niedziela, 13 maja 2018

Uszkodzenie mózgu

21.01.2014


Szaleniec jest na trawniku
Szaleniec jest na trawniku
Przypomina sobie dziecinne gry i wianki z koniczyny i śmiech
Nie mogę pozwolić by świry rozeszły się poza ścieżkę

Szaleniec jest w holu
Szaleńcy są w moim holu
Gazeta trzyma ich złożone na pół twarze na podłodze
A gazeciarz co dzień przynosi nowe

Jeśli tama runie o parę lat za wcześnie
Jeśli nie będzie miejsca na wzgórzu
Jeśli twoja głowa eksploduje ciemnymi wizjami przyszłości
Spotkamy się po ciemnej stronie księżyca

Szaleniec jest w mojej głowie
Szaleniec jest w mojej głowie
Podnosisz ostrze, robisz jakieś zmiany
Ustawiasz mnie dopóki nie będę normalny

Zamykasz drzwi
I wyrzucasz klucz
Ktoś jest w mojej głowie, ale to nie jestem ja

Jeśli wybuchnie chmura, zagrzmi w twych uszach
Krzyczysz i nikt cię nie słyszy
Jeśli zespół, w którym grasz nagle gra zupełnie inne melodie
Spotkamy się po ciemnej stronie księżyca


Tytuł oryginału : „Brain damage”
Autor : Pink Floyd”

sobota, 12 maja 2018

Zestrzel błękitne niebo

05.12.2013


W wyjącym wietrze nadchodzi tnący deszcz
Zobacz, jak wbija paznokcie w dusze
Na drzewie bólu
Od świetlika, czerwonego pomarańczowego ognia
Zobacz twarz strachu
Biegnąc przerażony w dolinie poniżej

Zestrzel błękitne niebo
Zestrzel błękitne niebo
Zestrzel błękit
Zestrzel błękit.

W wietrze szarańczy
Przychodzi grzechot i brzęczenie.
Jakub walczył z aniołem
I anioł został pokonany.

Posadziłeś nasienie demona,
Wyhodowałeś kwiat ognia.
Zobacz ich palących krzyże
Zobacz płomienie, coraz wyższe i wyższe.

Zestrzel błękitne niebo
Zestrzel błękitne niebo
Zestrzel błękit
Zestrzel błękit.

Teraz ten facet przychodzi do mnie
Jego twarz czerwieni się jak róża na cierniowym krzaku
Jak wszystkie kolory królewskiego pokera
A on odlicza dolarowe banknoty
(Uderzając nimi o stół )
Sto, dwieście.

I widzę te myśliwce
Nad chatami z błota, kiedy dzieci śpią
Poprzez zaułki spokojnych ulic miasta.
W górę schodami na pierwsze piętro
Obracamy klucz i wolno otwieramy drzwi,
Podczas gdy mężczyzna dmucha do saksofonu
I przez ściany słyszysz jęki miasta.
Na zewnątrz jest Ameryka
Na zewnątrz jest Ameryka
Ameryka.

Zobacz po drugiej stronie pola
Zobacz rozerwane niebo
Zobacz spadający deszcz przez otwartą ranę
Lament kobiet i dzieci,
Które biegną w ramiona Ameryki.


Tytuł oryginału : "Bullet the blue sky"
Autor : U2


Dwu

02.01.2014


Jeszcze dwu wartych zauważenia można znaleźć w Księdze Królewskiej 2: kolejnego proroka oraz króla.

Prorok Izajasz
„Przyszli więc słudzy króla Ezechiasza do Izajasza. Izajasz zaś rzekł do nich: Tak powiecie waszemu panu: Tak mówi Pan: Nie bój się słów, które usłyszałeś, a którymi pachołcy króla asyryjskiego Mi bluźnili! Oto Ja spowoduję w nim takie usposobienie, że na wiadomość, którą usłyszy, wróci do swego kraju, i sprawię, że w swoim kraju padnie od miecza.”
„Wówczas Izajasz, syn Amosa, posłał Ezechiaszowi oświadczenie: Tak mówi Pan, Bóg Izraela: Wysłuchałem tego, o co modliłeś się do Mnie w sprawie Sennacheryba, króla Asyrii. Oto wyrocznia, jaką wydał Pan co do niego. Drogą, tą samą, którą przybył, powróci, a do miasta tego nie wejdzie.”
„W owych dniach Ezechiasz zachorował śmiertelnie. Prorok Izajasz, syn Amosa, przyszedł do niego i rzekł mu: Tak mówi Pan: Rozporządź domem swoim, bo umrzesz - nie będziesz żył.”

