wtorek, 27 lutego 2018

Jak pieśń

24.10.2011


Jak pieśń , którą mam śpiewać
Śpiewam ją dla ciebie
Jak słowa które mam przynieść
Przynoszę je dla ciebie
I w skórach, galonach i łańcuchach
Stawiamy nasze żądanie
Rewolucja jeszcze raz
Nie, nie będę
Nie będę tego nosił na moim rękawie
Widzę na wylot przez ten wyraz twarzy
I wiesz, że w to nie wierzę
Zbyt młody by powiedzieć
Kim dokładnie się jest
Tej nocy
Jutro
Za późno
I kochamy nosić odznaki, mundury
I kochamy machać flagą
Ale ja nie pozwolę... żyć innym w piekle
Jak powstajemy przeciw sobie
I walczymy sami ze sobą
Zbyt zaszufladkowani, by spróbować coś zmienić
Zbyt prawi by być w błędzie, w tej buntowniczej pieśni

Pozwólmy bić dzwonom
Pozwólmy bić dzwonom
Czy nic już nie pozostało
Czy, czy nic
Czy nic już nie pozostało
Czy szczerość jest tym czego chcecie ?

Generacja bez imienia, rozdarta i rozerwana
Nic do stracenia, nic do zyskania
Nic a nic
I jeśli nie możesz pomóc sobie
Cóż, spójrz wokół siebie
Kiedy inni potrzebują twojego czasu
Ty mówisz, że czas iść... to twój czas
Agresywne słowa nie powstrzymają walki
Dwa złe uczynki nie dadzą dobrego
Nowe serce jest tym czego potrzebuję
O, Boże spraw by krwawiło
Czy nic nie pozostało…


