czwartek, 22 lutego 2018

Wąska droga

11.08.2011


Idziesz ścieżką
Która prowadzi w Ciemność na Północy
Znużone twarze obcych okazują współczucie
Już widzieli taką nadzieję
I jeśli chcesz zostać trochę dłużej
Pozwolić bolącym kościom odpocząć przez moment
Zanim noc pokiwa na ciebie
I wiesz, że nie możesz tego odkładać
Słyszysz, jak wołają cię nocne ptaki
Ale nie możesz dotknąć niespokojnego nieba
Zamknij swe bolące oczy obejmując swe imię

Mgła gęstnieje, czołgają się jakieś stworzenia
Usłysz coraz głośniejszy w twoich uszach ryk
Wiesz, że ty sam popełniłeś głupstwo
Ale ta siła, co stoi za tobą, nie pokona wszystkich twoich lęków
Ale jeśli chcesz…

Cofnij się myślami o wiele lat wstecz
Do czasów, kiedy każdy poranek tętnił życiem
Może nadejdzie taki dzień
Kiedy noce będą takie jak tamten poranek
I jeśli chcesz…

                                               Tytuł oryginału : „The narrow way”
                                               Autor : Pink Floyd

Jest to ostatni tekst z płyty „Ummagumma” („Seks”).  Album składa się z dwu płyt, na pierwszej koncertowej miedzy innymi znane już „Astronomy domine”, „Set the controls for the heart of the sun” i „Saucerful of secrets” , a także „Careful with that axe, Eugine”  - utwór prawie instrumentalny , jeśli nie liczyć krzyku Rogera Watersa  i szeptu słów tytułu. Druga płyta zawiera oprócz dwu utworów już przeze mnie przetłumaczonych utwory instrumentalne: „Sysuphus”, „Several species of small furry animals gathered together in a cave and grooving with a pict” i „The Grand Vizier’s Garden Party”.

Sekundy

10.01.2012

Sekundę zabiera pożegnanie
Pożegnanie , och, och, och
Sekundę zabiera pożegnanie
Pożegnanie, och och och, pożegnaj się
Gdzie teraz idziesz

Błyskawica przecina błyskiem niebo
Ze wschodu na zachód, działaj lub umieraj
Jak złodziej w nocy
Widzisz świat w płomieniu świecy

Upadasz, wstajesz i … upadasz, wstajesz i …

W apartamencie na Time Square
Możesz zebrać je gdziekolwiek
Zatrzymać dla okupu, masa do zapłacenia
Rewolucja każdego dnia
ZSRR, NRD, Londyn, Nowy Jork, Pekin
To kukiełki, to kukiełki
Kto ciągnie za sznurki

Upadasz, wstajesz i … upadasz, wstajesz i …

Pożegnaj się, pożegnaj się
Pożegnaj się, pożegnaj się
Pożegnaj się

Sekundę zabiera pożegnanie
Pożegnanie , och, och, och
Naciśnij guzik, wyciągnij zatyczkę
Sekundę zabiera pożegnanie
Pożegnaj się, och och och

Upadasz, wstajesz i … upadasz, wstajesz i …

A oni budują bombę atomową
Czy wiedzą skąd się bierze taniec
Tak, oni budują bombę atomową
Chcą, żebyś zaśpiewał razem z nimi
Pożegnaj się, pożegnaj się
Pożegnaj się
Pożegnaj się



