wtorek, 20 lutego 2018

Łąki Grantchester

06.08.2011


Odejdź, lodowaty powiewie nocy
To nie twoje terytorium
Na niebie słychać krzyk ptaka
Szepty mglistego poranka i ciche dźwięki krzątaniny
Przerywają martwą ciszę leżącą dookoła
Usłysz skowronka i wsłuchaj się
W głos przemykającego przy ziemi samca lisa
Zobacz pluskanie zimorodka wpadającego nurkiem do wody
A rzeka zieleni wsuwa się niezauważalnie pod drzewa
Śmieje się, kiedy przepływa przez niekończące się lato i kieruje się w stronę morza.

W leniwą wodę łąki kładę się
Dookoła mnie złote płatki słońca opadają na ziemię
Wygrzewam się w promieniach słońca popołudnia, które dawno minęło
Przenoszę dźwięki wczorajszego dnia do tego miejskiego pokoju
Usłysz…

W leniwą wodę łąki kładę się
Dookoła mnie złote płatki słońca pokrywają ziemię
Wygrzewam się w promieniach słońca popołudnia, które dawno minęło
Przenoszę dźwięki wczorajszego dnia do mojego miejskiego pokoju
Usłysz…

                                               Tytuł oryginału  : „Grantchester Meadows”
                                                               Autor  : Pink Floyd

Niedziela, krwawa niedziela

09.08.2011


Nie mogę uwierzyć w dzisiejsze wiadomości
Nie mogę zamknąć oczu i odpędzić ich od siebie
Jak długo,
Jak długo jeszcze musimy śpiewać tą pieśń?
Jak długo, jak długo
Bo tej nocy możemy być razem
Dziś w nocy
Potłuczone butelki pod dziecięcymi stopami,
Ciała porozrzucane w poprzek ślepej ulicy
Ale ja nie pobiegnę za sygnałem do walki
Bo to mnie przypiera
 To przypiera mnie do muru

Niedziela, krwawa niedziela
Niedziela, krwawa niedziela
Niedziela, krwawa niedziela

Ta bitwa dopiero się zaczęła,
wielu zginęło, ale powiedz mi kto wygrał?
Okopy biegną poprzez nasze serca
A matki, dzieci,  bracia, siostry
 Są rozdzieleni

Niedziela, krwawa niedziela
Niedziela, krwawa niedziela

Jak długo?
Jak długo musimy śpiewać tą pieśń?
Jak długo? Jak długo
Bo tej nocy możemy być razem
Tej nocy, tej nocy

Niedziela, krwawa niedziela
Niedziela, krwawa niedziela

Otrzyj łzy ze swoich oczu,
otrzyj swoje łzy
otrzyj swoje łzy
(Niedziela, krwawa niedziela)

Otrzyj swe nabiegłe krwią oczy.
Niedziela, krwawa niedziela
Niedziela, krwawa niedziela

To prawda, że jesteśmy odporni
Jeśli fakt jest dla nas fikcją a telewizja rzeczywistością
Dzisiaj płaczą miliony
Jemy, pijemy, wiedząc, że jutro zginą
(Niedziela, krwawa niedziela)
Prawdziwa bitwa właśnie się zaczęła
Żeby ogłosić zwycięstwo Jezus wygrał
W…

Niedzielę, krwawą niedzielę
Niedzielę, krwawą niedzielę

Tytuł oryginału : "Sunday, Bloody Sunday"
Autor : U2

Psalmy (cz1)

