poniedziałek, 5 marca 2018

Uchodźca

06.05.2012

Ona jest uchodźcą
Widzę twoją twarz
Widzę, że też wpatrujesz się we mnie
Ona jest uchodźcą.
Jej mama mówi, że pewnego dnia
ona będzie mieszkać w Ameryce

Rankiem
Ona czeka
Czeka, kiedy statek odpłynie
Odpłynie

Jej tato idzie na wojnę
Będzie walczył
Ale nie wie o co
Jej tato idzie na wojnę
A jej mama mówi, że pewnego dnia on
Wróci z daleka

Pomóż mi
Jak możesz mi pomóc

Wieczorem
Ona czeka
Czeka na przyjście swojego mężczyzny
Żeby wziął ją za rękę
I zabrał ją do ziemi obiecanej
Ona jest ładna
Ale to nie ten czas
I nie to miejsce
Ona jest ładna
Jej mama mówi, że ona pewnego dnia
ona będzie mieszkać w Ameryce
Tak, w Ameryce

Ona jest uchodźcą,
Wraca, wraca.
Dotrzyma ci towarzystwa
Ona jest uchodźcą
Jej mama mówi, że pewnego dnia
ona będzie mieszkać w Ameryce


Tytuł oryginału : „The refugee”

Autor : U2

Psalmy część trzecia

14.02.2012


Dziś Psalmów ciąg dalszy. W miarę czytania coraz bardziej mi się podobają…jednocześnie z coraz mniejszym upodobaniem czytam inne księgi… Marność, marność, nad marnościami marność… Więc poczytajmy coś pozytywnego dziś.
Człowiek o rękach nieskalanych i o czystym sercu, który nie skłonił swej duszy ku marnościom i nie przysięgał fałszywie. Taki otrzyma błogosławieństwo od Pana i zapłatę od Boga, Zbawiciela swego.
Ku Tobie, Panie, wznoszę moją duszę, mój Boże, Tobie ufam
Daj mi poznać drogi Twoje, Panie, i naucz mnie Twoich ścieżek! Prowadź mnie według Twej prawdy i pouczaj, bo Ty jesteś Bóg, mój Zbawca, i w Tobie mam zawsze nadzieję.
Nie wspominaj grzechów mej młodości ani moich przewin ale o mnie pamiętaj w Twojej łaskawości ze względu na dobroć Twą, Panie!
Wejrzyj na mnie i zmiłuj się nade mną, bo jestem samotny i nieszczęśliwy. Oddal uciski mojego serca, wyrwij mnie z moich udręczeń!
Pan światłem i zbawieniem moim: kogóż mam się lękać? Pan obroną mojego życia: przed kim mam się trwożyć?
Usłysz, Panie, głos mój - wołam: zmiłuj się nade mną i wysłuchaj mnie! O Tobie mówi moje serce: Szukaj Jego oblicza! Szukam, o Panie, Twojego oblicza; swego oblicza nie zakrywaj przede mną, nie odpędzaj z gniewem swojego sługi! Ty jesteś moją pomocą, więc mnie nie odrzucaj i nie opuszczaj mnie, Boże, moje Zbawienie! Choćby mnie opuścili ojciec mój i matka, to jednak Pan mnie przygarnie. Panie, naucz mnie Twojej drogi, prowadź mnie ścieżką prostą,
Błogosławiony Pan, usłyszał bowiem głos mego błagania, Pan moją mocą i tarczą! Moje serce Jemu zaufało: Doznałem pomocy, więc moje serce się cieszy i pieśnią moją Go sławię.
Wysławiam Ciebie, Panie, boś mnie wybawił i nie uradowałeś mych wrogów z mojego powodu.  Panie, mój Boże, do Ciebie wołałem, a Tyś mnie uzdrowił.  Panie, dobyłeś mnie z Szeolu, przywróciłeś mnie do życia spośród schodzących do grobu. Śpiewajcie Panu psalm wy, co Go miłujecie, wychwalajcie pamiątkę Jego świętości!
Zmiłuj się nade mną, Panie, bo jestem w ucisku, od smutku słabnie me oko, a także moja siła i wnętrzności. Bo zgryzota trawi me życie, a wzdychanie - moje lata. Siłę moją zachwiał ucisk i kości moje osłabły.
