niedziela, 28 stycznia 2018

Upadam



22.09.2010

Julia mówi
Janek, nie posuwam się naprzód
Napisałam ten list
Mam nadzieję gdzieś dotrzeć wkrótce
Chcę wstać
Kiedy się budzę
Ale czy wstanę
Upadam

Julio obudź się
Julio opowiedz historię
Napisałaś list
Powiedziałaś, że dotrzesz tam pewnego dnia
Pospacerujesz w słońcu
I w wietrze i w deszczu
Nigdy nie wracaj z powrotem

A teraz upadnij
Teraz upadasz
Upadasz
Upadasz

Julio powiedz coś
Julio powiedz, że ci przykro
Będzie ci lepiej
Ale i tak lepiej mnie tu nie zostawiaj

Chcę wstać
Kiedy się obudzisz
Kiedy wstaję
Upadam
I teraz upadam
Upadam
Złamałem się

Upadam

Upadam
Teraz upadam
Upadam

Kiedy upadasz
Kiedy ja upadam
To wtedy kiedy ty upadasz
Kiedy ty upadasz
Ja upadam

Ja upadam

Tytuł oryginału : "I fall down"
Autor : U2

Abraham, czyli boski ból głowy


17.10.2010

Dziejów Abrama ciąg dalszy. Księga Rodzaju, rozdziały od 16 do 25. Wybaczcie, że piszę stylem telegraficznym, ale te rozdziały mnie wkurzają. Będę wymieniać w punktach, bo szkoda czasu na rozważanie ludzkiej głupoty.
1.      Saraj nie ma dzieci. Jehowa już jej obiecał, że jednak będzie je miała. A co głupia Saraj? Każe mężowi spać ze służącą Hagar.
2.      Hagar jest w ciąży. Natychmiast dostaje przerostu ego i za nic ma swoja panią. Saraj ma pretensje do Abrama. Do kogoś musi, a do siebie mieć żal tak trudno.
3.      Abram umywa ręce : „To twoja służąca, uczyń z nią co jest dobre w twoich oczach”.
4.      Saraj stosuje przemoc domową, Hagar ucieka.
5.      Hagar spotyka na pustyni anioła Boga. Podobno. Ja tam nie wiem, ale to dziwny anioł, co każe jej wrócić tam, gdzie ją krzywdzili, chyba że za karę, że wyśmiewała się z Saraj. Tak czy inaczej, obie są głupie.
6.      Niby-anioł mówi Hagar, że jej syn ma mieć na imię Izmael i „jego ręka będzie przeciwko każdemu, a ręka każdego będzie przeciw niemu”. W Koranie  Izmael jest przedstawiony jako jeden z proroków islamu i praojciec wszystkich Arabów. W świetle tego, co wcześniej zacytowałam nie dziwią krucjaty i terroryzm. Głupia Hagar słucha nie wiadomo kogo.
7.      Hagar nazywa Boga „Bogiem widzenia”. Wygląda na to, że uwierzyła. Ale chyba nie do końca, patrz punkt 29.
8.      Bóg próbuje osiągnąć jakieś pozytywne rezultaty w kwestii Abrama po raz kolejny. Zaczyna od zmiany imienia, żeby mu się źle nie kojarzyło. Od tej chwili mamy do czynienia z Abrahamem i Sarą.
9.      Bóg powtarza przymierze, po raz kolejny obiecując Abrahamowi ziemię Kanaan i cały naród potomków. Żeby tym razem pamiętał, że ma być nienagannym obywatelem, każe mu oznaczyć siebie i wszystkich jego domowników poprzez obrzezanie.
10.  Abraham dokonuje obrzezania. Na szczęście nie zapomniał o sobie. Ale głupoty mu z głowy do końca nie wyszły – śmieje się pod wąsem, że Sara jak ma 90 lat to przecież mu nie urodzi syna.
11.  Uwaga, teraz będzie nieźle.
12.  Abramowi ukazuje się Jehowa pośród drzew Mamre. „Abraham spojrzawszy dostrzegł trzech ludzi naprzeciw siebie. Ujrzawszy ich podążył od wejścia do namiotu na ich spotkanie. A oddawszy im pokłon do ziemi, rzekł: O Panie, jeśli darzysz mnie życzliwością, racz nie omijać Twego sługi!”. Brzydkie słownictwo ciśnie mi się na usta... na klawiaturę znaczy. Jehowa sobie stoi, a ten leci do JAKICHŚ TRZECH LUDZI I SIĘ IM KŁANIA?? Nie wspominając o tym, że mówi do nich „Panie”. Może „panie i panowie”, jak babcie kocham... Jeśli to mieli być aniołowie czy prorocy, to niechże się do nich chociaż prawidłowo zwraca! Tak, wiem, zaraz niektórzy powiedzą, że Bóg przyjął postać tych trzech ludzi. Teoretycznie tak, ale po co? Żeby uzasadnić istnienie trójcy świętej? Żeby Abraham się bardziej bał? Zresztą patrz punkt 14 i 15.
13.  Głupia Sara znów się śmieje z pomysłu, że będzie miała jeszcze dziecko. Potem sama się tego boi i kłamie, że się nie śmiała.
14.  „Mężowie”, kimkolwiek byli, idą popatrzeć z góry na Sodomę. Abraham ich odprowadza. W tym czasie przemawia do niego Jehowa wyrażając swój żal z powodu głupoty Abrahama, przed którym nie ukrywa żadnych swoich zamierzeń, a ten ...... gości jakieś podejrzane typy w swoim domu, zamiast go słuchać i mu nie wierzy w kwestii rozmnażania.
15.  Mężowie idą do Sodomy. Jehowa dalej stoi przed Abrahamem. O święta cierpliwości!
16.  Abraham zaczyna pertraktować z Bogiem na temat zniszczenia Sodomy i Gomory. Wariat. Jakby Bóg sam nie wiedział co ma robić.