09.08.2011


Dziś w ramach odpoczynku od analizowanie ksiąg, które z rozdziału na rozdział coraz mniej wnosiły, garść cytatów z Księgi Psalmów, która może być po pierwsze przeżyciem literackim, bo niektóre psalmy są naprawdę bardzo ładne, a po drugie może być źródłem słów lub źródłem inspiracji, gdyby ktoś chciał się pomodlić, a nie uważa, że klepanie w koło tych samych regułek wzbogaca jego kontakt z Bogiem.
Szczęśliwy mąż, który nie idzie za radą występnych, nie wchodzi na drogę grzeszników i nie siada w kole szyderców, lecz ma upodobanie w Prawie Pana, nad Jego Prawem rozmyśla dniem i nocą. Jest on jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą, które wydaje owoc w swoim czasie, a liście jego nie więdną: co uczyni, pomyślnie wypada. Nie tak występni, nie tak: są oni jak plewa, którą wiatr rozmiata. Toteż występni nie ostoją się na sądzie ani grzesznicy - w zgromadzeniu sprawiedliwych, bo Pan uznaje drogę sprawiedliwych, a droga występnych zaginie.
Szczęśliwi wszyscy, co w Nim szukają ucieczki.
Panie, jakże wielu jest tych, którzy mnie trapią, jak wielu przeciw mnie powstaje! Wielu jest tych, co mówią o mnie: Nie ma dla niego zbawienia w Bogu. A jednak, Panie, Ty, jesteś dla mnie tarczą, Tyś chwałą moją i Ty mi głowę podnosisz. Wołam swym głosem do Pana, On odpowiada ze świętej swojej góry. Kładę się, zasypiam i znowu się budzę, bo Pan mnie podtrzymuje. Wcale się nie lękam tysięcy ludu, choć przeciw mnie dokoła się ustawiają. Powstań, o Panie! Ocal mnie, mój Boże! Od Pana pochodzi zbawienie. Błogosławieństwo Twoje nad narodem Twoim.
Wlałeś w moje serce więcej radości niż w czasie obfitego plonu pszenicy i młodego wina. Gdy się położę, zasypiam spokojnie, bo Ty sam jeden, Panie, pozwalasz mi mieszkać bezpiecznie.
Usłysz, Panie, moje słowa, zwróć na mój jęk uwagę; natęż słuch na głos mojej modlitwy, mój Królu i Boże! Albowiem Ciebie błagam, o Panie, słyszysz mój głos od rana, od rana przedstawiam Ci prośby i czekam. Bo Ty nie jesteś Bogiem, któremu miła nieprawość, złego nie przyjmiesz do siebie w gościnę. Nieprawi nie ostoją się przed Tobą. Nienawidzisz wszystkich złoczyńców, zsyłasz zgubę na wszystkich, co mówią kłamliwie. Mężem krwawym i podstępnym brzydzi się Pan. Ja zaś dzięki obfitej Twej łasce, wejdę do Twojego domu, upadnę przed świętym przybytkiem Twoim przejęty Twoją bojaźnią. O Panie, prowadź mnie w swej sprawiedliwości, na przekór mym wrogom: wyrównaj przede mną Twoją drogę! A wszyscy, którzy się do Ciebie uciekają, niech się cieszą, niech się weselą na zawsze! Osłaniaj ich, niech cieszą się Tobą, ci, którzy imię Twe miłują. Bo Ty, Panie, będziesz błogosławił sprawiedliwemu i otoczysz go łaską jak tarczą.
Nie karć mnie, Panie, w swym gniewie i nie karz w swej zapalczywości. Zmiłuj się nade mną, Panie, bom słaby; ulecz mnie, Panie, bo kości moje strwożone. Zwróć się, o Panie, ocal moją duszę, wybaw mnie przez Twoje miłosierdzie. Zmęczyłem się moim jękiem, płaczem obmywam co noc moje łoże, posłanie moje skrapiam łzami. Od smutku oko moje mgłą zachodzi, starzeję się z powodu wszystkich mych wrogów. Odstąpcie ode mnie wszyscy, którzy zło czynicie, bo Pan usłyszał głos mojego płaczu; Pan usłyszał moje błaganie, Pan przyjął moją modlitwę.
Pan jest Sędzią narodów: Panie, przyznaj mi słuszność, według mej sprawiedliwości i według niewinności, jaka jest we mnie. Niechaj ustanie nieprawość występnych, a sprawiedliwego umocnij, Boże sprawiedliwy, Ty, co przenikasz serca. Tarczą jest dla mnie Bóg, co zbawia prawych sercem. Ja zaś uwielbiam Pana za Jego sprawiedliwość, psalm śpiewam imieniu Pana Najwyższego.
Gdy patrzę na Twe niebo, dzieło Twych palców, księżyc i gwiazdy, któreś Ty utwierdził: czym jest człowiek, że o nim pamiętasz, i czym - syn człowieczy, że się nim zajmujesz? Uczyniłeś go niewiele mniejszym od istot niebieskich, chwałą i czcią go uwieńczyłeś. Obdarzyłeś go władzą nad dziełami rąk Twoich; złożyłeś wszystko pod jego stopy: owce i bydło wszelakie, a nadto i polne stada, ptactwo powietrzne oraz ryby morskie, wszystko, co szlaki mórz przemierza. O Panie, nasz Panie, jak przedziwne Twe imię po wszystkiej ziemi!
Chwalę Cię, Panie, całym sercem, opowiadam wszystkie cudowne Twe dzieła. Cieszyć się będę i radować Tobą, psalm będę śpiewać na cześć Twego imienia, o Najwyższy. Ufają Tobie znający Twe imię, bo nie opuszczasz, Panie, tych, co Cię szukają.

Wszystkie wiosny tej jesieni

18.08.2011


Jak dobrze
Drzwi do jesieni otwierać
Żurawim kluczem
Stanąć
W deszczu liści
Spadających na głowę
Mieszkać
Za ścianą zdarzeń

Wszystkie wiosny
Oddałabym
Za taką jesień

Zamyśliłam się nad śniegiem

07.01.2013


Tak, zamyśliłam się nad śniegiem.
Taki jest biały i śliczny.
Puszysty.
Zimny!
Żadne odkrycie, wiem. ;)
Lubię jak pada, zwłaszcza takie olbrzymie, wolno przemieszczające się płatki. Nie chcę wtedy kapturów i parasolek, chcę, żeby sobie tak na mnie padał, na twarz, na rzęsy, rozpuszczał się na ustach, zalegał na kołnierzu.
Widok za oknem po śnieżnej nocy to taka miła niespodzianka. Wszystko przykryte białą kołderką, ciche i spokojne.
Jesienią, późną jesienią,  czasem jest taki dzień, kiedy czuje się w powietrzu, że za chwilę zacznie padać śnieg. Jest jakoś tak cicho i majestatycznie, jakby wszystko było w dużym oddaleniu. Chwila tuż przed śniegiem – uwielbiam ją.
A potem nagle mam już dość. Nie można się przedrzeć do pracy, wszystko jest mokre, a zmęczenie w nogach zabija.
Śnieg powinien koniecznie być na Boże Narodzenie. A potem jeszcze z tydzień, dwa w styczniu, żeby z nart skorzystać. I wystarczy. ;)