                                   Tytuł oryginału : „Like a song”
                                    Autor : U2

Powiedzmy to jeszcze raz

04.01.2012


Księga Powtórzonego Prawa. Nazwa bardzo adekwatna, choć nie tylko prawo się w niej powtarza. W księdze przemawia Mojżesz, cała księga to jedna długa wypowiedź jego autorstwa. Nuda, można byłoby pomyśleć. Ale jak się przyjrzeć głębiej…
Duża część tej księgi zawiera wspominki Mojżesza. Przypomina on Izraelowi wszystkie wydarzenia związane z ich losami, pobytem w Egipcie, ucieczką, przymierzem z Bogiem, ziemia obiecaną. Czyni to cały czas w stylu ojca, przypominającemu swojemu dziecku jego przewinienia, żeby ich więcej nie popełniało. Pokazuje też „dziecku”, że mimo tych wszystkich złych postępków,  jest kochane i ojciec nadal się o nie troszczy. Oddam mu na chwilę głos: „Potem opuściliśmy Horeb i szliśmy przez całą tę pustynię wielką i straszną, którą widzieliście, w kierunku gór Amorytów, jak nam polecił Pan, nasz Bóg, i doszliśmy do Kadesz-Barnea. […] I wziąłem spośród was dwunastu mężów, po jednym z każdego pokolenia. Oni wyruszyli, poszli w góry i dotarli aż do doliny Eszkol, którą zbadali. Wzięli w ręce trochę owocu tej ziemi, przynieśli wam i takie złożyli sprawozdanie: Kraj, który nam daje Pan, nasz Bóg, jest dobry. Lecz nie chcieliście iść i wzgardziliście nakazem Pan, waszego Boga. Szemraliście w namiotach, mówiąc: Z nienawiści do nas wyprowadził nas Pan z ziemi egipskiej, by wydać nas w ręce Amorytów na zagładę. Gdzież pójdziemy?”. Przez cały czas przemawiania do narodu i przypominania mu jego losów, Mojżesz nawiązuje do tego, ze wszystko dobre czego doświadczyli pochodzi od Boga. Cała ta kronika dziejów ma jeden cel – przypomnieć Izraelitom, co zawdzięczają Bogu, jak wiele mu zawdzięczają, za jak wiele powinni go wychwalać i mu dziękować. Piękne.
Mojżesz jest też jednak ojcem dość surowym w stosunku do narodu Izraela. Nie dziwię mu się – tyle razy zawiedli, tyle razy mieli głupie pomysły, tyle razy zdenerwowali Boga, tyle razy pokazali, że trzeba im wciąż ukrócać smycz, na której muszą iść, dopóki nie zmądrzeją. Teraz jednak Mojżesz wie, że jego chwile w tej służbie dobiegają końca i będzie musiał puścić naród wolno. Ma nadzieję, że będą przestrzegać wszystkich przykazań, ale z doświadczenia wie, że jest to dla nich bardzo trudne. Postanawia więc pogrozić im też palcem. Posłuchajmy: „Nie zbaczaj od słów, które ja ci dzisiaj obwieszczam, ani na prawo, ani na lewo, po to, by iść za bogami obcymi i służyć im. Jeśli nie usłuchasz głosu Pana, Boga swego, i nie wykonasz pilnie wszystkich poleceń i praw, które ja dzisiaj tobie daję, spadną na ciebie wszystkie te przekleństwa i dotkną cię. […] Pan ześle na ciebie przekleństwo, zamieszanie i przeszkodę we wszystkim, do czego wyciągniesz rękę, co będziesz czynił. Zostaniesz zmiażdżony i zginiesz nagle wskutek przewrotnych swych czynów. […] Niebiosa, które masz nad głową, będą z brązu, a ziemia pod tobą – żelazna. Pan ześle na twą ziemię zamiast deszczu - pył i piasek; będzie na ciebie padał z nieba, aż cię wyniszczy. Pan sprawi, że poniesiesz klęskę od swych wrogów.  […] Zaręczysz się z kobietą, a kto inny ją posiądzie; zbudujesz dom, a nie będziesz w nim mieszkał; zasadzisz winnicę, a nie zbierzesz jej owoców. […] Zawsze będziesz gnębiony i uciskany. Dostaniesz obłędu na widok, jaki się przedstawi twym oczom.”
Najwięcej miejsca w przemowie Mojżesza zajmuje powtórzenie Izraelitom wszystkich praw, których mają przestrzegać. Chce, aby mocno wryły im się w pamięć, a przede wszystkim w serce. Znów rozwija je, próbuje podawać konkretne przykłady, uzasadniać. Nie ma jednak wątpliwości, że wszystko można zawrzeć w tych kilku podstawowych przykazaniach, od których zaczyna : „Nie będziesz miał bogów innych oprócz Mnie. Nie uczynisz sobie posągu ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko albo na ziemi nisko, lub w wodzie poniżej ziemi. Nie będziesz oddawał im pokłonu ani służył. […]Nie będziesz brał imienia Pana, Boga twego, do czczych rzeczy, bo nie dozwoli Pan, by pozostał bezkarny ten, kto bierze Jego imię do czczych rzeczy. Będziesz zważał na szabat, aby go święcić, jak ci nakazał Pan, Bóg twój. Sześć dni będziesz pracował i wykonywał wszelką twą pracę, lecz w siódmym dniu jest szabat Pana, Boga twego. […] Czcij swego ojca i swoją matkę, jak ci nakazał Pan, Bóg twój, abyś długo żył i aby ci się dobrze powodziło na ziemi, którą ci daje Pan, Bóg twój. Nie będziesz zabijał. Nie będziesz cudzołożył. Nie będziesz kradł. Jako świadek nie będziesz mówił przeciw bliźniemu twemu kłamstwa. Nie będziesz pożądał żony swojego bliźniego. Nie będziesz pragnął domu swojego bliźniego ani jego pola, ani jego niewolnika, ani jego niewolnicy, ani jego wołu, ani jego osła, ani żadnej rzeczy, która należy do twojego bliźniego.” Prawa te Mojżesz powtarza księdze wielokrotnie, żadnemu jednak nie poświęca tyle uwagi i żadne z nich jednak nie powtarza się tak często jak pierwsze : żadnym innym bogom służyć nie można. W tym jest cała esencja wiary : można mieć tylko jednego Boga, tylko jednemu Bogu służyć, nie iść za tymi, którzy nagle wydaja się lepsi, przystępniejsi, nowocześniejsi, popularniejsi, więcej obiecują, głośniej krzyczą, bardziej grożą, lepiej kuszą.
Tu się skończyła historia Mojżesza. Miał 120 lat, zobaczył na koniec jeszcze ziemię, do której przyprowadził Izraelitów, ale nie mógł do niej przez nich wejść, a potem umarł na szczycie Pisga na równinie Moabu. Nie da się w stu procentach powiedzieć, kiedy mówił tylko słowami Boga, a kiedy jego wiedza o ówczesnym świecie przemawiała przez niego i tworzyła nowe przykazania i polecenia dla Izraela w oparciu o te dziesięć najważniejszych, wielokrotnie powtarzanych; kiedy wychodziło mu dobrze, a kiedy chciał dobrze, a wychodziło jak zwykle. Ze wszystkich postaci, jakie do tej pory pojawiły się w Biblii, ten według mnie zasługuje na największe uznanie. Kto natomiast nie czytał Księgi Powtórzonego Prawa – musi to koniecznie nadrobić.