Tytuł oryginału : "Seconds"
Autor : U2

Podboje z małymi dodatkami

31.08.2011


Ciężko czyta się księgę Jozuego. W dużej mierze zawiera ona dokładny opis ziem, które dostały się poszczególnym plemionom izraelskim, jak przebiegały granice, jakie były w nich miasta i jak się te ziemie nazywały. „Rodom potomków Kehata, lewitom, czyli pozostałym potomkom Kehata, przyznano losem miasta z pokolenia Efraima. Dano im miasto ucieczki dla zabójców: Sychem z jego pastwiskami na górze Efraima oraz Gezer z jego pastwiskami, Kibsaim z jego pastwiskami, Bet-Choron z jego pastwiskami: cztery miasta.” Poza tym składają się na nią opisy podbojów kolejnych ziem, wraz z wyrzynaniem ludności, rujnowaniem, paleniem i innymi okropnościami wojny. „A potem Jozue wymierzył im cios śmiertelny i kazał powiesić ich na pięciu drzewach, na których wisieli aż do wieczora. A o zachodzie słońca na rozkaz Jozuego zdjęto ich z drzew i wrzucono do jaskini, w której się ukrywali. Wejście do jaskini zasypano wielkimi kamieniami, które leżą tam aż do dnia dzisiejszego.”
Samo to już mnie odstręcza od tej księgi - chyba jednak z własnych ówczesnych obyczajów wzięli Izraelici modę na mordowanie wszystkich dookoła. Sporo, tak uważam, nie pochodzi w tej księdze od Boga, tylko od ludzi, którzy zbyt dosłownie wzięli sobie do serca przykazanie, że maja się nie mieszać z ludem, którego ziemię biorą w posiadanie. Wskazuje na to kilka rzeczy. Po pierwsze niekonsekwencja w postępowaniu . Libna, Lakisz, Egdon – zostały zdobyte tylko mieczami Izraelitów. Pod Gibeonem  Bóg rzekomo zesłał kamienny deszcz. Jerycho było zaś zdobyte przy pomocy trąbienia, czyli jakby przy współudziale Boga. Gdyby Bóg chciał, żeby plemię Izraela było uważane za silne – wspierałby ich tylko słowami przed walką. Gdyby chciał, żeby podbijane narody zwracały większą uwagę na niego samego – zawsze dokonywałby jakiegoś cudu. A trudno sobie wyobrazić, żeby Bóg zastanawiał się co mu się bardziej opłaca przy którym narodzie, skoro i tak wszyscy szli na rzeź.
Wszyscy za wyjątkiem jednego narodu. Mieszkańcy Gibeonu przyszli zawrzeć przymierze z Izraelem. Powiedzieli im , że mieszkają bardzo daleko, więc nie stanowią dla Izraela żadnego zagrożenia. Okłamali ich, co wyszło na jaw, dopiero po tym jak Jozue już zawarł z nimi przymierze. „Za karę” skazał ich na bycie wiecznymi niewolnikami, ale celowo wzięłam „za karę” w cudzysłów, bo co to właściwie była za kara? Ich kłamstwo zapewniło im życie, podczas gdy inne narody ginęły. Niby dlaczego mam wierzyć, że kłamstwo spodobało się Bogu i nic nie powiedział Jozuemu na taką decyzję? To zupełnie inny przypadek niż nierządnica Rachab, która faktycznie uwierzyła w Boga i dlatego ocaliła życie swoje i rodziny.
Następny problem to kwestia ołtarza. A było to tak : „Gdy przybyli w okolicę nad Jordanem, położoną jeszcze w kraju Kanaan, potomkowie Rubena, potomkowie Gada i połowa pokolenia Manassesa zbudowali tam ołtarz nad brzegiem Jordanu, ołtarz wyglądający okazale. I usłyszeli Izraelici wiadomość: Oto potomkowie Rubena, potomkowie Gada i połowa pokolenia Manassesa zbudowali ołtarz naprzeciw ziemi Kanaan w okolicy Jordanu, na brzegu Izraelitów. Usłyszeli tę wiadomość Izraelici i cała społeczność Izraelitów zebrała się w Szilo, aby wyruszyć przeciw nim na wojnę.” Kiedy doszli na miejsce, wyjaśniono im, że ołtarz został postawiony, żeby po wsze czasy przypominać o Bogu kolejnym pokoleniom, jako „świadectwo” jak go nazwali. Bóg się na ten temat zupełnie nie wypowiedział! Jedyna opinia jaka została wydana pochodziła od ludzi: „Gdy kapłan Pinchas, książęta społeczności i naczelnicy plemion izraelskich, którzy mu towarzyszyli, usłyszeli słowa wypowiedziane przez potomków Rubena, potomków Gada i potomków Manassesa - wydały się one dobre w ich oczach.”. Bóg wypowiadał się do tej pory nawet w dużo bardziej błahych kwestiach, dlaczego pominął to milczeniem? Jego własny naród idzie walczyć między sobą, o on milczy?
Wygląda to tak, jakby w tym czasie, w tym momencie swoich dziejów, naród Izraelski zaczął tracić kontakt z Bogiem. Owszem, jest w tej księdze też opis cudów, którymi Bóg pomógł Izraelowi, np. przy przejściu przez Jordan. Pojawia się tez anioł, Jozue słyszy tez czasem polecenia wydawane przez Boga. Jednak najczęściej Jozue powtarza swemu ludowi słowa Mojżesza dotyczące przykazań bożych, napomina ich, żeby kochali tylko jednego Boga i nie służyli innymi, których napotkają na swej drodze. Przyzwyczajeni do bycia prowadzonymi za rękę Izraelici nie zauważyli chyba, że Bóg naprawdę zmęczył się już ich wybrykami . Jeszcze się nimi zajmuje, jeszcze czasem pokazuje im, że źle zrobili, ale ogarnia go coraz większa obojętność…