Sprawiedliwi, wołajcie radośnie na cześć Pana, prawym przystoi pieśń chwały. Sławcie Pana na cytrze, śpiewajcie Mu przy harfie o dziesięciu strunach. Śpiewajcie Jemu pieśń nową, pełnym głosem pięknie Mu śpiewajcie! Bo słowo Pana jest prawe, a każde Jego dzieło niezawodne.  On miłuje prawo i sprawiedliwość: ziemia jest pełna łaskawości Pańskiej. Przez słowo Pana powstały niebiosa i wszystkie ich zastępy przez tchnienie ust Jego. On gromadzi wody morskie jak w worze: oceany umieszcza w zbiornikach. Niech cała ziemia boi się Pana i niech się Go lękają wszyscy mieszkańcy świata! Bo On przemówił, a wszystko powstało; On rozkazał, a zaczęło istnieć. Pan udaremnia zamiary narodów; wniwecz obraca zamysły ludów.  Zamiar Pana trwa na wieki; zamysły Jego serca - poprzez pokolenia.
Chcę błogosławić Pana w każdym czasie, na ustach moich zawsze Jego chwała. Dusza moja będzie się chlubiła w Panu, niech słyszą pokorni i niech się weselą! Uwielbiajcie ze mną Pana, imię Jego wspólnie wywyższajmy! Szukałem Pana, a On mnie wysłuchał i uwolnił od wszelkiej trwogi. Spójrzcie na Niego, promieniejcie radością, a oblicza wasze nie zaznają wstydu.
Miej ufność w Panu i postępuj dobrze, mieszkaj w ziemi i zachowaj wierność. Raduj się w Panu, a On spełni pragnienia twego serca. Powierz Panu swoją drogę i zaufaj Mu: On sam będzie działał i sprawi, że twoja sprawiedliwość zabłyśnie jak światło, a słuszność twoja - jak południe. Upokórz się przed Panem i Jemu zaufaj! Nie oburzaj się na tego, komu się szczęści w drodze, na człowieka, co obmyśla zasadzki. Zaprzestań gniewu i porzuć zapalczywość; nie oburzaj się: to wiedzie tylko ku złemu. Złoczyńcy bowiem wyginą, a ufający Panu posiądą ziemię. Jeszcze chwila, a nie będzie przestępcy: spojrzysz na jego miejsce, a już go nie będzie. Natomiast pokorni posiądą ziemię i będą się rozkoszować wielkim pokojem.
Pan umacnia kroki człowieka i w jego drodze ma upodobanie. A choćby upadł, to nie będzie leżał, bo rękę jego Pan podtrzymuje.
Nie opuszczaj mnie, Panie, mój Boże, nie bądź daleko ode mnie!
O Panie, mój kres pozwól mi poznać i jaka jest miara dni moich, bym wiedział, jak jestem znikomy. Oto wymierzyłeś moje dni tylko na kilka piędzi, i życie moje jak nicość przed Tobą. Doprawdy, życie wszystkich ludzi jest marnością. Człowiek jak cień przemija, na próżno tyle się niepokoi, gromadzi, lecz nie wie, kto to zabierze. A teraz w czym mam pokładać nadzieję, o Panie? W Tobie jest moja nadzieja.
Doprawdy, każdy człowiek jest marnością. Usłysz, o Panie, moją modlitwę, i wysłuchaj mego wołania; na moje łzy nie bądź nieczuły, bo gościem jestem u Ciebie, przechodniem - jak wszyscy moi przodkowie. Odwróć oczy ode mnie, niech doznam radości, zanim odejdę i mnie nie będzie.

Czym

16.07.2012


Ciepłe futro kota i tragiczna miłość
Zielona herbata i patriotyczne śmierci
Szum deszczu na parapecie i wolnościowe idee

Bo czym w końcu różni się
Lot ptaka od ruchu ołówka po papierze

Zamyśliłam się nad priorytetami, obłudą i głupotą...