17.  Sodoma. „W bramie siedzi sobie Lot, z wiarą trafia kula w płot. Zachować się nie umie, prawdy nie rozumie.”
18.  Pseudo-aniołowie zostają zaciągnięci do domu Lota i ugoszczeni kolacją. Kiedy mężczyźni z Sodomy domagają się możliwości seksualnego skorzystania z ich pobytu w mieście, Lot daje motłochowi swoje córki. Nie, nie będę przeklinać.
19.  Mieszkańcy Sodomy zostają porażeni ślepotą, po dokonaniu tego, „aniołowie” całą noc namawiają Lota (opiera się, jakby mu się tam podobało), żeby uciekał, bo oni chcą zniszczyć to miasto. W końcu wyciągają jego i jego córki siłą z miasta. Mogli sobie darować, doprawdy.
20.  Lot ucieka do Coaru. Wybłagał u „aniołów”, żeby nie musiał iść gdzieś w góry. Żona Lota ogląda się na niszczoną Sodomę i Gomorę (tęskni, czy co?) i zamienia się w słup soli. Dark Side of the Force. Ciemna magia. Czarownicy. Bóg? Nie wierzę.
21.  Lot boi się mieszkać w Coarze i idzie jednak w góry. Ha! Czyżby zrozumiał, z kim tak naprawdę rozmawiał w Sodomie?
22.  Córki spijają ojca winem i go gwałcą, w ten sposób Lot dochowuje się potomstwa.
23.  Ratunku.
24.  Abraham przypomina sobie swoje stare dzieje i mieszkając tym razem w Gerarze znów mówi wszystkim, że Sara jest jego siostra, a nie żoną. Tym razem ofiarą jego intryg pada król Abimelech.
25.  Abimelech rozmawia z Jehową i dowiaduje się prawdy. Abraham głupawo tłumaczy się, że bał się, że myślał, że „tutaj na pewno nie ma bojaźni przed bogiem i na pewno mnie zabiją z powodu mej żony”. To po coś tam poszedł, głupku?
26.  „Moda na sukces”, odcinek 7854: „A ponadto ona naprawdę jest moją siostrą, córką mojego ojca, tyle że nie córką mojej matki; i została moja żoną”.
27.  Truth is a point of view.
28.  Jehowa okazuje niesamowitą cierpliwość i obdarza jednak Abrahama obiecanym potomstwem w postaci syna Izaaka. Ciekawe, czy nie robi tego już tylko dlatego, że obiecał, więc nie chce być gołosłownym.
29.  Widząc, że Abraham i Sara to ciężkie przypadki, Jehowa skupia się chwilowo na Hagar i jej synu. Wykorzystuje pierwszą lepszą możliwość, kiedy Sarze wydaje się, że Izmael się naśmiewa z jej Izaaka i namawia Abrahama, żeby ją „wypędził”, uwalniając ją w ten sposób z tego wariackiego domu.
30.  Hagar chętnie przyjmuje pomoc od Jehowy na pustyni, ale żonę uratowanemu Izmaelowi znajduje wśród Egipcjanek. Losy dwóch narodów rozchodzą się na dobre, teraz już tylko płacz, bomby i zgrzytanie zębów.
31.  Abimelech i jego dowódca wojskowy Pikol zawierają z Abrahamem przymierze. Idiota składa im przysięgę. A miał być wierny tylko Bogu...
32.  Abraham tak nasiąka zwyczajami ludzi, z którymi przestaje, że wydaje mu się, że Bóg żąda od niego ofiary z jego syna. Zapomniał, że jego Bóg nie nazywa się Moloch tylko Jehowa. Na szczęście w porę otrzeźwiał, choć musiał sobie wytłumaczyć jakoś swoje durne postępowanie, więc wymyślił sobie głos innego anioła bożego, który zakazał mu zabijać syna.
33.  Sara umiera. Abraham spędza cały rozdział na kupowaniu dla niej jaskini na grobowiec. A przecież i tak wszyscy obrócimy się w proch.
34.  W tym czasie również Nachor doczekał się potomstwa i to w całkiem sporych ilościach, miał na przykład syna Betuela, który miał z kolei córkę Rebekę.
35.  Abraham, kiedy był już stary, wysłał swojego sługę do krewnych, żeby przyprowadził żonę dla Izaaka. Mądry sługa pomodlił się do Jehowy nie chcąc liczyć na jakiś dziwnych aniołów, których do pomocy obiecywał mu Abraham i ten pozwolił mu znaleźć Rebekę na żonę Izaaka. „Pij, mój panie, a ja naczerpię też wody dla twoich wielbłądów”, powiedziała.
36.  Rebeka zapewniła słudze Abrahama nocleg, a ten dał jej kolczyk do nosa i bransoletki, a potem przedstawił sprawę Betuelowi, jej ojcu i Labanowi, jej bratu, pięknie opowiadając wszystkie swoje przygody od momentu wyjścia z domu Abrahama.
37.  Rebeka zgodziła się zostać żoną Izaaka i ruszyła ze sługa Abrahama do swojego przyszłego domu. Spotkała się z Izaakiem po drodze, a on wprowadził ja do namiotu Sary i pokochał. Nareszcie trochę romantyzmu.
38.  Abraham po śmierci Sary bierze sobie nową żonę. I nałożnice.
39.  Chyba go pogięło.
40.  Abraham umiera po przeżyciu stu siedemdziesięciu pięciu lat i przyprawieniu Boga o niezły ból głowy. Jego synowie chowają go obok Sary.