Życie to nie jest

09.02.2012


Życie to nie jest
umiejętność wrodzona
ani
odruch bezwarunkowy
Szkoła życia
to wielkie telewizyjne kłamstwo
Nie ma też
tabletki na życie
syropu od życia
ani odtrutki
Czasem to co w genach
lepiej byłoby usunąć operacyjnie
a to co nabyte
poddać chemioterapii
Niektórym udaje się przeżyć życie
ani razu nie żyjąc
Życie przepływa przeze mnie
czerwoną rzeką
zwalniając w zwężeniu tętnicy
Życie bije we mnie
z małym błędem co piąte stuknięcie
Jak w życiu
nic nie jest idealne
za to wszystko śmiertelne

(Wisławie Szymborskiej)


Zamyśliłam się nad komputerowym pokoleniem

14.01.2013


Nie jestem komputerowym ignorantem.
Zresztą, niepotrzebnie to mówię, gdybym była – nie pisałabym tego bloga. I dwóch innych. ;)
Napisałam to tylko dlatego, żeby nakreślić charakter głównej bohaterki. A więc powtórzę – nie jestem komputerowym ignorantem. Każdy jednak jest czasem blondynką, ewentualnie gapą, gumbą, ciamajdą itp. Moja blondynkowatość objawiła się, kiedy usuwając zbędne programy z komputera usunęłam przez przypadek to coś, co powoduje, że w komputerze jest dźwięk. No i dźwięk „przestał być”. ;) L
Próbowałam ratować sytuacje sama, ściągnęłam co trzeba z Internetu, zainstalowałam według instrukcji, którą jakaś dobra dusza udostępniła na forum. Problem polegał na tym, ze to i tak nie pomogło. L
Oddałam więc  laptopa w ręce osób bardziej w tym kierunku rozwiniętych i dwa razy ode mnie młodszych.
Było ich dwóch… Jak tych dwóch, co ukradli księżyc. ;) Szczerze mówiąc, to mogliby ukraść nawet mnie, sprzedać, odkupić z zyskiem, sprzedać ponownie i nawet bym się nie zorientowała, gdyby to robili przy użyciu komputera, nawet gdybym siedziała obok i patrzyła im na ręce.
Co zresztą prawie cały czas robiłam. Ja ledwo zdążyłam ODCZYTAĆ co się pojawia na ekranie (nie żebym rozumiała, ale odczytać ;) ), a oni już wiedzieli, czy się to przyda czy nie, otwierali następne, zamykali, cos ściągali, coś aktualizowali, coś pikało, coś migało, nie zdziwiłabym się, jakby zaczęło na przykład parować. ;)
Czułam się trochę jak Han Solo na Gwieździe Śmierci, kiedy patrzył na migający ekran pokazujący drogę do centrali promienia przyciągającego, a obok Obi Wan Kenobi wszystko zapamiętał. ;)
Poza tym mówili do siebie półsłówkami i dźwiękami, które absolutnie nic mi nie mówiły.
Inne pokolenie… Pokolenie komputerowe. Ja jestem przy nich noworodkiem fikającym nóżkami i mającym radochę jak trafi palcem od stopy do buzi. ;)