wtorek, 8 grudnia 2020

DESIDERATA

     Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu - pamiętaj jaki pokój może być w ciszy. Tak dalece jak to możliwe nie wyrzekając się siebie, bądź w dobrych stosunkach z innymi ludźmi. Prawdę swą głoś spokojnie i jasno, słuchaj też tego co mówią inni, nawet głupcy i ignoranci, oni też mają swoją opowieść. Jeśli porównujesz się z innymi możesz stać się próżny lub zgorzkniały, albowiem zawsze będą lepsi i gorsi od ciebie.

 

     Ciesz się zarówno swymi osiągnięciami jak i planami. Wykonuj z sercem swą pracę, jakakolwiek by była skromna. Jest ona trwałą wartością w zmiennych kolejach losu. Zachowaj ostrożność w swych przedsięwzięciach - świat bowiem pełen jest oszustwa. Lecz niech ci to nie przesłania prawdziwej cnoty, wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i wszędzie życie pełne jest heroizmu.

 

     Bądź sobą, a zwłaszcza nie zwalczaj uczuć: nie bądź cyniczny wobec miłości, albowiem w obliczu wszelkiej oschłości i rozczarowań jest ona wieczna jak trawa. Przyjmuj pogodnie to co lata niosą, bez goryczy wyrzekając się przymiotów młodości. Rozwijaj siłę ducha by w nagłym nieszczęściu mogła być tarczą dla ciebie. Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności.

 

     Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż gwiazdy i drzewa, masz prawo być tutaj i czy jest to dla ciebie jasne czy nie, nie wątp, że wszechświat jest taki jaki być powinien.

 

     Tak więc bądź w pokoju z Bogiem, jakkolwiek go postrzegasz, czymkolwiek się zajmujesz i jakiekolwiek są twe pragnienia: w zgiełku ulicznym, zamęcie życia, zachowaj pokój ze swą duszą. Z całym swym zakłamaniem, znojem i rozwianymi marzeniami ciągle jeszcze ten świat jest piękny. Bądź uważny, staraj się być szczęśliwy.

 

Autor: Max Ehrmann

niedziela, 6 grudnia 2020

To wspaniałe

 

To wspaniałe

To wspaniałe

 

Urodziłem się

Urodziłem się, by być z Tobą

W tej przestrzeni i w tym czasie

Po tym na zawsze potem nie mam zielonego pojęcia

Tylko wyłamuję się z rymu

Ta głupota może zostawić serce posiniaczone

 

Tylko miłość, tylko miłość potrafi pozostawić po sobie taki ślad,

Ale tylko miłość, tylko miłość może uleczyć tak wielką bliznę

 

Urodziłem się

Urodziłem się, by śpiewać dla Ciebie

Nie miałem innego sposobu, aby cię pocieszyć

I śpiewać każdą piosenkę, którą zechcesz

Oddaję Ci swój głos

Pierwszy płacz po wyjściu z łona był głosem pełnym radości.

 

Tylko miłość, tylko miłość potrafi pozostawić po sobie taki ślad,

Ale tylko miłość, tylko miłość może uleczyć tak wielką bliznę

 

Usprawiedliwieni aż po śmierć, Ty i ja będziemy powiększać

Wspaniałość

 

Tylko miłość, tylko miłość potrafi pozostawić po sobie taki ślad

Ale tylko miłość, tylko miłość zjednoczy nasze serca

 

Usprawiedliwieni aż po śmierć, Ty i ja będziemy powiększać

Wspaniałość

To wspaniałe

 

 

 

Tytuł oryginału : „Magnificent”

Autor : U2

piątek, 4 grudnia 2020

Albo ja albo on

 

Wstajesz nad ranem, wrzucasz coś do garnka,

Zastanawiasz się dlaczego słońce nagrzewa skały,

Rysujesz po ścianach, jesz, pieprzysz się,

Z powrotem w starych, dobrych czasach

 