41.  Ufff. Jeśli to ma być ojciec narodów, to ja wolę nie mieć ojca.

Kiedy umrze nadzieja


07.11.2010

kiedy zapadnie zmrok
kiedy wstanie słońce
kiedy tydzień podwinie ogon
kiedy na chodnikach błyśnie listopadowy deszcz
kiedy śnieg ustroi choinki nie tylko na sklepowych wystawach
kiedy stanę w deszczu  wiosennych kwiatów
kiedy będę za stara, żeby usłyszeć wpadające mi w ucho słowa
kiedy zostanie mi odebrana zdolność odczuwania czegoś poza bólem
kiedy na moich drzwiach powieszą nekrolog jak białą flagę
wtedy umrze nadzieja

że powiesz do mnie kiedyś „przyjaciółko"

Zamyśliłam się nad filtrem przyzwyczajenia


04.08.2011

Czytałam słowa osoby, z którą zawsze do tej pory miałam zbieżne poglądy. Nikt bliski, nikt dobrze mi znany. Ot, po prostu do tej pory nasze opinie się pokrywały.
Czytałam, czytałam, a im więcej czytałam, tym bardziej wydawało mi się, że nie rozumiem.
No, nie rozumiem. Co ona w sumie pisze? To jakie ona ma zdanie na ten temat ostatecznie?
No nie rozumiem.
I wtedy dowiedziałam się od kogoś innego, że on nie ma problemu ze zrozumieniem, że opinia tu wyrażona brzmi tak i tak.
Przeczytałam raz jeszcze.
I jeszcze raz.
I kolejny.
Fakt.
Zaczęłam się zastanawiać, co spowodowało ta mgłę na mózgu.
Filtr przyzwyczajenia.

Tak się przyzwyczaiłam, że nasze opinie są zawsze zbieżne, że kiedy okazało się, że się w czymś nie zgadzamy, mój filtr  nie przepuszczał jej opinii do mojego mózgu. 

