środa, 28 marca 2018

Drut

24.10.2012


Jestem niewinny a zarazem winny
Zbrodni możliwej teraz do uchwycenia
Taki ładny dzień, odrzuć swe życie
Taki ładny dzień, pozwól mu odejść

Ten chłód w jego oczach, Nie mogę uwierzyć w ten chłód
Serce wolno bije
Serce wolno bije

Wołaj mnie, takie chłodne serce, taki
Taki chłodny człowiek, patrzy jak rozdzierasz swoją duszę
Złóż mnie, dusza do wydania
Złóż mnie w najdłuższy sen
Najdłuższy sen

Ja wchodzę, a Ty wychodzisz, przybywasz
Tutaj, znów tu jesteśmy, teraz postaw na co chcesz
Czy to już czas, czas by wygrać lub stracić?
Czy to już czas, czas wyboru?
Nie mogę uwierzyć w ten chłód w jego oczach
Więc gdzieś głęboko nie ma we mnie ognia
Chłód w jego sercu i duszy

Ja wchodzę, ty wychodzisz
Znów tu jesteśmy, róbcie zakłady
Czy to już czas, czas by wygrać lub przegrać
Czy to już czas, czas wybierać

Zimne oczy, nie mogę w to uwierzyć
Tam głęboko wewnątrz, zimny ogień
Zimne, serce wolno bije
Ciągle jesteś tylko o pocałunek stąd
Czy nie zrobisz tego teraz
Właśnie tak, nie daj mi się zatrzymać
Na białym szlaku, nadchodzisz właściwym szlakiem
Wycinanka z kartonu, tnij gardło, uwolnij
Jestem po twojej stronie, bądź po obu stronach

W porządku Jack, zejdź ze mnie
Nie jestem głupkiem, daję Ci nadzieję
Oto  lina, oto lina
Bujaj się stąd