Cudem

12.04.2012


Siedzę
Z głową wtuloną w dźwięki muzyki
Czekam
Na zmiłowania Twego linijki listu
Wierzę
W zdumionych oczu nagłą radość
Kiedy
Niemożliwe cudem się stanie

Zamyśliłam się nad swoim miejscem

14.09.2012

Zamyśliłam się nad swoim miejscem, a konkretnie nad swoim domem. Przez (a może dzięki) koleżankę, która ma dom, ale nie czuje się w nim na swoim miejscu. To mnie skłoniło do rozważań, jak to jest z tym swoim miejscem.
Przypomniał mi się mój pokój w domu rodzinnym. Ukryty w samym końcu mieszkania, jeśli o tak małym mieszkanku można w ogóle powiedzieć, że ma jakikolwiek koniec i że gdziekolwiek można się w nim ukryć. Miałam tam łóżko, regał, stół, później zamieniony na biurko. I teraz jak tak myślę, to ten kąt z biurkiem był mój własny, tam się tak właśnie czułam – u siebie. Na boku szafy przykleiłam różne ważne dla mnie rzeczy, w biurku trzymałam wszystko to, co potrzebne do życia. Tam też słuchałam po nocy muzyki przez słuchawki. Szkoda, że i radio się na nim nie mieściło, siedziałam przed nim na dywanie.
Potem przeprowadzałam się wielokrotnie, było lepiej lub gorzej. Mieszkanie, w którym zamieszkaliśmy z moim facetem nigdy nie było moje, zawsze się w nim czułam obco, w każdym miejscu. Kiedy potem się wyprowadzałam i szukałam dla siebie jakiegoś lokum trafiłam do maleńkiego mieszkanka na czwartym piętrze. Nic specjalnego, ale tam od razu poczułam się u siebie – poczułam, że tu mogę być szczęśliwa. I byłam. Całe cztery lata. Wyprowadzając się z niego płakałam. Płakałam już na kilka tygodni wcześniej. I nic nie zmieniał fakt, że miałam zamieszkać z mężem.
W nowym domu postanowiłam się zaaklimatyzować. Robiłam wszystko co mi przyszło do głowy. Niewiele pomogło, powiem szczerze. Dobrze czułam się tam tylko w jednym miejscu – w swoim gabinecie.
Teraz mieszkam sama w swoim mieszkaniu. Całkiem dużym, ale nie za dużym. Czułam dobre wibracje kiedy je oglądałam przed kupnem, choć nie było zachwytu tego maleństwa sprzed lat. Można powiedzieć, że nie była to miłość od pierwszego wejrzenia. Ale rozwinęła się i teraz uwielbiam każdy kąt, cieszę się, gdy wracam tu i najlepiej się czuję kiedy jestem tu właśnie.

To chyba niewytłumaczalne, co wpływa na to poczucie bycia u siebie. Ale może powinniśmy się zdać na instynkt? On jest chyba najlepszym doradcą w każdej sytuacji. 

poniedziałek, 26 lutego 2018

Grudzień 2012


1 grudnia 2012
och och och
nie burza, marzenia i cebula.
jestem w niebie  :):):)
poza tym pracuję, pracuję, pracuję. byłam też na cmentarzu, zrobic wreszcie Wszystkich Świętych. fajnie było.
na obiad rosołek.
zaraz zajrzy A. opowiedzieć o egzaminie.
jestem mało przytomna ze szczęścia  :):):):)


2 grudnia 2012
Praca, praca, praca….
Nadrabiam zaległości.
Wizyta mamy jako przerywnik.
Troche mnie głowa zaczyna boleć, nie wiem, czy nie zrobie juz końca. ale chciałabym choc jeszcze jedna rzecz zrobić. W każdym razie działam planowo, robiąc przerwy.

I unosze sie 30cm ponad … podłogą.   

3 grudnia 2012
Życie składa się z małych pieknych chwil
Fajnie, jak codziennie jest taka choc jedna
Lucky me
Happy me

A poza tym wydawało mi się,z ę przez weekend nadrobiłam zaległosci. Taaaaa….. no to przyniosłam nowa stertę roboty do chałupy. Niedobrze mi :/  

4 grudnia 2012
Pracuję ostro nadrabiając zaległości.
Dziś zrobiłam zakupy chemiczne, juz takie „na Nowy Rok”.

Jutro pobudka o szóstej rano! przecież ja tego nie przezyję…  

5 grudnia 2012
Praca i nadrabianie zaczyna mi dawac w kość. wczoraj zrobiło mi sie słabo, dziś serce mnie bolało.

musze sie dzis wczesniej połozyć, wyspać. I byle do soboty…

6 grudnia 2012
Płyty pod łózkiem, Gwiazdor i Kubus Puchatek   

byle do soboty, odpoczac, odpocząc, odpocząc, byle do swiąt….