29.10.2012


… czyli kontrola w firmie.
Uwaga, będę wylewać jad.
1.      Nie dano mi dziś spokojnie pracować bo kazano wypełniać ankietę i mam tu na myśli, ze po prostu wyciągnięto mnie w pół zadania za bety zza biurka i kazano natychmiast w dyrdy rączym kłusem lecieć dwa piętra wyżej na ankietę
2.      Nieważne, że czegoś tam nie zrobię, że jestem w połowie, że mówiłam, ze zrobię tą cholerna ankietę za 20 minut
3.      I to wielokrotnie, bo po kolei zaglądało do mnie z tym samym pytaniem całe szefostwo i przyległości
4.      Ankieta była durna bardziej niż but z lewej nogi
5.      W ankiecie nie pytano o ŻADNE rzeczy ważne w mojej pracy
6.      Pytano o głupoty
7.      Najważniejsze wydaje się być nie to co robimy i nie to, jakie wymierne efekty to przynosi, ale jak to badamy, jakie robimy podsumowania i jak wyciągamy wnioski
8.      Rozwaliło mnie hasło „ewaluacja ewaluacji”
9.      To chyba żart jakiś jest
10.  A wszystko odbywało się w zalewie miodowo – cukrowej
11.  Nikogo nie interesują moje działania i osiągnięcia, najważniejsze jest, żeby to było zewaluowane, najlepiej wszerz, wzdłuż, w poprzek, pionowo, poziomo i na kolorowo
12.  Papier wszystko przyjmie, ale mnie to naprawdę wkurza
A poza tym mam 38 stopni gorączki i najchętniej poszłabym na zwolnienie. Powinnam tak w sumie zrobić. Przecież i tak nikt mi nie podziękuje za to, ze będę jutro przez półtorej godziny odpowiadać na równie durne pytania tylko tym razem ustnie.
I wszyscy maja w d..pie moja pracę i czy się wyrobię ze wszystkim, więc co za różnica, jak przez następne półtora czy dwa tygodnie nie przyjdę wcale do roboty, tylko będę leżeć pod kocem, słuchać radia i czytać wszystkie książki po kolei.

niedziela, 4 marca 2018

Luty 2013


1 lutego 2013
Długo w pracy.
Potem masa spraw: zakupy, po insulinę, buty do szewca. Zaniosłam tez spodnie do zwężenia.  Zdecydowałam się.  Spadały mi juz przez biodra, a jak załozyłam pasek, to wygladałam jak debil, tak sie wszystko marszczyło. Nie przytyję więcej. Mam gwarancję – spodnie. ;P
E sie zainteresowała moja dietą, bo po trzech tyg diety 1000kcal jak weszła na wagę to wazyła 3kg więcej!!! Szok!!! Ale przyznała się, ze podjadała, choc nie słodycze i nie alkohole. Problem polega na tym, ze ona ma rodzinę na głowie, cięzko jest nie jeść nawet przy pustej lodówce a co dopiero przy pełnej….
W domu ogarnęłam, wyjełam wreszcie ze zmywarki, włożyłam nowe, włączyłam pranie, ugotowałam sobie zupke na jutro  i wywar z przemielonymi warzywami do popijania – nie można przecież tych gorących kubków wciąż zapodawać, a pomidorowej chwilowo też miałam bardzo duzo – co nie znaczy, ze mi obrzydła, ale za szybko mi przecież pomidorowy schodzi.
Lista.
Jestem padnięta jak cholera….Na dodatek dzis cieżko z dietą. Nie poddam się oczywiście, ale w pewnej chwili tak mnie skręcało, że masakra. Teraz jestem juz po drugim kubku mojego wywaru, więc jest ok. Zamierzam wypić jeszcze jeden, albo może na koniec strzelić sobie jednak ten goracy kubek. Będzie dobrze. 


