sobota, 2 czerwca 2018

Bez obrony

28.06.2014


oskarżam cię o wszystko
o parę chwil do nieba
i o wieczność uśmiechu
o kolejne umarłe marzenie
i o nadzieję
którą dostaję od ciebie co drugą chwilę
a ty się wcale nie bronisz
i to jest mój największy zarzut

piątek, 1 czerwca 2018

Zamyśliłam się nad starością


23 marca 2013

Kiedy właściwie zaczyna się starość?
Dla młodych ludzi starość zaczyna się już po trzydziestce. Patrzą na trzydziesto-parolatków i widzą zgrzybiałych staruszków, którzy nie powinni się już zajmować niczym oprócz spacerów i wizyt u kolejnych lekarzy.
W miarę przybierania na wieku, ten pogląd się zmienia, potem myśli się, że starość jest po czterdziestce. Ale ktoś przecież wymyślił powiedzenie „Życie zaczyna się po czterdziestce” – podejrzewam, że to raczej nie był żaden trzydziestolatek.
Dla niektórych ta „zmiana kodu na czwórkę z przodu” jest bardzo traumatyczna. Ja swoje czterdzieste urodziny przeżyłam bardzo spokojnie, ale za to przeokropne były dla mnie trzydzieste dziewiąte urodziny – płakałam już na tydzień przed. Czy w związku z tym powinnam uważać, że jestem stara już od tych właśnie urodzin? 
Jest spora grupa ludzi, która uważa, że mamy tyle lat na ile się czujemy i taka grupa, która uważa, że mamy tyle na ile inni nas oceniają. Ta druga grupa to stali klienci salonów kosmetycznych oferujących prostowanie zmarszczek metodami, które nawet blachę falistą by wyprostowały i pokrywanie siwizny farbami, które śmiało mogłyby służyć za broń masowego rażenia. Ta pierwsza grupa za to łatwo może popaść w przesadę czucia się wiecznie młodym i stać się żywym obrazem powiedzenia „Z tyłu liceum, z przodu muzeum”.
No więc – kiedy?
Pierwszy siwy włos?
Pierwsza zmarszczka?
Pierwszy sztuczny ząb?
Pierwsze okulary do czytania?
A może wtedy, kiedy słucha się już tylko muzyki swojej młodości?
A może wtedy, kiedy nie ma już dnia, żeby coś nie bolało?
A może wtedy, kiedy przestaje się rozumieć ten świat i nadążać za ludźmi?
A może wtedy kiedy zmęczenie życiem przewyższa chęć do życia?
To tak , jak z tym człowiekiem, który miał początki Alzheimera i myślał o samobójstwie, tylko nie mógł się zdecydować, kiedy ma to zrobić:  nie chciał odjąć sobie za dużo życia, bo wciąż jeszcze było dla niego dobre, ale bał się, że poczeka o jeden dzień za długo i już nie będzie pamiętał, że miał to zrobić. Ze starością najwyraźniej jest tak samo – każdy musi sam zdecydować, czy to już….


środa, 30 maja 2018

Listopad 2014


1 listopada 2014
święto zmarłych…
jakos na razie dziwnie mi, nie chwyciłam nastroju. kto wie, może dopiero wieczorem chwycę…
chyba jednak pójdę na to targowisko próżności, obym była w stanie się z niego wyłączyć…



3 listopada 2014
Lepiej mi. 
Czy musze pisac dlaczego? 
Jeszcze wciąż dzis jest to bardziej ulga niż radość, ale juz tej radości całkiem duzo jest. teraz chodzi tylko o to, żeby to trwało, bo spadki mnie dobijają…



4 listopada 2014
konieczność pójścia jutro do roboty wywołuje u mnie odruch wymiotny…



5 listopada 2014
przeżyłam robotę. trzymam się myśli, że juz za dwa dni weekend. myślę też już o następnym weekendzie. nie wiem juz sama jak mysleć, ostatnio nie myslałam, to potem połowy rzeczy nie zrobiłam i w ogóle… za dużo się też boję z kolei mysleć, żeby się nie zawieść… a złotego środka nie moge jakos osiągnąć…



6 listopada 2014
dziś lepiej w pracy.
była też miła niespodzianka.
więc jakos się nawet toczę.
myslę już o weekendzie, tym i nastepnym 



7 listopada 2014
jestem padnięta. ciężki był ten dzień. ale już weekend. teraz idę spac, a od jutra myslę intensywnie, i działam też, w kwestii nastepnego weekendu 