I wtedy jakiś cholerny głupek wynajduje koło

Posłuchaj pisku opon*

Spędzasz cały dzień na szukaniu miejsca do parkowania

Żadnej rozrywki, nic do jedzenia

 

Benny pokręcił gałką w swoim krótkofalowym radiu

Jakże on chciał porozmawiać z ludźmi

Pragnął mieć swoją własną audycję

Nastawcie radio w Moskwie, nastawcie w Nowym Jorku

Posłuchajcie gadki tego walijskiego dzieciaka

Rozmawia jak za starych, dobrych czasów

 

Wybacz mi ojcze, bo zgrzeszyłem

Miałem wybór albo on albo ja

I głos powiedział: Benny,

Spieprzyłeś równo całą sprawę

Benny, Twój czas się skończył

Twój czas się skończył

 

Benny pokręcił gałką w swoim krótkofalowym radiu

Chciał porozmawiać z ludźmi

Pragnął mieć swoją własną audycję

Nastawcie radio w Moskwie, nastawcie w Nowym Jorku

Posłuchajcie tego walijskiego dzieciaka

Rozmawia jak za starych, dobrych czasów

 

Wybacz mi ojcze,

Walijski Policjant: Wóz jeden dwa do Centrali

Bo zgrzeszyłem

Walijski Policjant: Mamy karambol na A465

pomiędzy Cwmbran a Cylgoch.

Ojcze to było albo on albo ja.

Ojcze czy możemy cofnąć czas?

Walijski Policjant: Ambulans, odbiór.

Nigdy nie chciałem zrzucić tego betonowego bloku.

Walijski Policjant: Zrozumiałem, Centrala, bez odbioru.

 

Benny pokręcił gałką w swoim krótkofalowym radiu

Chciał porozmawiać z ludźmi

Pragnął mieć swoją własną audycję

Nastawcie radio w Moskwie, nastawcie w Nowym Jorku

Posłuchajcie tego walijskiego dzieciaka

Rozmawia jak za starych, dobrych czasów

 

Spiker radiowy: Czy naprawdę sądzicie, że Irańscy terroryści wzięliby Amerykanów za zakładników gdyby Ronald Reagan był prezydentem? Czy naprawdę sądzicie, że Rosjanie najechaliby Afganistan gdyby Ronald Reagan był prezydentem? Czy naprawdę sądzicie, że trzeciorzędni dyktatorzy wojskowi śmialiby się z Ameryki i palili nasze flagi w pogardzie gdyby Ronald Reagan był prezydentem?

Zaniepokojony obywatel: Cóż, to mogłoby zadziałać.

Zakładnik: My, jako grupa, chcemy przede wszystkim błagać Prezydenta Reagana i naszych współobywateli Amerykanów by powstrzymali się od użycia jakiejkolwiek siły militarnej lub  przemocy w celu, nie ważne jak odważnym czy szlachetnym, przywrócenia nam wolności.

 

Zaniepokojony Obywatel: Pewnie! Tylko, że to będzie bardzo niebezpieczne

dla Ciebie, Cassidy

 

Wierny pomocnik Hoppy'ego: Chyba nie zna pan Hopalong Cassidy**, drogi panie. Przygoda to dla niego chleb powszedni, emocje to masło na tym chlebie, a niebezpieczeństwo, cóż, niebezpieczeństwo to dla niego jak dżem truskawkowy do tego wszystkiego.

 

Jim: Odrobina rock and rolla na żywo w radiu KAOS, gdzie rock and roll wychodzi z chaosu, a piosenka nazywa się: "The Powers That Be".

 

 

*w oryginale: Whitewalls –są to opony z białym paskiem

**Hopalong Cassidy/Hoppy - fikcyjna postać kowboja z opowiadań Mulforda z początku XX wieku.

 

Tytuł oryginału „Me or him”

Autor : Roger Waters

środa, 2 grudnia 2020

Odrodzenie

Szła bardzo powoli, bo wiedziała, że jest stanowczo za wcześnie. Na swoje usprawiedliwienie miała, że zawsze lubiła być wcześniej. I że się bardzo ekscytowała tym spotkaniem.