1 lutego 2013

Wygrałam w konkursie         

 1 lutego 2013
Smażony ser   

2 lutego 2013
Maseczka, pranie, praca, pranie, odkurzanie, mycie kubła, czesanie i czyszczenie uszu, drukowanie, ćwiczenie, prysznic, pisanie, czytanie, szukanie, posciel –tak się mój dzień od rana przedstawiał.
Jesć mi się chce potworie dzisiaj.  Jest źle. Trzymam sie ostatkiem woli.

Zjadłam sałatkę z jakiem na miękko i kakao na śniadanie, napiłam się herbaty, zjadłam pół grapefruita na drugie sniadnaie, napiłam się herbaty, ssie mnie jak nie wiem co. A do krupniczku jeszcze 45minut… i to jets koniec na dziś. Nie wiem jak wytrzymam, ale musze wytrzymać. Mam swój wywar, mam gorące kubki, jakos to będzie…. Musi być…. 

 2 lutego 2013
Jest strasznie, każda chwila to nieustanna walka. Ale trzymam się. Dam radę. Przede mną herbata, kubek wywaru i goracy kubek. Musze dac radę.
A potem jeszcze dwa dni takie….
Masakra…
Musze dac radę!!!

3 lutego 2013
Dałam rade wczoraj  Ufff.
A dzis waga    
Od razu człowiekowi lżej. ;p no pun intended. ;p
Byłam u mamy.
zaraz ma wpaść K. Nie palę sie do tej wizyty. Zwłaszcza, ze juz mnie zdązyła wkurzyc niemoznościa ustalenia sensownego terminu, w sensie godziny.
Na razie mnie nie ssie. Teraz z nia herbatka, a potem o 16 krupniczek, potem druga herbatka.

 3 lutego 2013
Na razie nie jest źle. Myslę nad zazyciem długiej kapieli.
Wizyta w miarę, choc czasem to ja w ogóle nie wiem, o czym ona do mnie rozmawia…

3 lutego 2013
Dam radę.  Zaraz sie napije swojego wywaru, a potem gorący kubek
Kąpiel była wspaniała. Skończyłam czytać „Jedz, módl się, kochaj”. Na koniec się rozpłakałam.  Chyba mi odbiło, ale tak pozytywnie.
Medytacja mnie znów korci. Czuję, ze teraz jest dobry czas, zeby spróbować znów. Ale musze to jeszcze …. „przeczuć” powiedzmy, bo „przemyslec” tu calkiem nie pasuje. Ale anyway – coraz więcej rzeczy mi się składa w tym temacie. 

 4 lutego 2013
Dzis miałam wspaniały sen. Zajął pierwsze miejsce razem z tym, który do tej pory tam był.
Śnił mi się M. Bardzo się uccieszył na mój widok, przywitaliśmy się miło, rozmawialismy, na pożegnanie cmoknał mnie w policzek, a potem jeszcze zamienilismy parę zdań i na zakonczenia jako drugie pożegnanie pocałował mnie.   
Westchnę sobie.   
A dzis rano na poczcie – mail.   
Chyba jestem w niebie  
czy w niebie tez trzeba iśc do pracy? ;p ;p ;p

4 lutego 2013
W pracy ok, choć znów jakies zmiany będe musiała robić :/
Dziś się dobrze dietowo trzymam. Już prawie 19, a ja dopiero jedna herbatke wypiłam i wcale mnie nie korci nic więcej. Zaraz sobie troszkę poćwiczę, poczytam, wykapię si wtedy coś popiję „treściwszego”. 

 5 lutego 2013
Płyta Magdy Umer  
Zdjęcie   
Bilet na RW i nocleg  
2h mniej pracy  
Czyż mozna pragnąc więcej na dzisiejszy dzień?
Chyba tylko wieczornej wygranej w Lotto ;p;p;p

5 lutego 2013
Dzis tez dam radę, czuję już.
super było zjeśc obiadek, ale to nie znaczy, ze teraz jestem jakas wielce najedzona.
Anyway, piję druga herbatkę, potem może barszczyk i jakiś gorący kubek.
Zniesę ;p;p;p

6 lutego 2013
Kasa za bilet wróciła :/ jasny szlag…
rozliczyłam się ze skarbówką.
zmęczona jestem, nie chce mi sie nic….
dieta ok

7 lutego 2013
Udało się zapłacić.  teraz tylko oby P była zdrowa, bo nawet nocleg już mam.
Dieta bardzo pozytywnie.
Dzien w pracy mnie wykończył, więc już nawet nie próbuje dziś niczego robić.
Brak mi odwagi….

