wtorek, 5 lutego 2019

Kolejna cegła do muru (część 3)

06.06.2015


Nie potrzebuję żadnych przytulających ramion
Nie potrzebuję żadnych prochów na uspokojenie
Wszystko stało się jasne jak słońce
Nie myślę, żebym czegokolwiek potrzebował
Nie, nie myślę, żebym czegokolwiek potrzebował
Ogólnie, to tylko kolejne cegły do muru
Ogólnie, byliście tylko kolejnymi cegłami do muru

Tytuł oryginału: „Another brick in the wall (3)”
Autor: Pink Floyd

niedziela, 3 lutego 2019

"Mucha"

14.05.2015


To nie sekret, że gwiazdy spadają z nieba
To nie sekret, że nasz świat tonie dziś w ciemności
Mówi się, że słońce czasem jest zaćmione przez księżyc
Wiesz, nie widzę cię, kiedy ona wchodzi do pokoju

To nie sekret, że przyjaciel to ktoś, kto pozwoli sobie pomóc
To nie sekret, że kłamca nie uwierzy nikomu innemu
Mówią, że sekret to coś, co zdradzasz jednej innej osobie
Więc mówię tobie... dziecko

Kochanie, lśnimy jak płonące gwiazdy
Spadamy z nieba... tej nocy
Człowiek będzie błagał
Będzie się czołgał
Na czystym obliczu miłości
Jak mucha po ścianie... to żaden sekret

To nie sekret, że sumienie może czasem być uciążliwe
To nie sekret, że ambicja obgryza paznokcie sukcesu
Każdy artysta jest kanibalem, każdy poeta złodziejem
Oni wszyscy zabijają swoją inspirację, a potem wyśpiewują swoją żałobę

Kochanie, lśnimy jak płonące gwiazdy
Spadamy z nieba... tej nocy
Człowiek będzie błagał
Będzie się czołgał
Na czystym obliczu miłości
Jak mucha po ścianie... to żaden sekret

(Kochanie, uważaj...)

Kochanie, lśnimy jak płonące gwiazdy
Spadamy z nieba... tej nocy


Kochanie, lśnimy jak płonące gwiazdy
Spadamy z nieba... tej nocy
Człowiek będzie błagał
Będzie się czołgał
Na czystym obliczu miłości
Jak mucha po ścianie... to żaden sekret

To nie sekret, że gwiazdy spadają z nieba
Wszechświat wybuchnął z powodu kłamstwa jednego człowieka
Wiesz co, muszę iść, tak, uciekam przed zmianami
Jest wiele rzeczy, które bym odmienił, gdybym tylko potrafił


Tytuł oryginału : „The fly”
Autor : U2

piątek, 1 lutego 2019

Kapłan na wygnaniu

30.05.2015


Prorok Ezechiel, autor Księgi Ezechiela, pochodził najprawdopodobniej z rodziny kapłańskiej i sam był kapłanem. Mieszkał w Jerozolimie lub w jej okolicach, a więc prawdopodobnie w młodości spotykał proroka Jeremiasza lub przynajmniej znał jego naukę. Ok. 592 r. p.n.e. został powołany na proroka i swój urząd sprawował do ok. 570 r. p.n.e.