Facet wydawał się naprawdę ideałem. Długo poznawali się wirtualnie, była ostrożna, a on nie naciskał na przedwczesne spotkanie. Z każdą rozmową okazywało się jednak, że pasują do siebie, zgadzają się w najważniejszych rzeczach i potrafią dyskutować, jeśli się nie zgadzają.

Nie wymienili się zdjęciami, ale z grubsza opisali sobie nawzajem swój wygląd. Nie była nawet specjalnie zaskoczona, kiedy wymienił wszystkie cechy, które chciałaby, żeby miał jej idealny facet. Mieli duży ubaw planując jak rozpoznają się na tym pierwszym spotkaniu. W końcu ustalili, że ona będzie miała czerwoną apaszkę, a on czerwoną różę.

Dotarła do kawiarni. A może on pokaże kolejną swoją wymarzoną cechę i już tam na nią czeka? Uśmiechnęła się lekko i postanowiła przespacerować wzdłuż okna i może coś zobaczy. Znaczy kogoś. Z różą.

Niestety, przez okno kawiarni nie było za dużo widać. Zdjęła apaszkę, żeby na razie nie rzucać się nikomu w oczy i weszła do środka.

Zrobiła kilka kroków i zobaczyła Jego. Aż ją zakuło serce. Minęły dwa lata, a ona wciąż pamiętała ten okropny moment, kiedy ją odrzucił. Bo uznał, że nie jest dla niego odpowiednią osobą. Za wysokie progi. A ona nie dorasta mu do pięt. Bardzo długo zajęło jej poradzenie sobie z poczuciem niższości, które jej wtedy wbił do głowy. I jak widać choć umysł się oczyścił, to serce jeszcze pamięta.

I wtedy zauważyła na jego stoliku piękną czerwoną różę.

Podniósł głowę i ją zauważył.

Popatrzył obojętnie, a potem przeniósł wzrok na drzwi.

A ona poczuła, jak rośnie w swoich oczach, jak teraz już naprawdę pozbywa się wszelkich kompleksów, jak to przykre wspomnienie odchodzi w niebyt. Jeszcze przez moment przepłynęło jej przez myśl, że traci idealnego faceta, ale zaraz potem uświadomiła sobie, że teraz już naprawdę wie, że zasługuje na taki ideał. Nie ten, ale taki. Bo ten nie jest ideałem. Jej ideał nie będzie nikogo traktował jak gorszego rodzaju.

Pod jego zniecierpliwionym już spojrzeniem podeszła do stolika. Wyjęła z kieszeni czerwona apaszkę i położyła na róży.

A potem wyszła.


poniedziałek, 30 listopada 2020

Bezkresny horyzont

Znam dziewczynę, co jest jak morze

Co dzień widzę jak zmienia się dla mnie

Och, tak, och

 

Jednego dnia spokojna, innego wzburzona

Słychać wszechświat w jej muszlach

Och, tak, och

 

Bezkresny horyzont

Bezkresny

 

Znam dziewczynę, z raną w sercu

Twierdzi, że wieczność to dobre miejsce na start

Och

 

Powiedziała „Nie liczy się czas, nie jest linearny”

A potem wsunęła język do mojego ucha

Och, och

 

Bezkresny horyzont

Bezkresny

 

Piosenki, które słyszałaś w swojej głowie, teraz słyszę w swojej

Wcisnęłaś pauzę w moim życiu

Próbuję przewinąć i zagrać jeszcze raz

 

Każdej nocy mam ten sam sen

Układam plan, projektując projekt

Och, tak

Och

 

Pilnuje ruchu ulicznego na Rue du Marais

Syreny zawodzą ale to ja chcę uciekać

Och.

 

Bezkresny horyzont

Bezkresny

Bezkresny horyzont

Bezkresny

 

Tytuł oryginału : „No line on the horizon”

Autor : U2