8 lutego 2013
Komputer padł
Pożyczyłam od mamy laptopa. czuję się jak z protezą.
Oby jak najszybciej naprawili…. oby w ogóle naprawili!!
nadal brak mi odwagi. już się cztery razy zbierałam i za każdym razem się wycofałam…

9 lutego 2013
Wczorajszy wieczór – koszmar. P znów dostała zapaści insulinowej. Dzwoniłam na ostry dyżur, ale tym razem na szczescie wychwyciłam, ze coś się dzieje w odpowiednim momencie, bo miód pomógl natychmiast, po pieciu minutach zerwała się z kolan i pobiegła do kuchni. Zjadła półtorej saszetki jedzenia…. W drugim telefonie J powiedział, żeby jeszcze zmniejszyć dawkę insuliny.
Zastanawiałam się w związku z tym, czy dzisiejsze party nie przejdzie mi koło nosa, ale chyba znalazłam rozwiązanie. Dostanie zastrzyk (4 jednostki) jak wrócę, a potem nastawię sobie budzik, żeby za trzy godziny wstać i sprawdzić czy wszystko jest ok. W koncu potem moge się wyspać w ciągu dnia.
Usłyszałam dziś, że to będzie dobry dzień.  oby. poskarżyłam się jaki wczorajszy był do kitu.
Najważniejsze, zeby P była ok. Ale i tak czuję, że kot mi się kończy. Zrobiła się strasznie przymilna i przytulna… Ale jeszcze trochę, proszę. Jeszcze nie jestem gotowa się z nią rozstać…
Robię sobie maseczki. Potem paznokcie.
Jak będzie wszystko w porządku to pójdę.

 9 lutego 2013
Zrobiłam twarz. Widać na niej niestety ostatnią chorobę i jeszcze bardziej ostatnie niespanie, zmęczenie i nerwy.
Plus mam okres, to dodatkowo źle na mnie wpływa.
Plus jak mam okres, to jestem płaczliwa jak cholera. A to nie pomaga na dobry wygląd.
Zebrałam się na odwagę. Napisałam. oj…. oj… oj… Ale już się nie boję. Chyba….

 10 lutego 2013
Wstałam.  nawet udanie było wczoraj. R był dziwny, oj dziwny…. mialam wrażenie, ze flirtuje ze wszystkim co ma spódnicę, tylko po to, zeby się popisać. Mam tylko nadzieję, ze żadna idiotka się na jego piękne oczy nie nabierze. Nawiasem mówiąc opinie te sa przesadzaone, moim skromnym zdaniem. Znam wiele piękniejszych par oczu.
Music bardzo dobra, jedzenie ok, coś tam skubnęłam.
Zaliczam do udanych.
P też w porządku, mam wrażenie, zę ta dłuższa przerwa insulinowa dobrze jej zrobiła. Dziś w nocy zastrzyk o trzeciej…. jak ja to przezyję to nie wiem…
Odpoczywam. 

11 lutego 2013
Kawa  
Tak z samego rana – bardzo milutko.
Odpowiedzi brak…
Pół nocy walczyłam z brzuchem – albo jakas niestrawność, albo mały atak jelitówki. Jeszcze o czwartej rano czułam, ze mnie boli.
Poza tym pobudki dwie na zastrzyk i kontrolę pozastrzykową.
Ogólnie jestem zmęczona. Planuję po drugim śniadaniu pojechać do sauny.