7 grudnia 2012
W pracy mi bardzo szybko minęło.
Potem pojechałam na zakupy po zdrową żywność.
Zjadłam.
i jestem tak zmęczona, ze szok.
Dobrze, ze nic nie muszę.

Zaraz Lista  

8 grudnia 2012
jeszcze trochę mam szaleństwa w oczach, ale staram sie hamować – jestem obrobiona, wszystko planowo, nie ma co gnać jak dureń.

odnowiłam swoją liste przebojów. może jeszcze poczytam, na pewno pooglądam i spać, odpoczywać.  

8 grudnia 2012

Prawie zapomniałam, ze dziś przez pół nocy śnił mi się M.  na jakiejś imprezie, gdzie byliśmy razem  lubię jak mi sie śni, że jestem tak blisko niego i moge go dotknąć, np pogłaskac po policzku, tak jak to było dziś.  

9 grudnia 2012
Odpoczynkowo.
Popracowałam z godzinkę.
Teraz będę czytać, czytać, czytać….
I chyba napisze do M.

K dzwoniła. Phi.

11 grudnia 2012
Powiedziałabym, że dni dośc zajęte. powoli ogarniam podsumowania roku, najprzerózniejsze.
wczoraj zakupiłam rzeczy na wymiane uszkodzonych w domu. dziś prezent gwizadkowy dla mamy.
jakoś brakuje mi czasu…

12 grudnia 2012
Myslę, że wkrótce padnę na twarz….
Ale coraz więcej rzeczy w pracy ogarniętych.
Dziś weterynarz. P sie zestresowała potwornie, coraz gorzej to znosi. Ale wyniki – perfekcyjne
Chyba zaraz pójde spać…

13 grudnia 2012
Fatalnie dzis spałam.
Zmęczenie, zmęczenie. Dobrze, ze dzis po południu już nie pracuję, ufff.
Jutro 14.12.  

14 grudnia 2012
A ja mam dziś urodziny     

15 grudnia 2012
Oczywiście dopadła mnie melancholia.
Można się było tego spodziewac, wcześniej czy później. Zwłaszcza, jak sie mimo wszystko czekało na … coś.
W nocy nie mogłam spać. O drugiej pobudka i koniec zabawy. Najpierw próbowałam usnąc. potem przyniosłam sobie papier i długopis, zapaliłam nocna lampke i napisałam list. potem znów próbowałam zasnąc. w końcu wstałam i weszłam na godzine do wanny.
Kupiłam choinkę. to mi troche poprawiło nastrój. jest maleńka i sliczna i na razie nie ubrana, bo się rozmraża.
Zaraz przyjdzie K. Chyba zapakuje jej prezent gwiazdkowy. Cholera wie, czy sie zobaczymy przed Wigilią. To samo zreszta jest z A. może w Wigilię.
Smętnie mi nieco nadal…

16 grudnia 2012
Dialog miesiąca:
- Ty nie masz jakos teraz urodzin?
- Wczoraj.
- Acha. No patrz jak mi sie co roku udaje w okolicy trafić i się zorientować, że to jakos teraz.
Dziękuję za uwagę. 

17 grudnia 2012
Pobudka o szóstej rano to tragedia… dobrze, ze jutro sie wyspię.
Kupiłam juz prawie wszystkie prezenty, dziś kosmetyki.
Kasa się skończyła :/
Lampa naprawiona.
Chyba sobie zabieg na ciało zrobię, bo nic innego mi sie nie chce.
O 20.00 wręczenie Mateuszy. Mam nadzieję, ze będzie ciekawie.
Ja już chcę święta….

18 grudnia 2012
Mateusze udane.
W pracy powoli zaczynam dostrzegać koniec.
Sprzątanie w toku, można powiedzieć, ze 3/4 zrobione.
Teraz już odpocząć, bo jutro znów pobudka o 6… ten tydzień pod tym względem jest zabójczy…

19 grudnia 2012
Ze sprzątania zostało mi juz tylko odkurzyć i umyć podłogi
Nabyłam galarete z karpia. Mama oczywiście zrobi na Nowy Rok, ale chciałabym miec też porcję na święta.
w pracy miły przedświąteczny dzień. Nagrody na przykład
I wpatrzone we mnie oczy G przy dźwiękach tych róznych piosenkek świątecznych typu „All I want for Christmas is you”. Speszyłam sie jak mała dziewczynka. I nie mogłam sie powstrzymac od zerkania czy nadal patrzy. I patrzył. Więc znów sie peszyłam i spuszczałam wzrok. Zresztą co miałam zrobić?  zakazane owoce są fajne, dopóki sie ich nie nadgryzie. ;p Ale było to miłe.
Podeszłam pierwsza z życzeniami do R. Usciskałam go. W końcu wybaczyłam mu jakies półtora tygodnia temu, nie?  Co nie znaczy, ze ma jakies szanse. ;p