Tytuł oryginału : „Wire”
Autor : U2

Wojna, wstyd i penis

12.11.2012


„Wojna między domem Saula a domem Dawida przedłużała się.” To fragment z Księgi Drugiej Samuela. Oj, przedłużała się! Walczyli w polu, wysyłali przeciwko sobie przedstawicieli wojska, ucinali sobie głowy we śnie, knuli podstępy, zastawiali zasadzki.
Wreszcie Dawid został namaszczony na króla i wybudował sobie wspaniały pałac w mieście zwanym Miastem Dawidowym. No i co? Dalej wojna: Jebusyci, Filistyni… Chyba człowiek nie potrafi żyć bez wojny…
Ale w końcu Dawid postanowił się zająć czymś ważniejszym – sprowadzeniem Arki Przymierza. „Umieszczono Arkę Bożą na nowym wozie i wywieziono ją z domu Abinadaba, położonego na wzgórzu. Uzza i Achio, synowie Abinadaba, prowadzili wóz, z Arką Bożą. Achio wyprzedzał Arkę. Tak Dawid, jak i cały dom Izraela tańczyli przed Panem z całej siły przy dźwiękach pieśni i gry na cytrach, harfach, bębnach, grzechotkach i cymbałach. Gdy przybyli na klepisko Nakona, Uzza wyciągnął rękę w stronę Arki Bożej i podtrzymał ją, gdyż woły szarpnęły. I zapłonął gniew Pana przeciwko Uzzie i poraził go tam Bóg za ten postępek, tak że umarł przy Arce Bożej. A Dawid strapił się, dlatego że Pan dotknął takim ciosem Uzzę, i nazwał to miejsce Peres-Uzza. Tak jest po dzień dzisiejszy.” Całkiem niezrozumiałe. Przecież nie chciał niczego złego zrobić! Lepiej, żeby spadła na ziemię niż że on ją podtrzymał? Nie rozumiem…
„I Dawid uląkł się Pana w owym dniu, mówiąc: Jakże przyjdzie do mnie Arka Pańska? Nie chciał więc Dawid kierować Arki Pańskiej do siebie, do Miasta Dawidowego. Sprowadził więc ją do domu Obed-Edoma z Gat. I Arka Pańska pozostawała w domu Obed-Edoma z Gat przez trzy miesiące. A Pan pobłogosławił Obed-Edomowi i całej jego rodzinie. Doniesiono królowi Dawidowi: Pan obdarzył błogosławieństwem rodzinę Obed-Edoma i całe jego mienie z powodu Arki Bożej. Poszedł więc Dawid i sprowadził z wielką radością Arkę Bożą z domu Obed-Edoma do Miasta Dawidowego.” Też nieźle. Jak się kosztem innych przekonał, że nic mu nie grozi, to wtedy dopiero zdecydował się na działanie…
„Ilekroć niosący Arkę Pańską postąpili sześć kroków, składał w ofierze wołu i tuczne cielę. Dawid wtedy tańczył z całym zapałem w obecności Pana, a ubrany był w lniany efod. Dawid wraz z całym domem izraelskim prowadził Arkę Pańską, wśród radosnych okrzyków i grania na rogach. Kiedy Arka Pańska przybyła do Miasta Dawidowego, Mikal, córka Saula, wyglądała przez okno i ujrzała króla Dawida, jak podskakiwał i tańczył przed Panem: wtedy wzgardziła nim w sercu. Przyniesioną więc Arkę Pańską ustawiono na przeznaczonym na to miejscu w środku Namiotu, który rozpiął dla niej Dawid, po czym Dawid złożył przed Panem całopalenia i ofiary biesiadne. Kiedy Dawid skończył składanie całopaleń i ofiar biesiadnych, pobłogosławił lud w imieniu Pana Zastępów. Dokonał potem podziału między cały naród, między cały tłum Izraela, między mężczyzn i kobiety: dla każdego po jednym bochenku chleba, po kawałku mięsa i placku z rodzynkami. Potem wszyscy ludzie udali się do swych domów. Wrócił Dawid, aby wnieść błogosławieństwo do swego domu. Wyszła ku niemu Mikal, córka Saula, i powiedziała: O, jak to wsławił się dzisiaj król izraelski, który się obnażył na oczach niewolnic sług swoich, tak jak się pokazać może ktoś niepoważny. Dawid odpowiedział Mikal: Przed Panem, który wybrał mnie zamiast ojca twego i całej twej rodziny i ustanowił mnie wodzem ludu Pańskiego, Izraela, przed Panem będę tańczył. I upokorzyłbym się jeszcze bardziej. Choćbym miał się poniżyć w twoich oczach, to u niewolnic, o których mówisz, sławę bym jeszcze zyskał. Mikal, córka Saula, była bezdzietna aż do czasu swej śmierci.” Cóż, nie doceniła, nie zrozumiała. Kara dość surowa, ale to chyba głównie za ta pogardę, którą okazała.
Autentyczna radość Dawida z powodu powrotu Arki musiała się bardzo podobać Bogu, bo przemówił do niego poprzez proroka Natana: „Zabrałem cię z pastwiska spośród owiec, abyś był władcą nad ludem moim, nad Izraelem. I byłem z tobą wszędzie, dokąd się udałeś, wytraciłem przed tobą wszystkich twoich nieprzyjaciół. Dam ci sławę największych ludzi na ziemi. Wyznaczę miejsce mojemu ludowi, Izraelowi, i osadzę go tam, i będzie mieszkał na swoim miejscu, a nie poruszy się więcej, a ludzie nikczemni nie będą go już uciskać jak dawniej. Od czasu kiedy ustanowiłem sędziów nad ludem moim izraelskim, obdarzyłem cię pokojem ze wszystkimi wrogami. Tobie też Pan zapowiedział, że ci zbuduje dom. Kiedy wypełnią się twoje dni i spoczniesz obok swych przodków, wtedy wzbudzę po tobie potomka twojego, który wyjdzie z twoich wnętrzności, i utwierdzę jego królestwo. On zbuduje dom imieniu memu, a Ja utwierdzę tron jego królestwa na wieki. Ja będę mu ojcem, a on będzie Mi synem, a jeżeli zawini, będę go karcił rózgą ludzi i ciosami synów ludzkich. Lecz nie cofnę od niego mojej życzliwości, jak ją cofnąłem od Saula, twego poprzednika, którego opuściłem.  Przede Mną dom twój i twoje królestwo będzie trwać na wieki. Twój tron będzie utwierdzony na wieki.” Dawid długo i ładnie dziękował za wszystko Bogu, kończąc słowami: „Stąd to sługa Twój ośmiela się zwrócić do Ciebie z tą modlitwą. Teraz Ty, o Panie mój, Boże, Tyś Bogiem, Twoje słowa są prawdą. Skoro obiecałeś swojemu słudze to szczęście, racz teraz pobłogosławić dom swojego sługi, aby trwał przed Tobą na wieki, boś Ty, mój Panie, Boże, to powiedział, a dzięki Twojemu błogosławieństwu dom Twojego sługi będzie błogosławiony na wieki.”
Moabici, Soba, Aramejczycy, Ammonici… Chyba człowiek nie potrafi żyć bez wojny…
A potem Dawid zobaczył kąpiącą się Batszebę i – klęska. Jak widać od początku istnienia świata jest tak samo – facet myśli albo mózgiem, albo penisem. Dawid pomyślał tym drugim, wystawił męża Batszeby na pewna śmierć, a kiedy ten zginął, pojął Batszebę za żonę i zabrał do swego pałacu. Ktoś jednak o tym wszystkim wiedział, nie podobało mu się to i wyraźnie to Dawidowi pokazał. „Natan odrzekł Dawidowi: Pan odpuszcza ci też twój grzech - nie umrzesz,  lecz dlatego, że przez ten czyn odważyłeś się wzgardzić Panem, syn, który ci się urodzi, na pewno umrze.” I tak się stało. Później jednak Bóg ulitował się nad Dawidem i dał mu syna Salomona.
To wydarzenie wcale nie podziałało jednak na innych odstraszająco. Na początek przedstawimy bohaterów: „Absalom, syn Dawida, miał piękną siostrę, której było na imię Tamar. W niej zakochał się Amnon, również syn Dawida.”. Jeśli rozumiem dobrze, to wszyscy oni już byli przynajmniej rodzeństwem przyrodnim… Amnon posłużył się podstępem, ściągnał do siebie Tamar, zgwałcił ją, a potem wyrzucił. „Król Dawid posłyszawszy o tym wydarzeniu wpadł w wielki gniew. Nie chciał on jednak uczynić Amnonowi, swemu synowi, nic złego, gdyż go miłował. Był to przecież jego pierworodny.” Absalom nie miał takich wątpliwości – zabił Amnona. „I podniósłszy głos, płakali. Również król i cały jego orszak głośno płakali. Absalom zaś uciekł udając się do Talmaja, syna Ammichuda, króla Geszur, i przebywał tam przez trzy lata, a król opłakiwał swego syna przez cały ten czas. Z czasem przestał król Dawid nastawać na Absaloma. Pocieszył się już bowiem po śmierci Amnona.”
Niezła rodzinka…. Zmęczyli mnie porządnie. Cd o Absalomie potem…