 11 lutego 2013
Sauna…. mmmmm….  super było.Najpierw 15min grzania i pół h odpoczynku, potem 10 na 20 i 5 na 10. Poczytałam sobie odpoczywając, „Iskra życia” Remarque. Straszne. Nie wiem, czy doczytam do konca.
Umówiłam się do SPA.
Odpowiedzi brak… Chyba napisze ponaglenie…

12 lutego 2013
W pracy szybko zeszło, a było bardzo pracowicie, ale również miło.
Obsesja jest officially finished I think. but I’m not sure.
Z P do wet. Wszystko ok.
Odpowiedzi brak…. i to nie jest fajne. Wolałabym, żeby była negatywna, ale żeby była…
Zmęczona nieco, więc pora odpocząc. Nieaktywnie. ;p

13 lutego 2013
Wczoraj wieczorem A odwołał spotkanie. Lekko się zdenerwowałam, ale tylko lekko i na krótko, przecież nie jest dla mnie żadną nowością miejsce jakie zajmuję w jego życiu. Więc szkoda moich nerwów.
Chyba się, widzę, pogodziłam już z tym, ze taka po prostu jestem – zawsze wybieram ze swego otoczenia osoby, które mają mnie jesli nie w tyłku, to chociaz w pięcie. Cóż.
Odpowiedzi nadal nie było, więc znaczy, ze już nie będzie.
Mamie się odnowiły jej paranoje. Nie mam pojęcia, czy jej wierzyć, opowieści zmieniaja się z minuty na minutę i przybywa im wciąż nowych zaskakujących szczegółów. To zresztą też wiem nie od dziś, ze tak ma.
Czy to jest pogodzenie się, czy rezygnacja?
I czemu w sumie chce mi się płakać?….

14 lutego 2013
Wczoraj wieczorem obejrzalam hurtem ostatnie trzy odcinki SFU, przepłakalam przy nich te prawie trzy godziny i jakby mi się lepiej zrobiło. W każdym razie spokojniejsza jestem.
Choć gdzieś w głębi już narasta we mnie smuteczek, że za parę dni znów będę tęsknić i wygląda na to, że będę tęsknić bardzo długo…
Nie pomaga fakt braku jakiejkolwiek reakcji….
A przyjdzie niedługo. Walentynki spędzimy więc razem, parafrazując nieco Martynę Jakubowicz. Dziwnie, nie?
Sprzątałam dziś w szafach, zrobiłam parę półek wolnych, zaczełam likwidowac piwnicę.

14 lutego 2013
Komputer naprawili 

 15 lutego 2013
Pochwaliłam się za bardzo z tym kompem. Wczoraj nie chciał się w ogóle włączyć. Potem się wyłączał. Dziś nie działa żaden dźwięk z internetu. Ma zaraz przyjśc facet zobaczyć, co jest.
Martwię się M. Nie odzywa się w ogóle. Nie wiem, czy jest tak chory, czy wyjechał już. W takich chwilach mocno mnie ta jego wada wkurza. Ale głównie po prostu się martwę.
Wczoraj wieczór z A bardzo miły. Zmienił się tak bardzo. Na korzyść. Tyle że ja się boję już zaufac….
Smutno mi. Ze wszystkich wymienionych powodów. 

 16 lutego 2013
To jednak prawda, ze najgorsza nawet wiadomośc jest lepsza od niepewności. Już koło 20 wczoraj zaczełam odzyskiwac władze umysłowe, bo przedtem to juz faktycznie umierałam.
To mi pokazało bardzo jasno (nie żebym miała jakies wątpliwości wczesniej ;p) siłę moich uczuć.
No cóz, no jest xle – choroba razy dwa. Oglednie okreslona, ale między linijkami wyczytałam, że zwłaszcza ta druga choroba nie jest czymś nieistotnym.
Wyjazd odwołany.
Posyłam wsparcie, ale jak ja mało mogę….
Chciałoby się napisac „My heart goes to you” bo tak sie czuję – jakby mi serce wyszło i pobiegło w wiadomym kierunku. Pewnie to napiszę nastepnym razem.
Musze wziąc się w garść i wziąc się do konkretnej roboty. Praca czeka, dom trzeba ogarnąć. Wczoraj przecież nie zrobiłam nic – ryczałam, wyżerałam zawartośc lodówki i czytałam, zeby nie mysleć.