Król Jozjasz.
„W osiemnastym roku panowania króla Jozjasza posłał on pisarza Szafana, syna Asaliasza, syna Meszullama, do świątyni Pańskiej z następującym poleceniem: Idź do arcykapłana Chilkiasza. Niech przygotuje wszystkie pieniądze, które wpłynęły do świątyni Pańskiej, jakie zebrali stróże progów od ludu. I niech je wręczy kierownikom robót, nadzorcom świątyni Pańskiej. Ci zaś niech z nich wydają na robotników pracujących w świątyni Pańskiej, celem naprawienia szkód świątyni: na cieśli, budowniczych i murarzy, oraz na zakup drewna i kamieni ciosowych, celem naprawienia świątyni. Tylko nie trzeba żądać od nich sprawozdania z pieniędzy im doręczonych, ponieważ pracują z niezachwianą wiernością. „
„Wówczas to arcykapłan Chilkiasz powiedział do pisarza Szafana:Znalazłem księgę Prawa w świątyni Pańskiej. I dał Chilkiasz księgę Szafanowi, który ją czytał. Następnie pisarz Szafan poszedł do króla i zdał mu sprawę z tego zdarzenia w słowach: Słudzy twoi wybrali pieniądze znajdujące się w świątyni i wręczyli je kierownikom robót, nadzorcom świątyni Pańskiej. I pisarz Szafan oznajmił królowi: Kapłan Chilkiasz dał mi księgę - i Szafan odczytał ją wobec króla. Kiedy król usłyszał słowa księgi Prawa, rozdarł szaty.”
„Wtedy król polecił przez posłów, by zebrała się koło niego cała starszyzna Judy i Jerozolimy. I wszedł król do świątyni Pańskiej, a wraz z nim wszyscy ludzie z Judy i wszyscy mieszkańcy Jerozolimy, kapłani i prorocy oraz cały lud, od najmniejszych aż do największych. Odczytał głośno całą treść księgi przymierza, znalezionej w świątyni Pańskiej. Następnie król stanął przy kolumnie i zawarł przymierze przed obliczem Pańskim, że pójdą za Panem, że będą przestrzegali Jego poleceń, przykazań i praw całym sercem i całą duszą, że w czyn zamienią słowa tego przymierza, spisane w tejże księdze. I cały lud przystąpił do przymierza.”

Ale dwu sprawiedliwych wiosny nie czyni…
„W piątym zaś miesiącu, siódmego dnia miesiąca - był to dziewiętnasty rok panowania króla babilońskiego, Nabuchodonozora - wkroczył do Jerozolimy Nebuzaradan, dowódca straży przybocznej, sługa króla babilońskiego. Spalił świątynię Pańską, pałac królewski i wszystkie domy Jerozolimy - wszystkie wielkie domy spalił ogniem. Całe zaś wojsko chaldejskie, które było z dowódcą straży przybocznej, zburzyło cały mur dokoła Jerozolimy. Resztę zaś ludu, która pozostała w mieście, zbiegów, którzy przeszli do króla babilońskiego, oraz resztę tłumu Nebuzaradan, dowódca straży przybocznej, przesiedlił na wygnanie.”
 

piątek, 11 maja 2018

***

21.03.2014


boję się uwierzyć
że ta cisza jest już na zawsze
że już mnie nie dosięgną
***
drzwi spokojnie otwieram
jeszcze rzucam niespokojne spojrzenia
uciekam przed własnym cieniem
jak się masz? – ktoś pyta

mniej strachu
więcej nieufności
morze pamięci - odpowiadam

Zamyśliłam się nad depresją…

01.03.2014

… bo chyba ją mam…
Nie sądzę, żeby to była odmiana kliniczna, ale czuję, że jest źle.
Podobno jak człowiek zdaje sobie sprawę z tego, że cos z nim nie tak, to jeszcze nie jest tak źle.
Ale to małe pocieszenie.
Załamuje mnie fakt, że mam pracować do 66 czy 67 roku życia. Nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić.
Jeśli dożyję emerytury, to nie wystarczy mi ona nawet na opłaty.
Jak człowiek choruje to lepiej od razu iść kupić trumnę – będzie taniej, szybciej i mniej nerwów się zmarnuje.
A na ZUS się płaci.
Pracuję pilnie, powiedziałabym nawet, że się udzielam i poświęcam w swojej robocie. Ledwo wiążę koniec z końcem, a wysiłki nie bardzo są doceniane.
Cokolwiek się robi w pracy – większość jest na nie. Marazm jest zaraźliwy.
Doskwiera mi samotność, a jednocześnie wiem, że nie ma dla mnie szans na związek. Terapia pokazała mi co jest nie tak, żeby to naprawić, trzeba byłoby się od nowa urodzić.
Od czasu do czasu to wszystko powyżej i parę innych rzeczy dopada mnie tak mocno, że całymi tygodniami siedzę w dołku, płaczę, nie śpię, nie kontaktuję się z nikim. Jest już bardzo niewiele rzeczy, które są w stanie wyciągnąć mnie z tego dołka, być może nawet jest już tylko jedna… I tego boję się najbardziej, bo nic nie jest wieczne, a poza tym nie można przecież całego swojego jestestwa opierać na jednej kwestii…