Anioł ciszy 2013

30.03.2013


nie czekam już dłużej
na anioły
które gdzieś tam wysoko nad światem
przyszły
na spotkanie
jak pieśniarz szukający pieśni
przyszły, a wraz z nimi
cisza
noc
i marzenia
marzenia jak łodzie na Sekwanie

usłysz mnie
wybacz mi
uwierz mi

tonę w rzece łez
siedem godzin, siedem dni, siedem lat
życie płynie dalej
a ja opłakuję
Pana, co wycierpiał to wszystko z winy mej
lud, co przyrządził krzyż na jego ramiona

tak miłość wygrywa
tak miłość leczy
tak miłość przemawia

uwikłana
zagubiona
szukam ścieżki przed sobą
robię to, co uważam za słuszne
jakby świat był czarno-biały
wierzę, że
zawsze będzie prawda

zaświeć, szalony
wkrótce
świeć, szalony
dziś wieczorem

nieśmiertelne wspomnienie
czasem błogosławieństwo, czasem przekleństwo
grzechy przeszłości
jak klejnoty gdzieś w głębi serca
choć modlimy się o wolność
rozkosz i ból

stwórz mnie rzeką
naucz mnie być rzeką
rzeką marzeń

nie mów nic więcej
błysk światła w każdym słowie
nie dąb
nie wierzba
nie dlaczego
nie jak
nie kobieta
nie król
nie marzenie
nie na zawsze
początek
koniec
anioł