16 lutego 2013
Ogarnełam dom, popracowałam trochę, poczytałam co nie co.
Znalazłam w internecie kilka słodkicch/zabawnych „Get well” kartek. Wyslę.
Trzymam sie całkiem dobrze, choć martwię się nadal. Ale już tak na spokojnie. Nie szaleję… z niepewności, bo to o to chodziło. 

17 lutego 2013
P dzis znów miała problemy. Ta cukrzyca jest w ogóle nie do opanowania jakas. Juz myslałam, ze bede na kroplówke jechać, ale jakos sie udało.Mam zmniejszyc dawke do trzech.
Mama nadal w panice wodnej.
Humor w dolnej strefie stanów średnich albo gorzej.

18 lutego 2013
Dziś lepiej, pod każdym wzgledem.
W sumie się wyspałam. P około 5.30 zaczęła wprawdzie po nie łazić, mauczec i sie wdzięczyć, ale… Ona się tak słodko potrafi przymilać  Dzis wykorzystywał mój nos leżący na poduszce do drapania się po głowie
Zaniosłam mocz do badania – przed zastrzykiem – żadnego cukru. Lekarka kazała zmniejszyc jeszcze dawke do 2,5 ale za kilka dni. Nie wiem, czy wytrzymamy tyle z P, bo dzisiaj po 3 też nie było za ciekawie, choc nie az tak xle jak wczoraj.
Zrobiłam zakupy, odebrałam szkła, puściłam lotka. Takie tam.
Wyprasowałam, popracowałam trochę. Ugotowałam pyszna zupe marchwiową ze zdrowej marchewki. I dziś jak na razie udało mi sie przyhamowac szaleńswo jedzeniowe okresu kolacyjnego.
Teraz trochę sie rozgladam po necie, potem mam zamiar poczytać, może kąpiel i na pewno ER.
Bilet przyszedł  
Jakby jeszcze przyszły wieści od M, to już byłabym całkiem zadowolona z dzisiejszego dnia, może nawet szczęśliwa. Ale zdaję sobie sprawę, ze ma teraz pilniejsze sprawy na głowie, niz odisywanie na moje maile. 

19 lutego 2013
Śnieg, śnieg, śnieg!!!
Ja już nie chcę, naprawdę…. wiem, ze jest nadal luty, lekko po połowie, ale co z tego? nie może byc juz przedwiośnie?
Jestem w miare wyspana. Popracowałam, ale staram sie odpoczywać.
Hahaha, adwokat zadzwonił i odłozył spotkanie.  A co nowego?
P dzis po zastrzyku w ogóle żadnych rewelacji. none, nada, null. a juz jest trzy godziny. nie pojmuje tego. ale dobrze, niech tak będzie. własnie odsiedziała mi na kolanach a teraz poszła spać.
Zbliżam się bardzo powoli do końca „Song of Susannah”. Czuję, ze to będzie niezła jazda, najlepsza jazda mojego życia czytelniczego. I to chyba nawet już w tym tomie. a jak nie to w ostatnim na pewno. ccos czuję, ze będe wyzywać Kinga jeszcze lepszymi słowami niż sotb.  Ale powoli. powoli.
Wieści są niezłe i dotarły do mnie wczoraj. wprawdzie nie bezposrednio, ale najwazniejsze, zę sa dobre. musze trzymac na wodzy swój egoizm.
Nie chce mi sie pracować…. F……k jak mi sie nie chce.
za to napisałabym coś. ale nie moge sie zabrać…

20 lutego 2013
A dziś spędziłam dzień w SPA. Super było, najpierw zabiegi na ciało, a później na twarz. Czuje sie rozpieszczona.
Poczytałam trochę przy pysznej zielonej herbacie.
A rano zajełam sie kwiatami – cztery małe i dwa ogromne obrządzone. Reszta może jutro.
Zaraz sie biore za ogladanie ER.  

21 lutego 2013
Znów obrobiłam parę kwiatów. Zostały mi jeszcze trzy – jeden, który bedzie problemem, jeden, któremu cos jest i boje sie go dotykac i jeden, z którym nie wiem co zrobić.
Dziś do dentysty, o matko!!!!!

