przerwa zrobiła…
W czwartek wróciłam do domu nieprzytomna po 10h pracy. Oczywiście co się stało jak tylko weszłam do domu? Mama zadzwoniła. W odpowiedzi na mój sms. Czy ona tak nie ma wyobraźni, że zawsze dzwoni wtedy, kiedy ja jestem najbardziej zmęczona?
W piątek nad ranem obudziłam się z objawami przedudarowymi. Zawroty głowy. Nie takie silne jak te dwa lata temu, ale silniejsze niż osttnimi razami. Plus było mi niedobrze az do wymiotów. W sumie to już się spakowałam do szpitala. Ale położyłam się jeszcze, wzięłam dodatkowy „rozpuszczalnik” i obudziłam się w lepszym stanie. Ale do pracy poszłam z pakietem szpitalnym. E mnie wspierała całe rano.
W sobotę już się nieźle czułam. A dziś ok, jak zawsze. Ale głowę obserwuję.
Pogadałam dziś z R, poesemesowałam z M.
A do M nie pisałam od środy. Nie będę pisać w próżnię. Odzewu brak, to nie będę dalej nadawać. „Sygnał nie dociera”.
Poza tym zbliża się druga rocznica tych fatalnych wydarzeń. Zamknięcie się w sobie dobrze mi zrobi.

20.02.18
Słabo się czuję. Zmęczona jakaś, nic mi się nie chce. Nastrój w dołku.

21.02.18.
Troszkę mi lepiej. Na tyle, że w pracy nie odliczałam minut do końca, a w domu nawet poćwiczyłam.

22.02.2018
Ale mnie kręgosłup boli…
I ten odrastający paznokieć mi daje w kość…
Ale za to praca mi minęła szybko i efektywnie, a poza tym posprzątałam sobie w kuchni. J

25.02.2018
Zapominam tu pisać, jak to nie jest w sieci. ;) A wrzucam dopiero końcówkę 2012, więc to jeszcze potrtwa. ;)
Meldunek w każdym razie jest taki, że już mi lepiej i niexle się pracuje i w domu się robi różne rzeczy, np. dziś piłowałam ramkę na puzzle. Przy trzecim kawałku sąsiedzi się dołączyli z wiertarką. ;)
Wczorajszy mail był zaskakujący, a jednocześnie od razu czułam, że przyjdzie odpowiedź. Ale generalnie mam podejście „będzie się musiał postarać”. Ale mi dokuczył. Poranił w zasadzie. Już nie zapominam natychmiast o wszystkim na pierwsze skinienie. Może to i dobrze.

26.02.2018
Założyłam na siebie pół szafy dziś. ;p I całe szczęście, bo te dwa przemarsze w tę i z powrotem, plus niezbyt ciepło w pracy, by mnie pewnie załatwiły. Najśmieszniejsze jest to, że na głowie miałam czapkę i dwa kaptury. J
Rano miałam ciężkie chwile przy wstawaniu, ale potem się rozkręciłam.
Tak się najadłam na podwieczorek, że nie wiem, czy zjem kolację.

28.02.2018.
No dobra, ja już mam dość tego zimna. Całe szczęście, że jutro ostatni dzień.
Szybko mi czas leci. Z jednej strony to dobrze, z drugiej – niekoniecznie…
Dyrekcja wczoraj sensownie ze mną rozmawiała na temat sanatorium. Ale jak to się ułoży wszystko – kto to wie…

piątek, 18 października 2019

Pozwolenie

09.09.2016


„Moje życie, nie pozwolę ci odejść, zanim mnie nie pobłogosławisz, ale wówczas pozwolę ci odejść.”

Karen Blixen „Pożegnanie z Afryką”