Zamyśliłam się nad urodą i inteligencją


02.03.2013

Po zamyśleniu się doszłam do wniosku, że mi się podobają tacy faceci, w których wyglądzie znać chociaż trochę inteligencji.
Po drugim zamyśleniu wyciągnęłam kolejny wniosek : to niekoniecznie jest tak, że uroda nie idzie w parze z inteligencją.
Ale odwrotnie już nie działa. ;)
Jak to ktoś kiedyś powiedział: Uroda może być ekscytująca, jak się z nią kładę wieczorem do łóżka. Ale rano przy śniadaniu potrzeba mi już czegoś więcej, możliwości zamienienia kilku słów na poziomie wyższym od bekania i rozbrajającego uśmiechu.
Brak inteligencji powoduje u mnie natychmiast spadek zainteresowania.
Może dlatego, że tak wysoko cenię inteligencję, nie potrafię określić swojego męskiego ideału urody? Zamiast próbować wymieniać, że ma być szczupły, mieć ładne dłonie itp. okólniki, może powinnam po prostu powiedzieć – inteligentny. J

wtorek, 27 marca 2018

Wrzesień 2013


1 września 2013
Trochę odpoczynku, troche pisania, troche pracy, troche szykowania się do pracy. bedzie cięzki tydzień, więc trzeba jeszcze odpocząc dziś. 


2 września 2013
nie no, w takim tempie jak dzis to się żyć nie da….
jedyna nadzieja w tym, ze nie będzie az takiej roboty za pare dni.
łeb mi zaraz rozerwie.

dobrze chociaż, że miałam miłe sny, takie przytulankowe…  

3 września 2013
drugi dzien takiego zapieprzu….
nogi mnie bola jak cholera i zaczełam się zastanawiac dlaczego – przecież nie odczyniałam żadnych maratonów ani pielgrzymek. i wtedy przypomniałam sobie co mi terapeutka mówiła – nogi bolą jak za szybkie tempo życia jest. zgadza się :/

jutro urodziny mamy  

4 września 2013
Znów mi w pracy wyjechali z czyms „na wczoraj”. olałam. jak zaczeli naciskać – podrzuciłam kolezance. nie jestem w nastroju do robienia na wczoraj. niech sie ograną do cholery!!!!
urodziny mamy – pierogi – mniam….
troche luzu sobie dzis zrobiłam, bo w takim tempie zyc sie nie da.

poczytam, poćwiczę itd

5 września 2013
P ma cukier 126  wpadłam w panikę.  ale w ciągu pół godziny już przynajmniej wiem dlaczego : od tygodnia pochłania bardzo duzo suchego jedzenia…. niby tak wszystko kontroluje i zapisuję a nie zauwazyłam co się swięci!!!! suche już schowałam…. Boże, nie pozwól, zeby przez moja głupotę wróciła jej cukrzyca…. proszę…. 
Year of the cat
i
„Don’t leave me now” 

to tak na pocieszenie chyba, choc wtedy jeszcze o tym nie wiedziałam 

 6 września 2013
10h w pracy… ale było prawie w porządku, gdyby nie to, ze mnie wcisnęli do kolejnego „komitetu do spraw”. :/
zjadłam i nie mam siły na nic.
K sie chciała spotkac, ale odmówiłam.
A sie umówił z D, zanim mu zdązłam odpisac to chyba juz poszedł, bo nie odpowiedział juz potem.
oj, chyba dzis pójde wczesnie spać…..
acha, no i wiadomość dnia : poranny pomiar 79    dzięki Ci, Boże 

 7 września 2013
wczoraj dość długa rozmowa z A. nie jest tak pieknie jakby się wydawało. na zakonczenie już prawie rzucił zdaniem, które mnie powaliło, bo okazuje się, ze cos co kiedyś mi „tłumaczył”, teraz jego spotyka….
Marny kontakt, więc trochę mi smutnawo.
idę do lasu…

8 września 2013
nawet się ten weekend nieźle powolutku toczy. tylko kontakt marny, choc wieści dobre.
A jakiś za murem jest. coś jest na rzeczy…
Jutro dzień oczyszczania…

9 września 2013
rankiem poćwiczyłam i poleciałam na nordik. całe szczęście, bo teraz tak leje, że jutro nie wiem, czy to się uda. jak nawet przestanie, to podejrzewam, ze zatonełabym w błocie… ale moze nie będzie tak źle.
w pracy krótko. dziwna rozmowa, w której gość straszył mnie moja własna dyrekcją. a nie miała chyba racji, tak nam sie wydaje, czekam jeszcze na odpowiedź. znow sprzęt popsuty, cholery mozna dostać.
po proacy szalałam w domu, : ogarnełam P, podlałam kwiaty, zamiotłam itp, zrobiłam pranie, pograłam, pouczyłam sie espaniola, wyprasowałam, zajrzałam w blogi.
dziś dzień bez jedzenia. piję wode i herbatki. nie jest źle, ale wiem, ze zawsze parzyste dni sa gorsze. dziś to juz na pewno dam radę, bo zawsze moge już iść spać po prostu.  który to juz raz, kiedy próbuje schudnąć… faktem jest, zę jak teraz się ruszam, to ta waga nie przybywa, nawet jak sobie cos pozwole pohulać w lodówce. mam nadzieje, że coś z tego bedzie.
tesknię…