22 lutego 2013
No i proszę, wczoraj wizyta u dentysty – czysta przyjemność.  Moja pani dentystka jest aniołem.  Zrobiła mi górną prawa ósemkę – nawet raz mnie nie zabolało. Została mi jeszcze szóstka, pójde wkrótce. I usune kamień też. Za trzynastkę, o!!
dzis nastepne dwa kwiaty ogarnełam. został jeszcze tylko ten, co nie wiem, co z nim zrobić.
Komputer wreszcie naprawiony.
Juz mi się nic nie chce, zaraz oglądam ER i tyle.
Ładnie mi idzie kolejna część diety, choc dzis czuję, ze będzie cieżko na herbatce wytrzymac. może pozwole sobie na bulionik albo barszczyk. 

23 lutego 2013
troche pracy wykonanłam.
dużo poczytałam.
jak dobrze jest zjeśc normalny obiad.  oby mnie jak najdłużej trzymał.
jeszcze poczytam, a potem albo Allen, albo ER, albo jedno i drugie. 

 24 lutego 2013
Chyba mam ostry atak niechęci do pracy….
A własciwie to juz zaczyna przechodzić w stan chroniczny…
Choc nie jest jeszcze tak źle jak w przypadku wielu moich koleżanek i kolegów z pracy.
Ale jak sobie pomyśle, ile mam jeszcze do emerytury to mi słabo. To jest chyba ten problem – jest fajnie i pewnie będzie fajnie jeszcze pare lat. Załamuje mnie perspektywa, ze to jeszcze TYLE lat i będę staruszka nietrzymającą moczu, a będę musiała się o szóstej zrywac do pracy… 

25 lutego 2013
Załamka wczorajsza była totalna. Zakończyła się tym, ze nawet dieta się załamała. Wczoraj miałam skończyc na obiedzie, a potem zjadłam jeszcze kanapke ze sledziem, druga z ryba i ogórkiem, dwa talerze zupy pomidorowej z makaronej i jajko na twardo.
Plus rozwaliłam chyba do końca ten ząb. Nie daje się dotknąć. W łasciwie nie gryzę tylko mymlam i połykam. Jest z tego pewna zaleta – jem tak wolno, ze wstaję zmęczona i w związku z tym najedzona. Dziś próbuje oczywiście wrócic na właciwe tory.
Załamka na temat „jak długo” trwa nadal. Na dodatek jutro cholernie duzo pracy mama, a potem jeszcze ten adwokat. Ale chce miec to już z głowy.
Ogarne dom lepiej. 

25 lutego 2013
Ogarnełam dom.
Ząb milczy, tfu tfu tfu.
Przeglądnełam blogi, swoje i cudze.
Pouczę się hiszpańskiego, dawno nie zagladałam do niego.

25 lutego 2013
Nawet mi nieźle poszło.

Teraz poćwiczę, poczytam, wykapię się i zrobię sobie jakis gorący kubek.

 25 lutego 2013
Teraz prasowanie… 

 25 lutego 2013
No i już.
Włączylam jeszcze pranie.
Teraz ER.
Dzis czuję, ze dieta będzie utrzymana. 

 26 lutego 2013
yyyyy, nie chce mi się
napisze jutro ;p

27 lutego 2013
Wczorajszy dzień był masakryczny. W pracy jakąs szalona ilośc godzin, potem ledwo obiad zjadłam, poleciałam do adwokata. Ten jak zwykle albo wychodzi przed orkiestrę albo zaczyna grac jak wszyscy skończyli. Ale kwestie zostana rozwiązane, może juz w następny wtorek.
Potem byłam juz tak zmęczona, że tylko ER.
Dziś dzień w miare normalny. ogarnełam się, ugotowałam zupę z porów, pograłam na gitarze, zaraz poćwiczę, wykapię się, poczytam, zjem napoleonkę.
A potem ER. Troche obsesja  

28 lutego 2013

Totalnie nic mi sie nie chce. No może tylko jeść i czytać. …