poniedziałek, 19 października 2020

Pudełko uczuć

 

Spod mojej ręki

Wychodzą

Kolorowe plamy

Linie

Kropki

Kreski

Zawijasy

Tworzy się wzór

Dziś w zieleni wiosny

Jutro w błękicie nieba

Wczoraj w jesiennych brązach, czerwieniach i żółci

Potem przyjdzie czas na róże i fiolety

Cała paleta uczuć

Zamknięta w pudełku kredek

sobota, 17 października 2020

Jahwe

 

Weź te buty

Stukające obcasami wzdłuż jakiejś ślepej uliczki

Weź te buty

I dopasuj

Weź tę koszulę

Biały szmelc z poliestru z metką „Zrobione w nigdzie”

Weź tę koszulę

I ją wyczyść

Weź tę duszę

Uwięzioną w jakiejś skórze i kościach

Weź tę duszę

I niech śpiewa

 

Jahwe, Jahwe

Zawsze ból zanim urodzi się dziecko

Jahwe, Jahwe

Wciąż czekam na świt

 

Weź te ręce

Naucz je, jak przenosić

Weź te ręce

Nie ściskaj ich w pięść

Weź te usta

Tak prędkie do krytykowania

Weź te usta

Pocałuj je

 

Jahwe, Jahwe

Zawsze ból zanim urodzi się dziecko

Jahwe, Jahwe

Wciąż czekam na świt

 

Wciąż czekając na świt, słońce się zbliża

Słońce się zbliża na oceanie

Miłość jak kropla w oceanie

Miłość jak kropla w oceanie

 

Jahwe, Jahwe

Zawsze ból zanim urodzi się dziecko

Jahwe, powiedz mi teraz

Dlaczego najciemniej jest przed świtem

 

Weź to miasto

Miasto powinno świecić na wzgórzu

Weź to miasto

Jeśli taka jest wola twoja

Którego żaden człowiek nie posiądzie,

żaden człowiek nie zabierze

Weź to serce

Weź to serce

Weź to serce

I je skrusz

 

Tytuł oryginału : „Yahweh”

Autor : U2

 

*  To już ostatni utwór z płyty „How to dismantle an atomic bomb” („Jak rozbroić bombę atomową”) z 2004 roku.

środa, 14 października 2020

„5.11 rano (Moment jasności)”

 

I w momencie jasności

zniknął jak wyrozumiałość

czasami

otworzyłem jedno oko

i wyciągnąłem dłoń po prostu by dotknąć twoich delikatnych włosów

Żeby się upewnić w ciemności, że wciąż tam jesteś

I muszę przyznać

że troszkę się bałem

ale potem...

miałem trochę szczęścia

nie spałaś

nie mógłbym znieść kolejnej samotnej chwili

 

Tytuł oryginału : „5.11 AM (The moment of clarity)”

Autor : Roger Waters

 

* To już ostatnia piosenka z płyty „The pros and cons of hitchhiking” („Wady i zalety podróżowania autostopem”) z 1984 roku.

poniedziałek, 12 października 2020

Jedyna taka z rodzaju ludzkiego

Kochanie zwolnij

Koniec nie jest tak zabawny jak początek

Proszę, zachowaj coś z dziecka w głębi serca


Dam Ci wszystko czego chcesz

Z wyjątkiem tego, co chcesz

Jesteś jedyna w swoim rodzaju


Czujesz się jak nikt przedtem

Kradniesz pod moimi drzwiami

Klękam, bo chcę Ciebie więcej 

Chcę wszystkiego, co masz

I nie chcę niczego, czym nie jesteś


Gdziekolwiek idziesz, wykrzykujesz to

Nie powinnaś się tego wstydzić


W niektórych rzeczach nie powinnaś być zbyt dobra

Takich jak śmiech, płacz i sława

Niektórzy ludzie są zbyt pewni siebie, kochanie


Dam Ci wszystko czego chcesz

Z wyjątkiem tego, co chcesz

Jesteś jedyna w swoim rodzaju


Czujesz się jak nikt przedtem

Kradniesz pod moimi drzwiami

Klękam, bo chcę Ciebie więcej 

Chcę wszystkiego, co masz

I nie chcę niczego, czym nie jesteś


Gdziekolwiek idziesz, wykrzykujesz to

Nie powinnaś się tego wstydzić, nie 

I nigdy nie będziesz sama

Dalej, pokaż teraz swoją duszę

Trzymałaś swoją miłość pod kontrolą


Gdziekolwiek idziesz, wykrzykujesz to

Nie powinnaś się tego wstydzić

Gdziekolwiek idziesz, wykrzykujesz to

Och, moja moja...


Czujesz się jak nikt przedtem

Kradniesz pod moimi drzwiami

Klękam, bo chcę Ciebie więcej 

Bo chcę Ciebie więcej 

Chcę Ciebie więcej 

Chcę Ciebie więcej 


Tytuł oryginału : „Original of the species”

Autor : U2


sobota, 10 października 2020

5.06 rano (W oczach każdego nieznajomego)

 

Cześć.. chcesz filiżankę kawy?

Przepraszam, czy chciałbyś filiżankę kawy?

Ok, bierzesz ze śmietanką i cukrem?

W zajazdach dla ciężarówek i barach hamburgerowych

W limuzynach Cadillaca

W towarzystwie tych, co to wszędzie byli

I w zgarbionych plecach i pozycjach spania

W krokach na chodniku

W bibliotekach i dworcach kolejowych

W książkach i bankach

W kartach historii

W samobójczych atakach kawalerii

Rozpoznaję

Siebie w oczach każdego nieznajomego

 

W wózkach inwalidzkich i pomnikach

Pod pociągami metra i w wypadkach tych dojeżdżających do pracy

W opiece społecznej i sądach rejonowych

Na wielkanocnych jarmarkach i w nadmorskich kurortach

W bawialniach i kostnicach

Na zdjęciach z wręczenia nagród

Na tratwach ratunkowych na chińskich morzach

W obozach przejściowych, pod łukowymi lampami

Na rampach wyładunkowych

W twarzach rozmytych przez gumowe stemple

Rozpoznaję

Siebie w oczach każdego nieznajomego

 

A teraz stąd, gdzie stoję

Na tej górze, którą zrabowałem z syndykatu

Rozglądam się, przeszukuję niebo

Przysłaniam oczy, prawie oślepiony

I widzę znaki tylko w połowie pamiętanych dni

Słyszę dzwony, które dzwonią w dziwne, znajome sposoby

Rozpoznaję

Nadzieję, która rozpala się w Twoich oczach.

 

To takie teraz proste

Jak leżymy tu w ciemności

Nic nie przeszkadza, to oczywiste

Jak pokonać łzy

Które grożą zgaszeniem

Iskry naszej miłości

 

Tytuł oryginału : „5.06 AM (Every stranger’s eyes)”

Autor : Roger Waters