10 września 2013
Ze sprzętem jest jazda, nie bardzo umieją naprawić. ja za to odpowiadac nie będę, nie ja popsułam, mimo że jest na mnie.
poza tym w pracy fajnie i krótko.
pocwiczyłam i byłam na nordiku, poczytałam, posprzątałam 80% mieszkania, jutro dokończę.
zjadłam rano sniadanie: płatki z mlekiem. na razie jest ok, choc w ciągu dnia miałam ze dwa razy troche kryzys, ale nie jakis strasznie mocny. jutro podejrzewam bedzie gorzej. przed sniadaniem tabletka. przez reszte dnia już tylko herbatki i woda. sąsiedzi oczywiście gotują najpyszniejsze rzeczy, jak ja nie jem: kalafior z bułką tartą, barszcz biały, kotlety mielone, nalesniki, na kazdym piętrze czym innym pysznie pachniało. jasna cholera może człowieka trafić 

 11 września 2013
osiem godzin pracy, dokonczenie sprzątania i padłam. poczytałam, zrobiłam sobie kąpiel.
ale jest sukces: trzymam się z dietą.  jutro zjem drugie sniadanie….

12 września 2013
w pracy krótko i miło. sprzęt połowicznie naprawiony, do całkowitej używalności brakuje jednej części, która trzeba bedzie zakupić. mam przeczucie, ze to potrwa….
poćwiczyłam i byłam w lesie na nordiku. ale było pieknie! 
są dwie wiadomości dnia: mail      
a druga: 5,5 kg     
ale dzis juz jest trochę cieżko, mimo że zjadłam drugie sniadanie. juz czuję, że mnie ssie od jakiegoś czasu. jeszcze nie jest tak tragicznie jak potrafiło być, ale nie jest już komfortowo ani lekko. a tu jeszcze dwa dni na drugim sniadaniu….

13 września 2013
w pracy milion godzin… ale to dobrze, bo cięzkawo z dietą. a w ten sposób zanim wróciłam z pracy i się ogarnełam to już jest 18.30, zaraz jeszcze musze powiesić pranie, a potem już Lista i mam nadzieje,z e jakos przetrzymam. ale jest autentycznie coraz gorzej…
moja chrosta na szyi osiągneła juz rozmiar czyraka. poszłam do apteki po ratunek. dostałam dwie masci. jedna juz dwa razy nałozyłam. ale przeczytałam na ulotce, ze leczenie 7-10 dni. a jak nie zadziała – do lekarza. mam jednak szczerą nadzieję, zę zadziała. 
P ładnie zjadła, za to mało pije.
i tak zawsze coś…  

13 września 2013
co się stało z …. ?   
i
było słychać    

14 września 2013
6,5kg    
nie do uwierzenia, ze tyle zrzuciłam już    
kurcze, działa to co robię, działa jak cholera!!!!! ale się cieszę   
dzis już też ćwiczyłam i byłam na noriku. z okazji soboty zjadłam sobie sobotnie sniadanko: pół bułeczki z masełkiem cienko i szczypiorkiem, pomidorek, ogórek kiszony i cebulka, dwa jajka na miękko, kakao. rozpusta po prostu    teraz wypiłam herbatke i niedługo ruszam na zabieg Redukcja cellulitu i tkanki tłuszczowej  potem zjem sobie jeszcze jabłuszko jak wrócę. a potem podejrzewam bedzie bardzo cięzko….. ale trzeba wytrzymać, bo działa. a jutro bedzie mozna zjeść zupkę 
najbliższa platforma widokowa znajduje się we Wrocławiu     

15 września 2013
wizyta u mamy 
trochę popracowałam, ale bez przesady.
obiadek 
spać mi się chce  

16 września 2013
rano ćwiczenia i do lasu. A przysłał smsa z elektryzująca wiadomoscią, nie mogłam sie cały dzien na niczym skupić.  praca, potem zakupy, potem ogarnełam dom, gutara, hiszpański, praca, prasowanie, blogi itd – ale mysli krązą wokół jednego tematu.
środa, hmmm….   
żebym tylko sobie za duzo nie nawyobrazała, bo to przeciez nic pewnego….