Ten pierwszy bal


08.01.2010

Ten pierwszy bal
Czy pamiętacie scenę z „Pana Tadeusza”, kiedy Telimena szykuje Zosię na bal? Tłumaczy jej wtedy, że dorastanie na oczach wszystkich nie jest dobrą autoreklamą, że lepiej siedzieć w ukryciu przez całe dzieciństwo, a potem jako już dorosła panienka, zachwycić cały świat, samym pojawieniem się wzbudzając zainteresowanie. Cóż, takie czasy. Celowi temu służyły różne rzeczy, na przykład zamiana krótkiej sukni na długą, z ogonem, albo też właśnie pierwszy bal, kiedy panienki były przedstawiane światu.
Nie zamierzam tutaj udowadniać, że dzisiejsze studniówki mają taki sam cel, albo że wywodzą się właśnie z tej tradycji, ale coś wspólnego to te imprezy jednak mają. Ci, którzy mają dzieci w wieku osiemnastu, dziewiętnastu lat i właśnie biorą udział w przygotowaniach do tego balu, pewnie się ze mną zgodzą.
Dawno temu, za czasów obecnych dziadków i babć, była tradycja studniówki i balu maturalnego. Ta pierwsza odbywała się w szkole pod okiem wychowawców, ta druga impreza była organizowana już po maturze i jako pierwsza oznaka zakończenia etapu podlegania belfrom, nie miała ustalonych reguł. Bale maturalne stopniowo zanikły, zostały tylko studniówki. Za czasów obecnych rodziców, na studniówkach obowiązywał określony strój, odbywały się w szkole i bawiono się we własnym gronie. W co bardziej postępowych szkołach klasy męskie lub żeńskie wyjątkowo otrzymywały pozwolenie na zaproszenie osób z zewnątrz. Nie do rzadkości należało wtedy zapraszanie po prostu całych klas przeciwnej płci z innych szkół.
Pewnie ze względu na brak balu maturalnego nastąpiła tak radykalna zmiana tej szkolnej skąd inąd imprezy, chociaż głębokie zmiany jakim podległo całe społeczeństwo po 1989 roku na pewno nie pozostały bez wpływu. Większość studniówek przeniosła się teraz do lokali i tylko nieliczne odbywają się w szkołach. Przyczyny? Nasze społeczeństwo stało się tak wygodne, że rodzice dostają drgawek na myśl o tym, żeby przyjśc do szkoły w sobotni poranek aby kroić sałatki i gotować bigos. W lokalu kucharze ugotują, kelnerzy podadzą, zmywarki umyją. Oczywiście trzeba za to płacić, ale jesteśmy przyzwyczajeni do życia w stylu „płacę i wymagam”, a w lokalu można zrobić aferę nawet jeśli marchewka jest krzywo pokrojona.
Jeśli chodzi o osoby towarzyszące, to większość studniówkowiczy przyprowadza swoje sympatie spoza szkoły i nikogo to nie dziwi. Wręcz przeciwnie, osoby, które chciałyby przyjść same i bawić się w gronie szkolnych kolegów i koleżanek, są wyśmiewane i szybko rezygnują z takich pomysłów.
Stroje obecnie obowiązujące na studniówkach, spowodowałyby u naszych babć palpitacje serca. Czasy, kiedy należało wystąpić w białej bluzce i czarnej spódnicy, a czarna sukienka z rękawami była szczytem ekstrawagancji, przeminęły z wiatrem przemian. Chłopcy wprawdzie pozostali przy garniturach i tu chyba rewolucja nas nie czeka jeszcze przez długie lata, ale stroje dziewcząt to pokaz mody. Są to krótko mówiąc stroje typowo balowe, w kolorach od bieli przez zieleń, złoto, czerwień aż po czerń, z ozdobami typu szale, pióra, błyskotki, itp. Długość też przeróżna, ale za to niektóre suknie mają duże ubytki materiału w górnych częściach. Patrząc na te propozycje można byłoby dojść do wniosku, że im panna pokaże więcej golizny, tym lepiej.
Dziewczyny szykują się na ten bal też pod wzglądem urody. Już na wiele tygodni wcześniej można usłyszeć w autobusach i tramwajach dyskusje o makijażach, tipsach, depilacjach, fryzjerach i solariach. W tym ostatnim chłopcy nie ustepują dziewczynom, więc tylko patrzeć, jak i makijaż męski studniówkowy zagości na pokazach mody.
Wszystko to sprawia, że takie 'odszykowane” maturzystki nie odróżniają się potem od nauczycielek. Trudno uwierzyć? A jednak! Mogę podać przykład z życia wzięty, kiedy to jakaś osoba towarzysząca z zewnątrz, nie znając nauczycieli, zaczepiła w łazience panią profesor słowami: „Ty, nie masz czasem zapasowych pończoch? Oczko mi k..... poleciało.” Takie sytuacje to raczej komplement dla nauczycielek, że tak młodo wyglądają, niż dla uczennic, które postarzają się grubą warstwą makijażu i suknią a`la Madame Pompadour. Dziś już nie udałaby się Tadeuszowi taka sztuka, że po warstwie pudru i różu na twarzy Telimeny poznał, że nie jest ona panną, która wpadła mu w oko w ogródku.