Powołanie na proroka opisane jest w pierwszych trzech rozdziałach księgi: „Jak pojawienie się tęczy na obłokach w dzień deszczowy, tak przedstawiał się ów blask dokoła. Taki był widok tego, co było podobne do chwały Pańskiej. Oglądałem ją. Następnie upadłem na twarz i usłyszałem głos Mówiącego. Rzekł On do mnie: Synu człowieczy, stań na nogi. Będę do ciebie mówił. I wstąpił we mnie duch, <gdy do mnie mówił>, i postawił mnie na nogi; potem słuchałem Tego, który do mnie mówił. Powiedział mi: Synu człowieczy, posyłam cię do synów Izraela, do ludu buntowników, którzy Mi się sprzeciwili. Oni i przodkowie ich występowali przeciwko Mnie aż do dnia dzisiejszego. To ludzie o bezczelnych twarzach i zatwardziałych sercach; posyłam cię do nich, abyś im powiedział: Tak mówi Pan Bóg. A oni czy będą słuchać, czy też zaprzestaną - są bowiem ludem opornym - przecież będą wiedzieli, że prorok jest wśród nich. A ty, synu człowieczy, nie bój się ich ani się nie lękaj ich słów, nawet gdyby wokół ciebie były osty i ciernie i gdybyś się znalazł wśród skorpionów. Nie obawiaj się ich słów ani się nie lękaj ich twarzy, bo to lud oporny. Przekażesz im moje słowa: czy będą słuchać, czy też zaprzestaną, bo przecież są buntownikami. Ty więc, synu człowieczy, słuchaj tego, co ci powiem.”

W wszystkich kolejnych rozdziałach Ezechiel przypomina o tym, że zapisane przez niego słowa pochodzą od Boga, większość z nich zaczyna od stwierdzenia: „Pan skierował do mnie te słowa”.

Ezechiel śledził wydarzenia polityczne. Posiadał wiedzę z zakresu historii i zagadnień społeczno-politycznych. Odnotował ruchy wojsk, wiedział o wrogim nastawieniu i postępowaniu narodów ościennych, śledził na bieżąco wydarzenia zachodzące w ojczyźnie. Obok tej wiedzy o charakterze historycznym, stykamy się u niego ze znajomością tradycji o charakterze mitologicznym czy baśniowym.Wykorzystanie tego materiału i połączenie go z innymi elementami przepowiadania są charakterystyczne dla Ezechiela i świadczą o jego wielkiej sile twórczej. Znał także przekazy dotyczące tradycji historiozbawczej i sakralno-prawnej.

Księga składa się z czterech głównych części. Oprócz wspomnianego wcześniej wprowadzenia – powołania Ezechiela na proroka (1-3) są to:
  • Wyrocznie o Judzie i Jerozolimie oraz o zburzeniu Jerozolimy (obrazy grzechów Jerozolimy i zapowiedź bezlitosnej kary) (4-24)
  • Wyrocznie o narodach obcych: Ammonitach, Moabitach, Edomitach, Filistynach, Tyrze, Sydonie i Egipcie (25-32)
  • Obietnice eschatologiczne zapowiadające i opisujące odrodzenie Izraela (33-48)

Badacze Biblii zwracają szczególną uwagę na obecne w Księdze Ezechiela cztery wielkie wizje:
  • Wizja Rydwanu Jahwe (1,1-30) – Bóg opuszcza świątynię i przenosi się ze swym ludem do Babilonii na przedziwnym pojeździe o nadzwyczajnej zwrotności, poruszanym przez dziwne istoty o czterech obliczach (człowieka, lwa, wołu i orła), ponad którym unosi się postać podobna do ludzkiej, otoczona wielkim światłem (Bóg, chwała Jahwe).
  • Wizja Grzechów Jerozolimy (8-11) - Izrael porzucił swoją religię, w świątyni postawiono wizerunek kananejskiej bogini Asztarty, przywódcy uprawiają kult zwierząt, ludzie kłaniają się słońcu.
  • Wizja Wysuszonych Kości (37,1-10; 37,11-14) – Stojącego ze wzniesionymi ramionami proroka pośród doliny otaczają wysuszone kości zbliżające się do siebie, oblekające się ciałem i skórą oraz takie, w które wstąpił już duch – ożyły i stanęły na nogi (zapowiedź wskrzeszenia umarłych w dniu Sądu Ostatecznego).
  • Wizja Nowej Jerozolimy (40) – Wizja Boga powracającego w chwale do nowej świątyni.