20 grudnia 2012
Nie zrobiłam jeszcze trzech dokumentów w pracy. jutro.  dzis wyskoczyłam stamtąd jak oparzona, nie mogąc sie doczekac Tonacji. Ładnie gra
Mam posprzątane. :))) Skończyłam dziś przed pójściem do pracy. jeszcze prania sie robią i potem trzeba to wyprasować. ale ogólnie jest juz dobrze.
Brak śniegu     

21 grudnia 2012
Koniec pracy
Znaczy zabrałam do domu, ale na razie nie musze się tym przejmowac
Tęsknię…. oj, jak tęsknię.
Dzis miałam sporo miłych chwil.
K znów cos nie pasuje. Zobaczymy. Na jutro jestem umówiona z A.
A poza tym przecież i tak liczy sie tylko jedno.   

 21 grudnia 2012
J5    

22 grudnia 2012
Choinka ubrana 

22 grudnia 2012
Dekoracje gotowe  

22 grudnia 2012
Prezenty zapakowane.  

23 grudnia 2012
Ale miły, leniwy, a jednak wypełniony dzień
Wczorajszy wieczór – bardzo miły
Tylko sniegu nadal brak ;p

24 grudnia 2012
Snieg zaczał padac wczoraj wieczorem i padał do połowy nocy prawie.
Niestety dzis sie topi. „Nie moge wszystkiego”
A guzik
I to. I tamto. I jeszcze to.
FGTH  
Jestem w 33 niebie.    

25 grudnia 2012
Bardzo miła Wigilia wczoraj była.  I nie przejadłam się, choć zjadłam bardzo duzo.  Prezenty fajne  Choć nic nie przebije FGTH      oraz ksiązki o Camino  
Dzis odwiedziłam mamę i uruchomiłam jej internet. był mały problem na początku, ale ogólnie posżło dobrze. Byłysmy tez na cmentarzu. Momentami snieg jeszcze lezy
teraz juz chyba biorę sie za ogladanie róznych świątecznych rzeczy i jedzenie ;p

27 grudnia 2012
wczoraj w ogóle nie mogłam się zalogowac na bloga. znów jakies problemy :/
dzuen wczoraj miły i leniwy. Była K.
dziś wybrałam się do sauny. miód malina. choć troche jak zwykle mnie głowa boli teraz.
zaraz przyjdzie K z męzem.
a wczoraj były cukiery a dziś była ulubiona piosenka    

28 grudnia 2012
Mama twardo uczy się obsługiwac internet.  posłuchałam LP3. Koszmarne problemy z wrzuceniem posta na RM. :/ jestem wykończona nerwowo.  

29 grudnia 2012
2 maile a tyle radości  

29 grudnia 2012
berecik z antenką i goscie  

29 grudnia 2012
Byłam jednak z P u lekarza. I całe szczęście. Cukier wywalony w kosmos. no może troche przesadzam. ale dostała insulinę, jutro będę mieć naukę robienia zastrzyków.
Rozkleiłam sie cąłkiem. nie doszłam jeszcze do siebie po K, a tu masz ci los.
Zadzoniłam do A i wypłakałam mu sie w słuchawkę. troche pomogło. Cóż, trzeba sie trzymac, robić co lekarz każe i tyle. i nie denerwowac sie, bo ona to tez czuje. 

30 grudnia 2012
Nauki zastrzyków nie było, bo najpierw musimy ustalić dawkę, jako że po wczorajszym żadnej poprawy nie było, wręcz cukier jeszcze wyższy.
ale teraz juz spi sobie spokojnie od dłuzszego czasu i od 11 sikała tylko dwa razy i nie lata cały czas pic, może dzisiejsza dawka jest bardziej odpowiednia.
Jak ja bym chciała noc spokojnie przespać… ale jak sie nie da, to sie nie da, trudno. Najważniejsze, zeby jej było lepiej.

30 grudnia 2012

Mama zaczeła uzywać gg. Drżyjcie narody!!  

30 grudnia 2012
Jak słychać lepiej, dziękuję    
Jestem w niebie, jestem w niebie… :):):):)

 31 grudnia 2012
Dosia i Kasia     

 31 grudnia 2012
z rękawa.   
i FGTH   
jestem w niebie