8 listopada 2014
nawet się nieźle miewam. 
pracowity poranek. miłe przedpołudnie. relaksujące popołudnie. zaraz będe czytać, a potem oglądać różne rzeczy.
a jutro też wolne. bo zapomniałam zabrac pracy do domu z roboty ha ha 



9 listopada 2014
Ile to róznych ciekawych rzeczy człowiek sie dowie jak uwaznie czyta 
dziś słucham grunge ballads. czasem mi się płakać przy nich chce…
troche się boję next week… od początku do końca, najbardziej końca…


10 listopada 2014
postanowiłam, że w tym tygodniu robię tylko to, na co mam ochotę. 
przymierzyłam zimowe spodnie. oddychac się nie da…  trzeba by z kilo zrzucić w tempie szybkim ;p

pozytywna wiadomośc odnośnie weekendu. oby takich więcej.  

11 listopada 2014
depresja mnie łapie.
wieści już wcale nie sa takie dobre
innych nie ma

a poza tym jakaś taka ostateczność i końcowość wszystkiego do mnie dotarła…

16 listopada 2014
naładowałam baterie 
było fantastycznie   
chcę jeszcze, chcę znów, chcę więcej!!!!   
cos’ nothing else matters  

17 listopada 2014
na krótko pomogła ta cała akcja. chyba jednak apetyt miałam za duży i tylko się oszukiwałam, że wystarczy mi maleńko. głupia jestem, dostaję więcej niż kiedykolwiek marzyłam, że dostanę i jakos sie tym nie umiem cieszyć… do bani.
na czwartek mnie wyznaczyli na pobranie szpiku.

miotam się, wiem.

19 listopada 2014
łeb mi dziś chciało rozwalić. dwa nurofeny forte nie bardzo pomogły. teraz juz jest lepiej.
jutro pobranie.
pisze maile. tesknię.

nieco mi depresyjnie…

23 listopada 2014
nadal mnie boli biodro po pobraniu szpiku. niby to normalne z tego co czytałam.
przy stole siedzą aktualnie toczeń, białaczka i chłoniak. gramy sobie w brydża.

na jedynym interesującym mnie jeszcze froncie trwa cisza.

25 listopada 2014
Wczoraj humor mi sie poprawił i staram się tego trzymać.
Jeszcze tydzień i może wreszcie coś będzie wiadomo. Cholernie długo. 
Staram się planować rózne rzeczy, np jutro kupowanie bakalii, a w czwartek odbiór kasy za okna.

Energatycznie marnie. Niewiele co udaje mi się zrobić.

26 listopada 2014

We are born alone and we die alone…

27 listopada 2014
sześć dni…

pisać – nie pisać? na razie nie piszę… napiszę jak się coś dowiem… chyba że nie wytrzymam…

Jedno życie mniej

07.03.2015


Taksówka nagle zaczęła jechać coraz szybciej. Postanowiła zwrócić kierowcy uwagę, że to niebezpieczne, ale nie zdążyła.
Zjechali dość gwałtownie z asfaltu i wjechali na kupę żwiru, który zaczął pryskać spod kół. Samochodem zarzuciło, poczuła, że odbili się od czegoś i skręcili ponownie w druga stronę.
Przez szybę zobaczyła zbliżającą się do nich z dużą prędkością blachę falistą jaka zazwyczaj stanowi tymczasowe ogrodzenia, a potem blacha zniknęła jak zdmuchnięta. W oknie zostało już tylko niebo, a ona poczuła, że spadają gdzieś w dół.
Chciała krzyknąć, ale nie mogła wydobyć z siebie głosu, całą mocą umysłu skupiła się więc na myśli, której nie zdołała wykrzyczeć: „Kocham cię” – posłała (a przynajmniej taką miała nadzieję) mu myślami.
Uderzenie było potężne, a po nim zapadła ciemność.
Obudziła się zlana potem i pomyślała, że oto właśnie umarła na jakimś poziomie wieży. Ale na każdym poziomie kocha go tak samo mocno.

wtorek, 29 maja 2018

Samotność we dwoje

21.06.2014

Ally McBeal:  „Maybe I'll share my life with somebody... maybe not. But the truth is, when I think back of my loneliest moments, there was usually somebody sitting there next to me.”

Ally McBeal: „Może z kimś będę dzielić życie … może nie. Ale prawda jest taka, że jak wspominam te najbardziej samotne chwile w moim życiu , zazwyczaj siedział wtedy ktoś obok mnie.”

Cytat z serialu "Ally McBeal"