17 września 2013
praca, basen, dom i takie tam, ale mysli mi krążą wokół jutra i zapytuję Najwyższego co ma dla mnie w planach jutro  ja staram się nic nie planować, zeby Go nie rozśmieszać  ale to jest niewykonalne w moim przypadku, więc tylko nadaje temu odpowiedni tytuł : „Rojenia i urojenia”, a co będzie – zobaczymy.  

18 września 2013
Było fajnie, choć zabrakło wisienki na torcie. ta wisienka ostatnio mi bardzo umyka… cos mi się widzi, ze rok dwa tysiące trzeszczący trzeba bedzie zamknąć bez wisienki… choć jeszcze kwartał i „wszystko się może zdarzyć”…

19 września 2013
mail     
uch, organizatorzy spartolili robotę… wrrr…..

19 września 2013
Mail       
trzy tygodnie…. uch……

19 września 2013
robię sobie dzis wolne, i tak się na niczym nie moge skupić ;p

20 września 2013
dziś też sobie odpusciłam…
już zaczynam tęsknić. serce mi sie rwie po prostu. co tu zrobic,co tu zrobić… nic nie powinnam, bo przeciez wiem, że z takich nagłych akcji nic nie wynika, ale tak mnie coś kłuje … jakis plan prztrwania trzba byłoby zrobić…

21 września 2013
wycieczka była wspaniała.  15 km  znalazłam cztery prawdziwki, cztery maslaki, jednego podgrzybka i z 10 panienek. mama znalazła grzyba wysokości co najmniej 20cm. 

tesknię… napisałam… myślę….

22 września 2013
cisza taka, że cholery mozna dostać…. tęsknię bardzo, a tu dopiero początek… żeby jakis kontakt, juz jakikolwiek, choc wiadomo jaki najlepszy…

poczytam, pooglądam coś, od poniedziałku rzucę się w wir pracy, może jakos przetrwam…

23 września 2013
wir pracy porwał mnie…
nie zdązyłam dzis wszystkiego zrobić, co było w planie. dokończe jutro. najważniejsze, ze nie miałam zbyt dużo czasu na pogrązanie się w tęsknocie. choc ją odczuwam…
z R nareszcie czuje jak cos popusciło. rozmowa jest normalna. tyle że teraz z kolei sie dzis zapatrzyłam mysląć, ze ma ładne oczy… musze uważac na siebie. choć z drugiej strony – no way – my heart belongs to M    


24 września 2013
Smutna wiadomośc z forum…
w pracy fajnie mi się udała jedna rzecz.
odwiedził mnie B, naopowiadał, przytulił. oj miło
tesknię jak cholera.
nadrbiłam sporo zaległości z wczoraj, ale teraz juz siły nie mam…



25 września 2013
nie mogę nadrobić zaległości…
ale przynajmniej dom mam posprzątany 
tęsknię, marzę…


26 września 2013
Ale zimno, cholera….
Zrobiłam zakupy za pozyczona kasę. byle do pierwszego….

nareszcie jakieś wieści  

27 września 2013
10h pracy…
jakoś duzo jem, chyba zima idzie.
musze powiedzieć, że odeszłam juz całkiem w świat marzeń. owszem, to pomaga na tęsknotę, ale bardzo niebezpieczne jest… :/  ale takie miłe! 
dobry pomysł z ogladaniem kilku seriali 
ojciec K nie zyje…  

28 września 2013

poszłysmy z mamą na wędrówkę. ponownie 15 km  ale chyba troche przemarzłam i teraz czuje sie przeziębiona… :/ niedobrze…


29 września 2013
Walczę z przeziębieniem. chyba jutro na ten pogrzeb nie pójdę… :/ kurcze, no!!! nie chcę byc chora…
tęsknię…



30 września 2013
Walka z przeziębieniem trwa. jest mi zdecydowanie lepiej, ale katar dopiero rusza, czuje to. łykam tablety…
dziś zmieniałam swój plan, bo doprawdy juz nie miałam kiedy oddychac w tym, który sobie ułozyłam na co dzień.
tęsknię…