W całej księdze dominują wyrocznie (groźby i obietnice). Odrębną grupę stanowią pouczenia, które wyjaśniają lub rozwiązują różne zagadnienia religijne. Zachowało się też kilka alegorii: o orle i roślinach (17, 2-10), o lwicy i lwiątkach (19, 1-9), o mięsie gotującym się w kotle (24, 3-14), o krokodylu jako faraonie (29, 3-16), o dwóch nierządnicach (Oholi i Oholibie) (23, 1-49), o winorośli (15), o cedrze (31).

Dużo miejsca zajmują w księdze opowiadania o czynnościach symbolicznych Ezechiela. Miał na to wpływ pobyt na wygnaniu. Przywiązany całym sercem i umysłem do tradycji narodowych i rodzinnych, myślał i pisał o swojej ojczyźnie. Wywodząc się z rodziny kapłańskiej, Ezechiel z wielką czcią odnosił się do kultu świątynnego, którego niestety nie mógł sprawować na obczyźnie. Uważał się za stróża Izraela i duszpasterza, którego posługiwanie i cierpienie miały być znakiem dla Izraelitów. Jego idee wywarły wpływ na hagiografów Starego i Nowego Testamentu oraz na wspólnotę z Qumran. Uważa się go za ojca judaizmu, bo Żydzi przejęli wiele z jego idei, np. troskę o kult świątyni i Tory, o świętość itp.

Księga Ezechiela powstała już po przesiedleniu. Została napisana w języku hebrajskim, głównie prozą. Odróżnia ją od innych ksiąg prorockich Starego Testamentu logiczny i chronologiczny układ treści. Księga Ezechiela jest zaliczana do kanonu Biblii przez wyznawców judaizmu i chrześcijaństwa

Prorok Ezechiel jest utożsamiany z Dhu'l-Kiflem (Dulkefl, Dhul-Kifl, różnice wynikające z transkrypcji), jednym z dwudziestu czterech biblijnych proroków uznawanych przez Islam. Wspomina o nim 21 Sura Koranu: „Przypomnij Izraela, Enocha, Dulkefla, oni w pokorze cierpieli. Dozwoliłem im cieszyć się mojemi względami, ponieważ cnotliwi byli. (21:85-86)”

środa, 30 stycznia 2019

Słońce, księżyc i potop

20.11.2015


W tej jednej chwili
Cała moja miłość była na mojej twarzy
W moich oczach
W moim uśmiechu
W przechyleniu głowy
Płynęła jak rwąca rzeka w twoim kierunku
Nawet nie próbowałam stawiać tam
W twym wzroku widziałam strach
Woda to żywioł
Stawiłeś jej czoła wyciągając rękę
Wzeszedłeś jak słońce na mym nieboskłonie
A ja jak księżyc w pełni świeciłam twym odbitym światłem

poniedziałek, 28 stycznia 2019

Maj 2016


1 maja 2016
Nadal mi się nic nie chce…
A gruba jestem strasznie… Naprawdę trzeba schudnąć… Tylko całkiem nie wiem, jak się do tego zabrać… I czy mam na to siłę…

2 maja 2016
Próbuję się ogarnąć. Idzie mi średnio….



4 maja 2016
Chyba się pogrążam w depresji.
Odwiedziłam dziś M. Pogadałyśmy.
Zrobiłam zakupy chemiczne. Paczka dla E już praktycznie gotowa.


5 maja 2016

Jest źle. Zsuwam się w całkowitą obojętność, a to jest stan u mnie groźniejszy niż wszystko inne…

7 maja 2016

Wczorajszy dzień był dramatyczny. Wypływało ze mnie wszystko z całego życia, wszystkie złe wspomnienia. Nie musze chyba dodawać, że ostatnie złe wydarzenia się najczęściej przewijały. Mam naprawdę nadzieję, że jak już minie czas pogorszenia, to te laki mi pomogą.

8 maja 2016

Nadal nie jest dobrze. W zasadzie mogłabym zaryzykować, że jest nieco lepiej, ale chyba się boję

9 maja 2016
Jest jakby lepiej. Przynajmniej byłam w stanie sporo dziś zrobić.

Teraz już wprawdzie jakoś mnie dziwnie ściska w gardle, ale teraz to już może PMS a nie leki.

10 maja 2016
Dziś malowałam, byłam spacerkiem u dwu lekarzy i u żadnego nic nie załatwiłam, wyprasowałam itp. Jest lepiej. Może to już koniec pogorszenia. Może ta najczarniejsza godzina przed świtem już minęła.

11 maja 2016
Dziś byłam w P. Zabrałam mamę. Zachwycona 

Zmęczona, ale tak normalnie. Cieszę się. Na piątek umówiłam się z M, że ja zastąpię w pracy. Zobaczymy jak mi to wyjdzie.

12 maja 2016
Jest bez szału, ale w normie. Mam słabsze momenty, ale się jakoś zbieram.

Powoli dojrzewa we mnie decyzja…

13 maja 2016
Kupiłam sobie trzy pary spodni i dwie pary butów! Jestem zaopatrzona w ciuchy do końca życia ;p

Nieźle całkiem na razie się trzymam. Planuje więc powoli trzy kolejne wyjazdy. 

 14 maja 2016
Spacer w deszczu był fantastyczny.  
16 maja 2016

Jest źle. Zapadam się w depresję.

17 maja 2016

Dziś pół dnia przepłakałam.

18 maja 2016
Zewsząd mnie atakują rachunki. Co do cholery…

Ktokolwiek mi zaoferuje pomoc to zaczynam ryczeć.

19 maja 2016

Staram się zrozumieć pewne rzeczy… znaleźć wyjście.

20 maja 2016
Zakończyłam kolejna serie rehabilitacji. To prawie niemożliwe, że wreszcie jest większy odcinek mojego ciała, który mnie nie boli.

Za to boli mnie serce…

21 maja 2016

Od mniej więcej 48h robię oczyszczanie duszy, żeby jutrzejszy plan zadziałał. Mam nadzieję, że się uda.

23 maja 2016
Zaczęłam wczoraj nowy etap swojego życia… Zajmie to trochę, zanim się przestawię…

Toczę się siłą rozpędu.

24 maja 2016
Ożywiłam się po wczorajszej miłej wieczornej wiadomości. Choć daleko mi do mojego normalnego stanu.
Słucham mojej wielkiej trójki, Pink Floyd, U2, Peter Gabriel.

Niedługo będzie można zacząć się pakować. 

25 maja 2016
Dzień zaczął się fatalnie, nie mogłam się zwlec z łóżka, E znów źle się czuła i komputer nadal zdradzał objawy popsucia. Ale teraz wieczorem podsumowanie nie wygląda źle: komputer naprawili w tempie ekspresowym, wysłałam paczkę, zrobiłam bukiet i zaniosłam mamie, zaniosłam chleb, szyłam, piekłam, gotowałam itd. Żeby jeszcze teraz dobre wieści od E, która właśnie jest u lekarza i będzie dobrze.

26 maja 2016
E już na lekach. Rozmawiałyśmy dziś. Bardzo roztrzęsiona. 
Dziś odpoczywałam, ale raczej aktywnie: szyłam, czytałam, takie tam. Wieczorem przyjdzie A.

28 maja 2016
Nie jest źle. Wczoraj sporo udało mi się zrobić, byłam na spacerze i nawet po południu udało mi się zwalczyć ogarniające mnie zmęczenie i jeszcze czymś sensownym się zająć.
Podobnie od rana dziś, rozszalałam się wręcz, nie wyłączając 1,15 h nordiku w szybkim tempie. I właściwie za pół godziny skończę wszystko, co zaplanowałam na dziś i będę mogła odpoczywać. A, nie, jeszcze o 18 musze chleb zarobić. 
Wczoraj wieczorem ponadto genialna wiadomość od M.     Plus całkiem znośne od E. 

29 maja 2016
Myślami jestem już… ho ho jak daleko stąd. 
Pakuję się, tzn na razie wywalam rzeczy na kanapę.  

I’m so out of here
30 maja 2016
Spakowana. 
Jutro zobaczę moje kochane góry!